Jarosław Marek Rymkiewicz nie zasłużył sobie na to, żeby arogancki koncern medialny ciągał go po sądach. Agora powinna wycofać pozew przeciwko poecie.

Ten proces niczego dobrego nie przyniesie. Weźmy tylko pod uwagę możliwe scenariusze. Oto obrona wezwała na świadków Adama Michnika, Konstantego Geberta i Seweryna Blumsztajna. Mają zeznawać o wpływie środowiska rodzinnego na ich postawy ideowo-polityczne w wieku dojrzałym. Czy naprawdę chcemy, aby w atmosferze narodowego wiecu pod salą sądową, oni tam za drzwiami zeznawali pod przysięgą o czym rozmawiali z nimi rodzice, kto przychodził w gości oraz czy dostatecznie kochano tam Polskę? I potem po wyjściu z sali rozpraw stawili czoła rozeźlonej publiczności pod okiem dziennikarzy z kraju a pewnie i zza granicy?

Wpływ rodziny na życie człowieka jest uzasadnionym tematem dociekań w odniesieniu do ważnych osób życia publicznego. Jednak jest to materiał dla badań historycznych „sine ira et studio”, a nie dla konfrontacyjnego z natury rzeczy przewodu sądowego.

Sąd może odrzucić wniosek obrony o powołanie tych świadków. Jednak dałby tym powód do apelacji od wyroku, ponieważ uniemożliwiłby pozwanemu obronę. A więc odrzucenie wniosku odwleka tylko składanie ryzykownych zeznań. Jeśli sąd wniosek przyjmie, świadkowie mogą odmówić przyjścia. Narazi to ich na zarzut tchórzostwa oraz/lub lekceważenia sądu. Czy sąd miałby kazać doprowadzenie świadków siłą?

Przypomina mi się wielka scena, gdy Adam Michnik bronił się rękami i nogami przed wyprowadzeniem z celi w połowie lat 1980-tych, odmawiając emigracji, żeby nie dopuścić do emigracji także uwięzionych kolegów z podziemia, którzy już zgodzili się na opuszczenie kraju. Wpłynął wtedy na bieg historii. Był polskim bohaterem, także moim. A teraz miałby zostać doprowadzany do sądu pod przymusem, bo chciałby utrudnić obronę poecie. Cóż to byłaby za ironia losu.

Załóżmy, że sąd przychyli się do żądania Agory każąc Rymkiewiczowi przeprosić Gazetę Wyborczą na łamach Gazety Polskiej i wpłacić 10 tysięcy złotych na ośrodek ociemniałych w Laskach. A jeżeli Rymkiewicz odmówi? Może to zrobić, skoro wysławia „straszną polską wolność”, która nie liczy się z kosztami. Czy sąd wtedy nakaże areszt poety, lat 75, za odmowę przeprosin? Przecież byłby to materiał na nową wersję „Dziadów cz. III” , ale tym razem kto inny wystąpiłby w roli Moskali. Cóż to byłby za upadek, kiedy się pamięta, że wielka kariera polityczna Michnika zaczęła się pod pomnikiem innego Adama. Byłby to ciekawy materiał literacki dla niejednego pisarza.

A czy sąd wyśle Rymkiewiczowi komornika z nakazem rekwizycji części majątku z racji odmowy wypłaty nawiązki? Poeta ogłosił swój dom w Milanówku strefą wyzwolonej Polski. I ten kawałek wolnej Polski miałby zostać zajęty – na czyje żądanie? Myślę, że przyszła pora opamiętać się.

Jeśli redaktorzy Gazety Wyborczej czują się pokrzywdzeni zarzutem, że pragną aby Polacy przestali być Polakami, to niech podejmą polemikę publicystyczną. Przypomną artykuły GW, które temu przeczą i wytłumaczą się z artykułów, które mogą potwierdzać taki zarzut. Przecież nie wziął się  znikąd. Może to jest błędna interpretacja ich zamiarów, a może nie. To dopiero należy udowodnić w debacie. Chyba, że Wyborczej brakuje argumentów. Bo że Rymkiewicz przedstawi swoje na obronę, tego jestem pewien.

Spory ideowe prowadźmy w mediach przekonując do swych racji opinię publiczną, a nie w sądach, przekonując aparat państwa do represjonowania naszych oponentów.

Krzysztof Kłopotowski

26 marca

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl