Prezesi TVP przynajmniej od 13 lat zarzekają się, że „nie będą ulegać politycznym naciskom, „nie zgodzą się, żeby telewizja była narzędziem jakiegoś politycznego środowiska” i, że „w telewizji publicznej już nie będzie sztabów wyborczych żadnej partii”. I tak w kółko od wielu lat. Stara śpiewka, czyli neverending story i nihil novi sub sole.

Czy teraz czeka nas powtórka z rozrywki? Niedawno jeszcze słyszeliśmy, że nowy tryb wyborów wyłoni odpolitycznione Rady Nadzorcze i zarządy mediów publicznych. I co? Brzydko mówiąc: jajco holenderskie blues. Mamy jajecznicę, pasztet, kiełbasę (wyborczą) i groch z kapustą. Albo lepiej – mieszek z pieniędzmi, albo i bank z mamoną. Taki bank opłacany z pieniędzy reklamodawców i w coraz mniejszym stopniu (ok. 10-15 procent) z abonamentu dobrowolnych składkowiczów. Co do tych ostatnich, to wpisy na forach internetowych mówią za siebie: nie będziemy płacić za partyjną telewizję. Ten front obywatelskiego nieposłuszeństwa objął już 70 procent abonentów. A teraz – czy przetrwa? Czy coś się zmieni?
Nowy prezes, fachowiec z wieloletnim doświadczeniem, mówi m.in. o potrzebie maksymalizacji przychodów rynkowych TVP wobec malejących wpływów z abonamentu. Jego zdaniem TVP może jeszcze zwiększyć przychody z reklamy, sponsoringu i konkursów. Uważa, że optymalnym rozwiązaniem jest przesunięcie programów misyjnych na godziny, w których przychody z reklamy są mniejsze. To może oznaczać – jak sądzę – oglądanie Teatru Telewizji i programów misyjnych po północy. Czyli zamiast misji będziemy mieli wciąż tańce, śpiewy, biesiady i turnieje? Jaka godzina, taka misja? Jeśli tak, to nihil novi sub sole.
Z telewizji ma odejść kilkaset osób. Jak mawiał Lejzorek Rojtszwanc: zwalniają, znaczy się będą przyjmować. Normalne. W telewizjach regionalnych przybywa dyrektorów, których po kolejnej wymianie ekip nie można zwolnić, bo popadli w obłożne choroby. Chorują na telewizję. Biedacy! Za 10 tysięcy miesięcznie też bym sobie pochorował…Nihil novi...
Związki i stowarzyszenia w TVP protestują przeciwko naruszeniom standardów etycznych i niegospodarności władz. Toczą się jakieś postępowania wyjaśniające, NIK publikuje raporty, a ja jakoś nie słyszałem, żeby kogoś pociągnięto do odpowiedzialności. Ten kontredans trwa od lat: jak ty mnie, to ja ciebie, może więc lepiej spuścić zasłonę miłosierdzia, bo kto bez grzechu niechaj pierwszy, itd. itp. Nihil novi sub sole.
Wystarczy, bo mógłbym ciągnąć tak do rana, a szkoda prądu i cierpliwości czytelnika. Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy. Czy ma z czego, przekonamy się już wkrótce, kiedy ruszy TVP pod nowym kierownictwem. Pewnie na antenę szybko wrócą pluralizm programowy, profesjonalizm i wysokie standardy. Czyli, to wszystko co już było. Nihil novi...
Marek Palczewski
17 kwietnia 2011
