Stało się - mamy przerwę w obradach do 1 października. Stało się dobrze. A przecież kilka głów wykąpanych w gorącej wodzie mogło nam zafundować niezły pasztet.
Myślę sobie – najpierw pomyśl, a potem mów i działaj. Przypomina mi się stary dowcip z Napoleonem w roli głównej, w którym cesarz wydaje komendę „Naprzód!” i wojsko rzuca się do ataku, a wtedy cesarz dodaje: „naprzód trzeba się zastanowić”.
Mam wrażenie, graniczące niemal z pewnością, że w czasie zjazdu wiele osób chciało koniecznie coś powiedzieć, ale niewiele przemyślało wagę, logikę i konsekwencje swoich słów. Datę kolejnych obrad rzucono ot tak sobie, pierwszą, która przyszła na myśl. Na szczęście nikt nie wykorzystał ostatniego spotkania Prezydium Zjazdu dla swoich celów. Zwyciężył rozsądek i oby tak było nadal.
Ale skupię się na czymś o wiele, moim zdaniem, ważniejszym – na słynnym już głosowaniu nad zmianą § 9. ust. 3 regulaminu obrad, co miało wyeliminować „głosy wstrzymujące się”. Zgłoszono wniosek, by go usunąć z regulaminu. Wniosek przeszedł, a nie powinien być w ogóle głosowany, bo był niezgodny ze statutem (dlatego dla mnie mniej istotne jest, że wniosek Agnieszki Romaszewskiej był także niezgodny z regulaminem obrad § 21 ust. 2 i 3).
Statut mówi:
§ 23 1. Kadencja wszystkich władz Stowarzyszenia trwa 3 lata, a ich wybór odbywa się w głosowaniu tajnym, bezwzględną większością głosów (podkreślenie – mp) w obecności co najmniej połowy uprawnionych do głosowania członków albo w II terminie z udziałem obecnych. Wybór władz przeprowadza się spośród nieograniczonej liczby kandydatów.
Pojęcie większości bezwzględnej zostało określone przez Trybunał Konstytucyjny, zob. archiwum.rp.pl/artykul/68312_Bezwzgledna_wiekszosc_glosow.html oraz www.skarbiec.biz/haslo/685/, gdzie znajduje się taki oto fragment: „Instytucja bezwzględnej większości głosów, czyli tzw. większości absolutnej jest powszechnie przyjętym sposobem podejmowania rozstrzygnięć w niemal wszystkich instytucjach korzystających z organów kolegialnych. Stosowana jest między innymi w organach ustawodawczych, takich jak Sejm czy Senat, organach samorządu terytorialnego, spółkach prawa handlowego, stowarzyszeniach, fundacjach oraz wszelkich innych podmiotach lub ich wyodrębnionych komórkach, które przewidują konieczność głosowania uprawnionych członków.” Dalej przytoczona jest uchwała TK z dnia 20 września 1995 r., w której wskazał, że bezwzględna większość głosów „oznacza co najmniej o jeden głos więcej od sumy pozostałych ważnie oddanych głosów, to znaczy przeciwnych i wstrzymujących się”. Jako przykłady stosowania większości absolutnej można wskazać między innymi przepisy Konstytucji (art. 90, 113, 121, 125, 154 etc.), kodeksu spółek handlowych (art. 208, 245, 246, 371, 391, 414, 415), ustawy o samorządzie gminnym (art. 19, 20, 28a, 58, 67, 71).
Czy to jest jasne? Nie jestem prawnikiem, ale dla mnie – TAK. Zresztą szerzej pisał już o tym w OPINIACH Piotr Górski.
Ale co zrobić z tą żabą, którą teraz wszyscy musimy zjeść? Konieczna będzie reasumpcja głosowania. Jak to zrobić? O tym już dziś powinno myśleć Prezydium. Bo 1 października może być za późno.
Marek Palczewski
19 czerwca 2011
