Czabański odpowiada Blumsztajnowi: Podzielić SDP? A niby czemu?!
Seweryn Blumsztajn wysunął propozycję, żeby Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich - jedyna, jak pisze, organizacja z przyzwoitą tradycją i reprezentująca polskich dziennikarzy za granicą - podzieliło się na dwie organizacje ("GW" z 6 czerwca br.) – Krzysztof Czabański replikuje: Podzielić SDP? A niby czemu?!
Uzasadnienie jest proste - stwierdza Czabański. - Podziały w świecie dziennikarskim, zdaniem Blumsztajna, są jeszcze ostrzejsze niż wśród polityków. "( ) ilość pomyj - pisze Blumsztajn - wylewanych codziennie na kolegów z wrażych gazet przekreśla właściwie możliwość rozmowy, czy po prostu uczestnictwa w tej samej organizacji. Ja na przykład nie wyobrażam sobie obecności w jakimkolwiek stowarzyszeniu z panami Sakiewiczem, czy Ziemkiewiczem. A mógłbym dorzucić jeszcze sporo nazwisk. Przekonany też jestem, że to może jedyna sprawa, w której się zgadzamy - oni też nie chcą ze mną w niczym być".
Czabański pisze dalej: "Moim zdaniem, wobec słów Blumsztajna nie można przejść obojętnie. Pamiętam jak 13 października 1985 r. staliśmy razem z Sewkiem - a był tam też z nami, jeśli dobrze pamiętam, Waldek Kuczyński? - pod ambasadą PRL w Paryżu, trzymając transparent, protestujący przeciw reżimowi Jaruzelskiego i odbywającej się właśnie w Polsce parodii wyborów parlamentarnych. Blumsztajn był na przymusowej emigracji politycznej, mnie - pozbawionemu pracy jak wielu dziennikarzy po 13 grudnia 1981 r. - udało się wyjechać z Polski na miesiąc do pracy przy winobraniu, dzięki czemu mogłem później przez pół roku utrzymać rodzinę. Mieliśmy wspólny cel polityczny: obalić komunę i zbudować Polskę niepodległą i demokratyczną. Już wówczas w środowiskach opozycyjnych wobec komuny trwały dyskusje i spory na temat przyszłości. Ale te spory nie przeszkadzały Sewkowi i mnie trzymać wspólnie transparentu. Cel zasadniczy był przecież wspólny, niezależny od różnic światopoglądowych i politycznych. Byle tylko mieściły się one w porządku demokratycznym.
Czy dziś można sobie wyobrazić SDP o celach wspólnych dla dziennikarzy, niezależnie od ich światopoglądów i poglądów politycznych? W moim najgłębszym przekonaniu - można!
Trzeba tylko - a może aż? - pogodzić się z tym, z czym już godzą się politycy, że werdykt demokratycznych wyborów jest na pewien czas rozstrzygający w strukturach stowarzyszenia. Zawsze tak było w SDP po 1989 r., i nie ma powodu by dziś było inaczej. Jestem jednym z kandydatów na prezesa SDP, nie wiem jak zakończą się wybory i ani mi w głowie wybrzydzać, krytykować czy sprzeciwiać się woli koleżanek i kolegów delegatów na zjazd krajowy. To oni - i tylko oni - zdecydują o kształcie nowych władz SDP. Kto by jednak do tych władz nie wszedł, ważniejsze jest ustalenie podstawowych celów, do jakich dążyć będzie Stowarzyszenie. Jakie cele są najważniejsze?
Mogą tu padać różne odpowiedzi. Obowiązujące na parę najbliższych lat sformułuje zjazd SDP, uchwalając program i stosowane uchwały. Moje osobiste postulaty wobec SDP są trzy. Po pierwsze - chodzi o skuteczne działania na rzecz wolności słowa. "Gołym okiem" widać jak różne instytucje państwowe próbują ograniczać wolność słowa. Działania przeciw dziennikarzom podejmują służby specjalne, prokuratura. Dziwne, żeby nie powiedzieć ostrzej, werdykty wydają sądy. Rozmaite instytucje ograniczają dostęp do informacji. Sprzyja temu archaiczne prawo, wywodzące się z PRL-u. Ten stan rzeczy trzeba zmienić. SDP nie może się ograniczać do wydawania oświadczeń, choć i one są nieraz niezbędne. Ważniejsza jest pomoc prawna i materialna dla dziennikarzy prześladowanych za głoszone poglądy, jak również zgłaszanie postulatów ustawodawczych i mobilizowanie wokół nich opinii publicznej.
Po drugie - niezbędna jest twarda obrona praw dziennikarzy, w tym praw zawodowych i pracowniczych. Nie może być tak, że wiele naszych koleżanek i kolegów ciężko pracuje bez cywilizowanych umów o pracę, bez zapewnionych przyzwoitych składek emerytalnych, bez ochrony przed zwolnieniem z dnia na dzień. W tym obszarze spraw SDP musi wypełniać rolę związku zawodowego. Jest to tym niezbędniejsze, że władza właścicieli mediów nad dziennikarzami jest nieraz o wiele większa niż niegdyś komisarzy komunistycznych i cenzury państwowej.
Po trzecie - konieczna jest pomoc wszelka dla dziennikarzy chorych i znajdujących się w trudnych warunkach materialnych. Np. pora wreszcie wziąć się za budowę Domu Dziennikarza Seniora, na wzór domu aktora w Skolimowie, czy szykowanego już domu muzyka- seniora.
Przy tym wszystkim ważne jest, choć pozornie to tylko problem wewnętrzny Stowarzyszenia, żeby do jego władz weszło dużo osób z ośrodków pozawarszawskich. Dlaczego? Powód jest prosty, tam wyraźniej widać, co tak naprawdę uwiera, przeszkadza i co stanowi barierę w rzetelnym wypełnianiu zawodu zaufania publicznego, jakim jest nasz fach.
Myślę, że powyżej zasygnalizowane postulaty nie powinny podzielić środowiska dziennikarskiego. Przecież niezależnie od tego, jakie mamy poglądy polityczne i jak oceniamy to, co się dzieje obecnie w Polsce, wymienione problemy są wspólne dla wszystkich dziennikarzy. Ich załatwienie leży w elementarnym interesie całego środowiska. I nie tylko naszego środowiska. Bez wolności słowa i przyzwoitego dziennikarstwa możemy zapomnieć w Polsce o opinii publicznej i debacie obywatelskiej. Katastrofalne skutki takiego stanu rzeczy możemy widzieć już dziś, gdy uważniej przyjrzymy się przekazowi medialnemu. Najwyższa zatem pora starać się temu przeciwdziałać.
Więc dlaczego mielibyśmy się dzielić? Co dobrego miałoby to przynieść dziennikarzom? SDP podzielone będzie jeszcze słabsze niż jest dziś i na pewno niczego dobrego dla środowiska i dla obywateli nie załatwi" - stwierdza w zakończeniu artykułu Krzysztof Czabański.
Czytaj:wyborcza.pl/1,76842,9757604,Podzielic_SDP__A_niby_czemu__.html#ixzz1OoQasB4S
podał do druku: tor
Solorz kupuje Plusa?
Zygmunt Solorz-Żak złożył w piątek wiążącą ofertę zakupu Polkomtela SA, operatora sieci komórkowej Plus, poinformowało źródło zbliżone do transakcji – informację te opublikowała wyborcza.biz.
„W połowie maja źródła informowały, że akcjonariusze firmy dopuścili do dalszych rozmów o sprzedaży spółki wszystkich czterech chętnych, którzy złożyli oferty wiążące: Solorza-Żaka, fundusz private equity Apax, skandynawską grupę TeliaSonera oraz norweskiego operatora Telenor w konsorcjum z funduszem Bain”.
„Ponad trzy czwarte udziałów w Plusie należy do czterech polskich firm kontrolowanych przez skarb państwa: PGE Polskiej Grupy Energetycznej SA, KGHM Polska Miedź SA, PKN Orlen SA i Węglokoksu SA. Niecałą jedną czwartą udziałów ma brytyjska grupa Vodafone” – przypomina wyborcza.biz.
Wartość Polkomtela jest szacowana na maksymalnie 18 miliardów złotych.
Czytaj:
wyborcza.biz/biznes/1,101558,9762677,Plus_dla_Solorza__Wlasciciel_Polsatu_zlozyl_oferte.html
opr. tor
PO wypycha z mediów SLD
PO, sugerując chęć rozwiązania Krajowej Rady, wysyła do SLD sygnał: możemy pozbawić was resztek wpływów w publicznych mediach – taką tezę stawia Kamila Baranowska w dzisiejszej „Rzeczpospolitej”.
W mediach publicznych PO „systematycznie przejmuje wpływy lewicy”. „Teraz grozi Sojuszowi odrzuceniem sprawozdania KRRiT za poprzedni rok, czyli de facto jej rozwiązaniem”.
Politycy PO argumentują: „sprawozdanie należy odrzucić, bo w dużej mierze dotyczy ono działalności KRRiT poprzedniej kadencji (w jej skład wchodzili ludzie kojarzeni z PiS, LPR i Samoobroną), która zdaniem Platformy "była zajęta głównie robieniem polityki"”.
Zdaniem dziennikarki „Rz” „tłumaczenie jest całkowicie absurdalne, zważywszy że odrzucenie sprawozdania skutkowałoby rozwiązaniem obecnej KRRiT, którą przecież "w ramach odpolityczniania mediów publicznych" Platforma sama powołała”.
„Jednak rozwiązanie Krajowej Rady (aby do tego doszło, sprawozdanie KRRiT muszą odrzucić Sejm, Senat i prezydent) może na dłuższą metę okazać się dla PO opłacalne. W ten sposób mogłaby się bowiem pozbyć z tego grona osób popieranych przez SLD, które napsuły jej krwi podczas wyłaniania władz TVP i Polskiego Radia (obecnie SLD ma w KRRiT dwa miejsca, przez co może blokować każdą jej decyzję). I powołać nową radę, gdzie znaleźliby się ludzie rekomendowani przez koalicję PO i PSL” – pisze Kamila Baranowska wskazując tez na słabe strony tego scenariusza.
Czytaj więcej:
www.rp.pl/artykul/118849,671515_PO_straszy_SLD_rozwiazaniem_KRRiT.html
opr. tor
„Nie” dla chamstwa Wojewódzkiego
"Wojewódzki nie powinien być twarzą polskiej prezydencji" – napisali do ministra kultury działacze Komitetu na rzecz Praw Afrykańskiej Społeczności w Polsce, bo nie chcą, aby Kuba Wojewódzki brał udział w przygotowaniach do koncertu inaugurującego polską prezydencję w UE. Ich zdaniem byłaby to "promocja prostactwa i chamstwa jako produktu eksportowego" informuje Agnieszka Niewińska w „Rzeczpospolitej”. O apelu do ministra pisze także "Gazeta Wyborcza".
Wojewódzki wraz z Krzysztofem Materną jest reżyserem i scenarzystą widowiska, które zainauguruje 1 lipca polską prezydencję w Warszawie.
Poszło o audycje w Radiu Eska Rock. Kuba Wojewódzki i Michał Figurski w „Porannym WF” wpadli na taki pomysł: "Zadzwońmy teraz do Murzyna" . Potem wielokrotnie wyśmiewali się z czarnoskórych. Rada Etyki Mediów oceniła, że doszło do "drastycznej demonstracji ksenofobii".
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,671519_Afrykanczycy_nie_chca_Wojewodzkiego.html
wyborcza.pl/1,75248,9757535,Odwolajcie_Wojewodzkiego.html
opr. tor
Dziennikarstwo i ... kosmetyki
Po skończeniu "You Can Dance" Kinga Rusin może wreszcie się zająć własnym biznesem. Choć z pracy w telewizji wcale nie zamierza rezygnować – opisuje dzisiejszy „Fakt”.
Tabloid cytuje celebrytkę: „– Praca w mediach zależy od mnóstwa czynników, na które nie zawsze mamy wpływ. To, czy będę pokazywać się na wizji, jest wypadkową sympatii widzów i decyzji szefów” dodając: „Dziennikarka, która jednocześnie prowadzi własny biznes – świetnie prosperującą firmę kosmetyczną, nie martwi się jednak o swoją przyszłość”.
„– Nigdy nie chciałabym rezygnować z telewizji na rzecz firmy ani odwrotnie. Mam nadzieję, że nie będę musiała takiego wyboru dokonywać. Uwielbiam pracę na wizji i to jest moje główne zajęcie. Dziennikarstwo to moja największa pasja (…) Lubię wiedzieć, że coś zależy wyłącznie ode mnie, że mam nad tym kontrolę. Dlatego dobrze czuję się w biznesie, który sama prowadzę”.
Czytaj:
www.fakt.pl/Kinga-Rusin-Jaka-jest-szefowa-,artykuly,105692,1.html
opr. tor
