Smoleńsk od rana do wieczora: uroczyste przemówienia, marsze żałobne i wojskowe, biją dzwony, wyją syreny, grzmią salwy, grają organy i słychać krzyki na Krakowskim: wezwania do boju i ataku na Belweder… Media lamentują i mają pretensje do całego świata, że nie zauważa żałobnego zawodzenia Polaków. A ja oglądam sobie japońska telewizję! Właśnie mija miesięcznica dnia 11 marca, gdy Godzilla wyszła z morza i zaatakowała wybrzeże….

NHK na żywo dzisiaj: cisza na ulicach, ludzie zatrzymani w ruchu, wszyscy w pokłonie…. Wielki pokłon dla majestatu śmierci: 14 tysięcy nie żyje, 14 tysięcy zaginionych, nie odnalezionych… W jakiejś świątyni celebracja symbolicznego obrzędu pożegnania. Przejmujący dźwięk strun i… milczenie… Cisza i milczenie na drodze do wieczności. Wszyscy musimy przecież żyć z tajemnicą śmierci i wyrokami nieprzewidywalnego losu. Z pokorą Narodzie Polski!
Oglądałam telewizje japońską od pierwszych dni kataklizmu… Było inaczej. Telewizje zachodnie (w tym polska) pokazywały dramatyczne rozmiary kataklizmu, straszliwe zniszczenia, niepoliczalne ofiary i bezmiar cierpienia, a także rozgrzane reaktory na chwilę przed wybuchem…. Wiało groza po całej planecie. Na wyspach japońskich media były rzeczowe i starały się zapobiegać panice. Państwowa Telewizja NHK pokazywała cały czas mapę Japonii i wydarzenia z miejsc kataklizmu. Co pół godziny pojawiały się nowe informacje na tej telewizyjnej tablicy ogłoszeń: skąd natychmiast uciekać, które pociągi stoją, gdzie nie będzie elektryczności, a gdzie brak wody i jak sobie z tym radzić. Zapobiegano panice ostrzegając „Słuchajcie tylko sprawdzonych i odpowiedzialnych informacji!”
A czy niesprawdzone były? A jakże! Głównie produkowali je zachodni skandaliści, którzy znaleźli się w Japonii. Francuski muzyk rockowy Benjamin Fulford już w pierwszych dniu po tsunami dostał amoku i zaalarmował cały świat: „Japońska telewizja daje durne przedstawienia i reklamy pizzy, ponieważ chce ukryć prawdę! A prawdą jest ZAMACH! Awaria reaktorów była wewnętrznym sabotażem grupy psychopatów dążących do eksterminacji narodu japońskiego!” Kto nie wierzy niech sobie zobaczy na You Tube, bo mistrz rocka Benjamin Fulford produkował się tam wiele razy i z wielkimi emocjami.
Polscy specjaliści od mitologii zamachu pod Smoleńskiem nie są więc tak bardzo oryginalni, no i nie są wcale osamotnieni. Być może każda zbiorowa katastrofa ma swój zmitologizowany wymiar i wytwarza bajdy wszelkiego rodzaju? Problem tylko jak wywołano 11 marca gigantyczne trzęsienie ziemi?! Ludzka fantazja nie zna tu granic. Nasi zastanawiali się nad tajemniczymi urządzeniami do wytwarzania sztucznej mgły - tamci wykombinowali, że w Japonii zastosowano podziemne wybuchy jądrowe (przy użyciu nieznanej technologii HAARP) żeby rozwalić ziemską skorupę. A pisarz, Icke Dawid, który sprzyja takim teoriom, jest podobno satanistą na usługach Belzebuba. W związku z powyższym odbyły się niedawno ogólnoświatowe medytacje nawiedzonych, aby uspokoić siły nieczyste. Naprawdę! Na takim świecie żyjemy - też…
Japończycy są przyzwyczajeni do gwałtownych ruchów skorupy ziemskiej i wstrząsów wszelkiego rodzaju – imponują więc światu spokojem i opanowaniem. Posłusznie ewakuują się z miejsc napromieniowanych i zajmują metrowe miejsca do spania w halach dworcowych, magazynach i obiektach sportowych oczekując na kolejny komunikat. Nikt nie protestuje, nie histeryzuje, nikt nikomu nie zabiera racji żywnościowej, ani butelki wody. Nie rabowano sklepów, choć stały otworem. A wstrząsy ziemi wydają się nie mieć końca i sejsmolodzy mają codziennie pełne ręce pracy. Obserwuję japońską telewizję i próbuję zrozumieć jak to się dzieje, że oni tam czują się… bezpiecznie? Japończycy po prostu wierzą swoim politykom i ufają swojej telewizji! Premier Noto Kan wystąpił już pierwszego dnia po tsunami i uprzedził, że reaktory są w niebezpieczeństwie. Nie kłamał, nie kręcił, niczego nie udawał. Bezpośrednie transmisje z miejsc tragedii pokazywały Japończykom że są RAZEM a z nimi razem są żołnierze, ratownicy, policjanci i oddziały obywatelskiej samoobrony.
Podobno w tych dniach Japończycy zasypiali przy otwartym telewizorze, aby wiedzieć co się dzieje i umieć się ratować. A poza tym inne telewizje (a jest ich w Japonii kilkadziesiąt a może kilkaset (jeśli policzyć telewizje profesjonalne, korporacyjne, lokalne, prywatne itp !) pracowały normalnie. Na Kanale QVC JP jak zwykle reklamowano zakupy, na Sebit TV i NC-KYO szły opery mydlane i teatry Kabuki. Kanał Sexy TV funkcjonował jakby nigdy nic i zachęcał Japończyków do prokreacji. Nie było jednak reklam, które są zmorą telewizji japońskiej. I nie wiem – czy celowo je z anten wycofano czy też może firmy sponsorujące same zrezygnowały? Zamiast komercyjnych wstawek Japończycy oglądali w tych dniach reklamy społeczne – bardzo cenne nie tylko w dniach kryzysu. Były to animacje i mini-scenki aktorskie. Dla przykładu: staruszek wchodzi po schodach... Jak mu pomóc? Jakimi słowami zagadać, aby go nie urazić? Jak go podtrzymać aby go nie przewrócić? Kolejna animacja: młodzi rozmawiają w kolejce po wodę (?) Jak stojąc obok nawiązać przyjacielski kontakt z sąsiadem? Jak dyskretnie dowiedzieć się czy czegoś nie potrzebuje i jak mu potem pomóc… Inna scenka: dziecko płacze, bo tsunami zabrało mu ukochanego misia…I jak teraz rodzice powinni wyjaśnić dziecku, co się wokół dzieje - bez traumy… itp itd. Super, prawda?
Ciekawe czy nasi japońscy koledzy byli przewidujący i tak świetnie przygotowani czy może zrealizowali błyskawicznie takie reklamowe clipy? A niektórzy chyba powątpiewają: A bo Japończycy są już tacy! Oni są spokojni z natury i uczuciowo otępiali jak ich roboty… Oj, nieładnie tak mówić! Nasi skośnoocy współbracia na planecie nie są wcale aniołami! Wyrastają z wielkich emocji samurajskiej kultury siły i brutalności. Ale obecnie jest to harmonijne społeczeństwo WSPÓLNOTOWE. „Jesteśmy sklejeni jak ziarenka ryżu” mówią o sobie w popularnym przysłowiu. To jednak jeszcze nie wyjaśnia tajemnicy ich doskonałej sztuki przetrwania…. Przede wszystkim są społeczeństwem, które opiera się na szacunku dla drugiego człowieka. Nie musisz kochać bliźniego. Musisz go uszanować! Każdemu, absolutnie każdemu człowiekowi trzeba okazać szacunek i skłonić przed nim głowę! Społeczeństwo wyznające taką filozofie może stawić czoło wyzwaniom losu!
Czy japońską lekcja może nam się przydać? Bardzo bym chciała. Wydaje mi się bowiem , że największym zagrożeniem dla Polski jest obecnie brak wzajemnego szacunku. Podzielone społeczeństwo wylewa na siebie pomyje inwektyw i obelg. Po co i dlaczego? Chyba nam się coś w głowach poprzestawiało! Może Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zajęłoby się tym problemem? Tak, właśnie BBN! Tak myślę: brak wzajemnego szacunku jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski.
Wanda Konarzewska
kwiecień 2011
