Wszyscy się na mnie poobrażali: jak mogłam napisać o Zjeździe tak złośliwie , „na błysk” ,a nawet szyderczo… Cóż, felieton ma swoje prawa i wiadomo też, że lepiej rozpoznaje się treści, rysowane grubszą kreską . A stan Stowarzyszenia jest jaki jest! Moja optyka „ psychodramy” jest równie interesująca, jak wizja tych, którzy uważają że „na Foksal 4 czerwca zwyciężyła demokracja”.
Demokracja, Moi Kochani, to nie jest walka udry na udry (ta zawsze prowadzi do destrukcji ). Istotą demokracji jest CONSENSUS. W demokracji się negocjuje i uzgadnia stanowiska, aby doprowadzić do porozumienia. W demokracji nikt nie jest zadowolony do końca, bo każdy musi trochę ustąpić. Rządzi większość, ale z uszanowaniem i przekonaniem mniejszości.
Może ciąg dalszy ZJAZDU powinien zacząć się od negocjacji, a nawet spotkania „okrągłego stołu”, gdzie wahający się delegaci wywalą sobie kawę na ławę, a przy okazji poznają dokładniej kandydata, by upewnić się, że zagwarantuje on realizacje programu, który głosi… Rozmawiajmy szczerze i grajmy w otwarte karty! Bo jak przyszły Prezes przewalczy kandydaturę tylko przez prostą większość i pozostaną nieprzekonani – nie będzie miał życia, ani normalnej pracy tylko ukryte intrygi, opresje i blokady…
Nie ma i nie będzie kandydata, którego wszyscy pokochają ! Ci, którzy się zaparli i ci, którzy oklaskiwali - muszą sobie to uświadomić! A wszyscy odczuwamy, że potrzebna jest ZMIANA i wóz na Foksal dalej, jak dotąd, nie uciągnie…
Prezentacja kandydatów - OK. Trochę zbyt ogólna …Wolałabym, aby kandydaci wypowiadali się KONKRETNIE. Jeśli mają jakieś pomysły, to od razu sposoby na ich wykonanie, jeśli propozycje działań takich czy innych, to od razu prognozy ich realizacji , Musimy wiedzieć jakie chcą przedstawić uchwały i z kim chcą pracować, i z jakiego zagłębia wezmą zastępy woluntariuszy, którzy będą im pomagać. Co, jak i kiedy - KONKRETNIE!
Dyskusji szerszej na Zjeździe zabrakło, nic więc dziwnego, że na korytarzu omawiano urodę kandydatów i kolor ich koszul oraz puszczano ordynarne plotki. Cydejko jest publicystą ekonomicznym i od razu ruszyła szeptana propaganda , że może przyprowadzić do SDP biznesmenów, którzy rozdrapią majątek. Rozumiem, że wielu delegatów z publicystyką ekonomiczną ma niewiele wspólnego, a słowo biznes wydaje im się odrażające, ale przecież to ekonomia decyduje o ich życiu i życiu każdego z nas. Warto uszanować dziennikarza, który ma wiedzę i talent, by się ekonomią zajmować! Moim kandydatem jest właśnie Grzegorz Cydejko, ponieważ go cenię jako dziennikarza, jako organizatora i jako człowieka - i nie będę tego ukrywała! Znam Grzegorza dobrze, pracowałam z nim, podziwiam jego kreatywność i umiejętność harmonijnego kierowania zespołem - i ufam mu! Jestem też pewna, że nie będzie upolityczniał tego Stowarzyszenia , bo żadna korporacja zawodowa nie może się kierować ideologią! Jeśli nazwałam Cię, Grzesiu, Halabardnikiem – wybacz … To z Szekspira: „Halabardnik, ten strażnik wolności, co siecze na strony…” itd. „Cardenio” dramat 1612.
Chcę też przeprosić Krzysztofa Czabańskiego za uwagi o Jego zębach… Starałam się przekazać atmosferę korytarza i chciałam oszczędzić mu innych opinii. Jest przecież znany jako wybitny specjalista od likwidacji (Czabański w 1993 zlikwidował majątek RSW Prasa”, a od 2006 skutecznie likwidował Polskie Radio) i wielu delegatów na Zjeździe podejrzewało, że aspiruje do stanowiska Prezesa po to, by zlikwidować SDP…
Ma rację kolega z Krakowa, że trudno o racjonalne myślenie, gdy za oknem stopni trzydzieści i parę! A klimatyzacja nie zadziałała – dlaczego nie dopilnowano?
A teraz, jeśli chodzi o Rejtanów - Stopowiczów… Dobrze! Rozumiem Was! Macie pełne prawo nie akceptować obu kandydatów! Czy macie jakiegoś własnego kandydata? Prosimy bardzo! Jaką macie koncepcje pracy Stowarzyszenia? Czekamy! O co wam chodzi? Burzyć i rozwalać? Już kiedyś tak było… W 1998 sala utrąciła dwóch dobrych kandydatów, a z jakiegoś kąta zgłoszono nieznanego nikomu osobnika , który wkrótce został okazał się pedofilem, pospolitym przestępcą i odsiedział w więzieniu – co za kompromitacja dla SDP!
A dlaczego nie wystąpiłam na Zjeździe? Nie mam aż tak silnego głosu, aby przekrzykiwać 150 osób - a wszyscy mówili na raz, jeden przerywał drugiemu, dyskutowali miedzy sobą zamiast słuchać, sala wrzała, szumiała i szurała nogami… Tak się porobiło, że upadły w Polsce zasady dobrego wychowania. Uczono mnie kiedyś, żeby słuchać jak ktoś mówi i dopiero samemu zabierać głos. Tymczasem obecnie obowiązuje moda na nieustaną wrzawę: a ja panu nie przerywałam! Żadne logiczne wywody nie są w stanie pokonać rozbuchanych emocji bo właśnie wtedy rozpowszechnia się virus psychosis a jednym z symptomów zakażenia jest podatność na manipulacje.
Nie aspiruję do żadnych władz, nie mam na to sił, ani czasu, ale los Stowarzyszenia nie jest mi obojętny! Niestety, we wrześniu mnie nie będzie, ponieważ wyjeżdżam za granicę i nie jestem w stanie tego odwołać.
9.06.2011 Wanda Konarzewska
