Temida w krótkich spodenkach

Teza postawiona przez Tomasza Wróblewskiego, naczelnego "Dziennika Gazety Prawnej" w Rozmowie Dnia (sdp.pl, 23 lutego), zabrzmiała  sensacyjnie i proroczo. Według niego, bo tak jest już w USA: "dziennikarzy będą zastępować osoby, które mają podstawy merytoryczne, a do tego dobrze piszą. Dziś jest odwrotnie: to dziennikarze dokształcają się w pewnych dziedzinach."

Nie odmawiając słuszności takiemu myśleniu, (np. ekonomiści z lekkim piórem są przez redakcje eksploatowani) zauważyć należy, że dziennikarzy zastąpić nie będzie można np. świetnymi merytorycznie pracownikami organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości. Nie tylko z powodu nadużywania hermetycznego języka prawniczego, ale i zakazów służbowych czy mocno zakorzenionej praktyki. Na mocy tej ostatniej co bardziej rygorystyczni sędziowie nie puszczają pary z ust na temat prowadzonej przez siebie sprawy. Wmontowanie w wykonującego swój zawód prawnika opcji „relacje z procesów” jest technicznie niemożliwe.

Dziennikarzom, bo wymiar sprawiedliwości ich w tym nie wyręczy, pozostaje więc dokształcanie się. Sędzia i medioznawcza prof. Jacek Sobczak w nowym kwartalniku Ministerstwa Sprawiedliwości „Na wokandzie” twierdzi, że dziennikarze najbardziej narażają się Temidzie nieuctwem."Są tacy delikwenci, którzy przychodzą do sądu nie wiedząc, na czym polega proces. Ba! Nawet nie odróżniają sędziego od prokuratora" - zagrzmiał profesor, zaznaczając, że ideału sprawozdawczości sądowej należy szukać w ... czasach PRL-u, kiedy, choć odbywały się procesy polityczna, a w mediach szalała cenzura, to o sądach pisali fachowcy - prawnicy.

Czy zatem jedynie dziennikarze z wykształceniem prawniczym powinni opisywać to, co dzieje się w sądzie? Niekoniecznie. Często bywa tak, że taki delikwent w zderzeniu z własnym żywiołem traci lekkość pióra.

Kto ma pisać o sądach? Najlepsi z najlepszych, którzy nie chodzą w krótkich spodenkach. Skąd taki wniosek? Na www.sedziowie.netSkorpion (status: Pełnoprawny Sędzia) utyskuje: "W Anglii ustalono, że na temat sądów wypowiadać się mogą określeni dziennikarze, zaś w sądowych rozprawach uczestniczą nieliczni, najlepsi. U nas jest tak, jak każdy widzi. Leżą sobie na sali, szepczą sobie do ucha, śmieją się nie wiadomo z czego, krótkie spodenki, T-shirty (nie do pomyślenia w cywilizowanym kraju!)”.

Może dla poprawy jakości relacji sądowych wystarczy nie wysyłać na nie przypadkowych stażystów, praktykantów czy zziajanych dyżurnych reporterów… Ale to już leży w gestii redaktorów naczelnych.

3 marca

Magdalena Hodak

redaktor naczelna "Nowego Życia  Pabianic"

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl