Temat: internet a rząd
Mówi się dość powszechnie, że przyszłość należy do internetu i rządu. To ostatnie słowo dodają zwolennicy Platformy Obywatelskiej. Pewnie to prawda. Przyszłe lata będą znowu należeć do obecnego rządu.
Co ciekawe bez względu na to, z jakim dorobkiem ten rząd, mam na myśli ogólnie rząd PO, wystartuje do drugiej rundy. Po jesiennych wyborach. Już dziś widać, że będzie to mizerny dorobek. Chętnie bym na ten temat zabrał publicznie głos. Sądzę bowiem, że miałbym bardzo oryginalne i twórcze przemyślenia. Niektóre analizy być może byłyby początkiem rewolucyjnych zmian zarówno technologicznych w internecie jak i merytorycznych, jeśli chodzi o działalność rządu..jpg)
Rzeczą niepoważną byłoby jednak wdzieranie się ze swoim pomysłami w świat ekspertów i burzenie dotychczasowej przebiegającej harmonijnie drogi rozwoju technicznego Internetu. Jeśli zaś chodzi rząd to już za późno, żeby zgłaszać się z radami, bo to co najważniejsze zostało tak spaprane, że nawet moje pomysły poprawy sytuacji nic już nie pomogą.
Te paralele między internetem można by snuć na wielu drogach.
Poprzestańmy na najprostszych, ale najbardziej istotnych obserwacjach. Internet ciągle się rozwija, a rząd przeciwnie. Widać też, że internet dobrze służy rządowi. Rząd nie. Pomijam nawet sprawę Antykomora. Ale ile nasłuchaliśmy się świetlanych wizji o instalacji dzięki inicjatywom i inwestycjom rządu w każdej wiosce szybkiego Internetu. I co?
Odwrotnie zaś jest całkiem inaczej. Dzięki internetowi najróżniejsze obsuwy i niedoróbki, jakie pojawiły się na sobotnim zjeździe miłościwie panującej nam Platformy, zostały albo ukryte przed coraz bardziej rozczarowanymi masami partyjnymi, albo pokazane jako sukcesy.
Jak to jest możliwe? Odpowiedź jest zarazem ostatnią już uwagą. Uwaga! Proroczą uwagą.
Internet w coraz większym stopniu przejmuje rolę telewizji. I podobnie jak ona jest w stanie zainscenizować rzeczywistość nie tylko według planu artystycznego, ale zbudować i przedstawić świat zgodny z zamówieniem politycznym. Dlatego można niemal z pewnością założyć, że za kilka lat te portale internetowe, które nie będą w stanie prowadzić transmisji telewizyjnych na żywo przestaną istnieć. Określenia „transmisje na żywo” , na szczęście nie należy traktować dosłownie. Przynajmniej do czasu, kiedy będziemy mieli rządy PO.
Jerzy Jachowicz
13 czerwca 2011
