Dzieci tego świata

Homo sapiens nie ustaje w ewolucji i nasze dzieci należą do zupełnie innego gatunku. Wpadło mi to do głowy w Dniu Dziecka, gdy oglądałam poranny program TVP INFO. Rodzice szykowali się właśnie do wręczania prezentów, a telewizja publiczna chcąć pomóc sprzedawcom przedstawiała dziecięce marzenia: Ja bym chciała kredki do malowania po twarzy, a ja duża lalkę Barbi, taki mały samochód żeby sam jeździł, ja chcę nowy komputer! Dzieciaki wierciły się przed kamerą, rozglądały na boki i przekrzykiwały nawzajem: Ja powiem! Ja powiem! Były to, bowiem dzieci XXI wieku wychowane przez telewizję.

W najbardziej harmonijnych rodzinach ojciec jest zmęczony i po pracy pada bez życia - dobrze, jeśli z gazetą w ręku. Matka w wiecznym pośpiechu, zestresowana i niecierpliwa. A dzieci… wychowuje telewizor, przed którym sadza się nawet niemowlęta. A niech bobas się zajmie miganiem na ekranie i będzie chwila spokoju! Dziecko nie kot i nie wiadomo do końca, co się maluchowi zakoduje łepetynce! Tak się porobiło, że nasze dzieci oglądają telewizje daleko przedtem zanim zrozumieją przekaz. Od pierwszych dni życia ich mózg jest ćwiczony do zmiany bodźców - nic, więc dziwnego, ze największym problemem dzieci, siedzących już w szkolnych ławkach, są kłopoty z koncentracją. Nie umieją się skupić, są niecierpliwe, szybko się nudzą. Oczekują ciągłej rozrywki i nowych pobudzeń, jako należnego im prawa. Ciekawe, ze podczas uroczystego spotkania z Premierem z okazji Dnia Dziecka uczniowie nie emocjonowali się ASTROBAZĄ - wspaniałym szkolnym obserwatorium astronomicznym w Gniewkowie. Nastolatek zapytał z wyrzutem : A dlaczego w szkołach nie ma placów zabaw? Premier się trochę zacukał, ale odpowiedział przytomnie, że do szkoły idzie się, by się uczyć a nie bawić …

A najlepsza domowa zabawa jest z telewizją gdzie pełno wesołych reklam! W promocyjnych clipach obraz zmienia się mniej więcej, co 5 sek. Dla małego człowieka to sygnały spod progu świadomości: nie ma w nich czasu, aby rozwijać jakąkolwiek opowieść, zrozumienie i pobudzać myślenie. Po co komu myślenie? Nie ma czasu na myślenie! Żyjemy wszyscy w pędzącym świecie giga-konsumpcji i marzenia naszych dzieci to dziś lista zakupów. Ale przemiany, zachodzące w ich psychice, są daleko głębsze: dzieci są wiecznie niezadowolone, egoistyczne, niezdolne do wzajemnej współpracy i nastawione roszczeniowo. A poza tym potrzebują mocnych wrażeń. Nawet bajki w Wieczorynce to dziś niekończące się gonitwy potworów i pokemonów - nic dziwnego, ze nauka w szkole, wydaje się potem beznadziejnie nudna! Siedząc przed telewizorem można zawsze poratować się pilotem i przerzucić kanał na nowe obrazki - a na lekcji trzeba odsiedzieć… A co tu może być ciekawego w milczącym, rozgwieżdżonym nieboskłonie nad ASTROBAZĄ? Obawiam się, że wyobraźnia – ten najcenniejszy organ twórczego myślenia więdnie u najmłodszych dzieci a u starszych zamiera jak nieużywany mięsień. Dużo się obecnie mówi o pewnym mankamencie, który medycy określili, jako ADHD, czyli zaburzenia zachowania i uwagi. Czy rzeczywiście chodzi tu o chorobę czy też o następstwo doświadczeń kulturowych XXI wieku? Przecież telewizje naszych czasów celowo i cynicznie pobudzają u wszystkich ludzi niecierpliwość, niezaspokojenie stanu posiadania i niezadowolenie z życia. Czyż nie tak? Mały człowieku i ty też, nie będziesz szczęśliwy, jeśli nie dostaniesz tego samochodziku, który widziałeś w telewizji, jeśli nie kupią ci tej lalki i tego czy tamtego…A jak już rodzice ci kupią to telewizja ci udowodni ze jest produkt jeszcze lepszy i zaraz go zapragniesz! 5-latka pragnie mieć kredki do malowania twarzy, bo chciałaby wyglądać jak modelka z telewizji. Jak trochę podrośnie znienawidzi sama siebie i zacznie się odchudzać, żeby jeszcze bardziej przypominać tą panią w modnej sukni kroczącą po wybiegu… Potem znienawidzi sama siebie: że jest za gruba, za chuda, za niska, za wysoka, że włosy ma za krótkie za długie albo za bardzo pokręcone i… wyląduje na kanapie terapeuty?

Telewizja publiczna najskuteczniej oszczędza na najmłodszych! Zlikwidowano niedzielne” Teleranki” i inne programy młodzieżowo - dziecięce, za co władze TV publicznej powinny iść natychmiast pod sąd albo od razu pod pluton egzekucyjny! Nie ma oferty dla najmłodszych, więc z konieczności dzieci musza szybko dorastać i oglądać to, co ich rodzice, czyli straszne obrazy wojen, morderstw, kataklizmów i obyczajowych skandali. Oczywiście, przyjmą to za prawdziwy obraz świata!

W szlachetnych polskich i międzynarodowych dokumentach jest wiele pobożnych życzeń o niezbywalnych cechach dzieciństwa takich jak poczucie bezpieczeństwa, optymizm, ciekawość, radość i zachwyt nad światem… Niestety, atak telewizyjnych informacji bardzo skutecznie zabija w dzieciach te cechy. Amerykanie obliczyli, że zanim dziecko skończy szkołę podstawową - obejrzy na ekranie 800 morderstw I 100.000 aktów przemocy. Myślę, ze w Polsce wcale nie jest lepiej… Na takiej medialnej diecie serca dziecięce ulegają zamrożeniu, niczym w bajce o Królowej Śniegu , stają się nieczułe na nieszczęście innych, podejrzliwe, cyniczne, agresywne... I w szkołach FALA…. Dzieci dręczą dzieci, mnożą się młodzi przestępcy.

Ale będzie w mediach gorąco jak te rozrywkowe dzieci dorosną! Zgodnie z koncepcjami Mc Luhana ludzie bardzo lubią jak im się wszystko wkłada łopatą do głowy i jak się ich wyklucza z myślenia. Dzieci tego świata, trenowane nie do myślenia i skupienia, ale do ciągłych zmian, do nowych emocji i coraz mocniejszych pobudzeń, zażądają od dziennikarzy jeszcze większych sensacji: więcej krwi na ekranie, pościgów i strzelaniny, więcej horrorów, thillerów, seksu i golizny .

Rozmyślam tak sobie a muzom i wcale nie chciałabym cofnąć czasu ani nie twierdzę że kiedyś było lepiej. Na pewno rodzinom żyje się teraz wygodniej, bezpieczniej, mają więcej szans i możliwości. Ale rodzicem być na pewno trudniej! „Obecny świat jest przeciw dzieciom” – pisze Michael Medvedem, amerykański krytyk filmowy i autor książki „Ocalić dzieciństwo.” Autor stawia tezę, że współczesny człowiek zatracił instynkt samozachowawczy.” Żaden inny gatunek nie naraża, bowiem z premedytacją zdrowia i przyszłości swojego potomstwa!,” Świata już nie zawrócimy ale może powinniśmy dawkować dzieciom jego okrucieństwo. Spotkany na ulicy „wujek” nie zawsze jest dobrym wujkiem, a koleżanka szkolna może ukrywać nóz w rękawie. Niegdyś dzieci były pilnie chronione w raju dzieciństwa a za ogrodzeniem rozpościerał się tajemniczy ogród życia…Co było dobre dla 16-latka, zakazywano 6-latkowi… Dziś już nie ma ogrodzeń i brutalność śmietnika cywilizacji atakuje niedojrzale głowy. Więc może powinniśmy nie tyle bronić niewinności dzieci, lecz je ostrzegać i oswajać z problemami dorosłych tak, aby były przygotowane do życia i umiały stawić czoła. Nowa koncepcja dzieciństwa – pisze Michael Medvedem - polega na zastąpieniu modelu OCHRONY przez model PRZYGOTOWANIA i UCZENIA WYBORU. Świetnie! Jednakże i ten model wychowania może zawieść się jeśli 14 mld neuronów mózgów naszych dzieci ewoluować będzie w kierunku systemu dyskoteki migających świateł, czyniąc je niezdolnymi do skupienia, do wytrwalej pracy i abstrakcyjnego myślenia. A może my, dorośli tez już pogrążamy się w tym szaleństwie?

Tak sobie myślałam w DNIU DZIECKA…


 


 


 


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl