Deklarują odrzucenie sprawozdania
Kluby PO, PSL i PiS zapowiedziały we wtorek w Sejmie głosowanie za odrzuceniem sprawozdania KRRiT za miniony rok. Za jego przyjęciem ma głosować klub SLD – podało Radio TOK FM.
Jak posłowie argumentowali te deklaracje?
Wiesław Suchowiejko (PO):
„- O naszym negatywnym stosunku przesądza to, że sprawozdanie jest całoroczne, z działalności również poprzedniego składu Rady”.
Tadeusz Sławecki (PSL): "w nadziei, że nowe będzie lepsze".
Elżbieta Kruk (PiS) uważa, że to jest „kolejna odsłona walki o media publiczne”. „- Dziś obserwujemy wielomiesięczne przepychanki w radzie nadzorczej i zarządzie telewizji publicznej. Obserwujemy kolejną odsłonę walki tych samych ludzi o media publiczne. Dziś, po udanym skoku na media, nie mogą ustać w walce o podział łupów”.
Senat już odrzucił sprawozdanie. Jeśli Sejm zrobi to samo, los Krajowej Rady zależeć będzie od prezydenta. Gdyby Bronisław Komorowski to potwierdził,
kadencja członków KRRiT wygaśnie.
W sprawozdaniu z działalności KRRiT w 2010 roku jest m.in. o tym, jak podzielono wpływy z abonamentu.
„Z łącznej kwoty prawie 537 mln zł TVP otrzymała niecałe 221,5 mln zł. Na radiofonię przeznaczono ponad 315 mln zł - w tym prawie 157 mln zł trafiło do Polskiego Radia, a ponad 158,5 mln zł - do rozgłośni regionalnych. W porównaniu z poprzednim rokiem wpływy ogólne z abonamentu spadły o 91 mln zł” – podało Radio TOK FM.
Czytaj:
www.tokfm.pl/Tokfm/1,103088,9860800,_Walka_o_media_publiczne___PO__PSL_i_PiS_za_odrzuceniem.html
opr. tor
Raport Fundacji Batorego
Przed I turą wyborów samorządowych "Wiadomości" TVP zajmowały się głównie PiS. Ale negatywnie - wynika z monitoringu Fundacji Batorego – raport o serwisach informacyjnych TVP omawia w „Gazecie Wyborczej”
Katarzyna Wiśniewska.
Fundacja Batorego analizowała programy „w stacjach ogólnopolskich i regionalnych w listopadzie 2010 r., czyli podczas kampanii wyborczej”.
W serwisach krajowych najczęściej mówiono o PiS, zaś w regionalnych o PO.
„W materiałach o komitetach wyborczych "Wiadomości" poświęciły PiS ponad 21 minut, PO znacznie mniej - niecałe 8 minut. SLD dostało w "Wiadomościach" prawie 6 minut, PSL- trochę ponad 2 minuty”.
Jak mówiono o partiach? „ Zaledwie połowa wszystkich materiałów w "Wiadomościach" uznano za neutralne. Negatywnych było prawie 32 proc., a pozytywnych ok. 17 proc. Co ciekawe, przed I turą wyborów (prezydentów i burmistrzów miast) najwięcej niekorzystnych informacji miał PiS (66,1 proc.) - dziennikarze drobiazgowo relacjonowali konflikt w PiS po usunięciu Elżbiety Jakubiak i Joanny Kluzik-Rostkowskiej”.
„W materiałach pozytywnych w "Wiadomościach" prym wiódł SLD (ponad 32 proc.). Platformę przedstawiano głównie neutralnie”.
„Przed drugą turą proporcje - zarówno czasu na materiały o partiach, jak i charakteru - zmieniły się. "Wiadomości" pokazały 12 komitetów, ale tylko trzy z nich były partyjne (PO, SLD i PiS). Informacje o PO zajęły niecałe 5 minut, a PiS został nieco w tyle za komitetem wyborczym Samorządność Sopot (Jacka Karnowskiego). Platformę zaczęto prezentować bardziej wyraziście - albo pozytywnie albo negatywnie” – wynika dalej z raportu Fundacji Batorego.
Inaczej kampanię relacjonowałą "Panorama" w TVP 2. „Wyborom poświęcała mniej czasu, ale najwięcej również poświęcała PiS (prawie 16 minut). Platformie - ok. 10 minut, prawie tyle samo SLD - ponad 9 minut. Lewica wypadła w "Panoramie" najkorzystniej - przed II turą wyborów odsetek materiałów pozytywnych to aż 74,4 proc. Jednocześnie przed II turą było znacznie więcej prezentacji negatywnych o PO. PiS, podobnie jak w "Wiadomościach", ma najwięcej prezentacji negatywnych (ok. 54 proc.)”.
„Co z kandydatami na prezydentów? "Wiadomości" skupiły się na kandydatce PO Hannie Gronkiewicz-Waltz, z kolei "Panorama" na Czesławie Bieleckim popieranym przez PiS, a następnie Wojciechu Olejniczaku (SLD)”.
Czytaj:
wyborcza.pl/1,75248,9853177,Kogo_TVP_pokazywala_duzo_i_dobrze.html
opr. tor
Kto po Piwowarze?
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przesłuchała trzech kandydatów do Rady Nadzorczej TVP: Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego, Piotra Dmochowskiego-Lipskiego oraz Dariusza Zawiślaka – informuje na swojej stronie internetowej „Rzeczpospolita” (za PAP).
W RN TVP zwolni się 14 lipca fotel po Bogusławie Piwowarze, który został oddelegowany do zarządu telewizji.
Jakie wizje funkcjonowania Telewizji Polskiej mają kandydaci?
„ Krzysztof Czeszejko-Sochacki mówił, że jest przeciwnikiem zwiększania abonamentu, nakładania dodatkowych - jak powiedział - danin czy kar na społeczeństwo. Zaznaczył, że przyjęcie sprawozdania KRRiT nie może być uzależnione od "parlamentarnego widzimisię". Pytany o programy telewizyjne, ocenił, że jest zbyt mało teatru telewizji, a zbyt wiele telenowel. Jego zdaniem należy nadal rozwijać kanały tematyczne, takie jak TVP Kultura, TVP Sport, gdyż - jak powiedział - spełniają one oczekiwania widzów”.
„Czeszejko-Sochacki był sekretarzem RN Polskiego Radia w 2000 roku. Zajmował wysokie stanowiska w administracji publicznej (był m.in. szefem Kancelarii Sejmu) oraz w sądownictwie (był m.in. sędzią Trybunału Stanu)”.
„Piotr Dmochowski-Lipski uważa, że TVP nie może konkurować z mediami komercyjnymi. Jego zdaniem należy zabiegać o zwiększenie finansowania publicznego, a także zmieniać ład korporacyjny w TVP. Uznał, że TVP jest zarządzana nieprofesjonalnie, nie ma opracowanego planu finansowego. Wskazywał na potrzebę doprecyzowania sposobu podziału środków, kontroli finansów, kontroli zarządzania finansami, profesjonalnego audytu, a także zmniejszenia kosztu produkcji - jak powiedział - jednej minuty programu”.
„Dmochowski-Lipski jest absolwentem wydziału administracji publicznej i dziennikarzem Radia Wolna Europa. Był wiceprezesem zarządu Polskiej Telewizji Kablowej, dyrektorem biura finansów i restrukturyzacji TVP oraz dyrektorem generalnym w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego”.
„Zdaniem trzeciego z kandydatów Dariusza Zawiślaka TVP jest zbyt zbiurokratyzowana, niedoceniani są pracownicy niższych szczebli. TVP powinna bardziej zaangażować się - jego zdaniem - we wsparcie polskiej produkcji audiowizualnej przez nadawcę. Należałoby też - jak powiedział - rozwijać kanały tematyczne. Zawiślak opowiedział się za zniesieniem opłat abonamentowych. Jego zdaniem TVP powinna bardziej zaangażować się w produkcję filmów nie tylko na rynek krajowy, ale i zagraniczny”.
„Zawiślak to absolwent Wyższej Szkoły Społeczno-Ekonomicznej w Warszawie; ukończył studia MBA w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania im. L. Koźmińskiego. Jest producentem, reżyserem i scenarzystą, założycielem i członkiem Polskiej Akademii Filmowej”.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/7,680336-KRRiT-przesluchala-kandydatow-do-Rady-Nadzorczej-TVP-.html
opr. tor
Proces Poczobuta: czy będzie precedens
Czy sprawa Andrzeja Poczobuta, dziennikarza "Gazety Wyborczej", oskarżonego o zniesławienie prezydenta Alaksandra Łukaszenki stanie się precedensem sądowym? – zastanawia się największa opozycyjna gazeta białoruska "Narodnaja Wola".
Prokurator generalny Białorusi Ryhor Wasilewicz zapowiedział ostatnio w wywiadzie "wprowadzenie porządku w internecie". Mówił: "Potrzebne jest zapewnienie, by publikacje w internecie odpowiadały tym wymogom, jakie obowiązują inne media. Uważam, że właściciele zasobów internetowych powinni odpowiadać za informacje, które mają charakter obraźliwy i zniesławiający, przynoszą szkodę stosunkom między państwami".
- Jeśli chodzi o prawną odpowiedzialność osoby fizycznej za zniesławienie czy znieważenie w internecie, to jest ona przewidziana w naszym kodeksie karnym. W praktyce jednak takie sprawy są rozpatrywane dość rzadko przez sądy – dodał prokurator generalny, przywołując przykład procesu Poczobuta.
"Narodnaja Wola" cytuje też takie zdanie z wypowiedzi Ryhora Wasilewicza: "w zależności od tego, czy wina Poczobuta zostanie potwierdzona, czy nie, będzie można zastanawiać się, jak rozwinie się praktyka sądowa" na Białorusi.
„- Dobrze byłoby usłyszeć, za co sądzony jest dziennikarz Andrzej Poczobut” – zauważa "Narodnaja Wola".
„Gazeta Wyborcza”, która omawia artykuł z "Narodnoj Woli" przypomina: „Proces korespondenta "GW" i działacza nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB) rozpoczął się 14 czerwca. Prokurator zażądał w miniony piątek dla oskarżonego trzech lat pozbawienia wolności. We wtorek mają odbyć się wystąpienia obrońców. Sąd może tego dnia ogłosić wyrok lub wyznaczyć jego ogłoszenie na inny dzień”.
Czytaj:
opr. tor
Bezpłatny Internet od Solorza?
Bez rozgłosu od maja spółka Aero2 związana z Zygmuntem Solorzem oferuje bezpłatny dostęp do internetu. Ale są wątpliwości, czy rzeczywiście bezpłatnie – analizują w wyborczej.biz Tomasz Grynkiewicz i Przemysław Poznański.
„Chodzi o pionierski przetarg na częstotliwości w paśmie 2,5-2,6 GHz. Pionierski, bo warunki ustalone przez Urząd Komunikacji Elektronicznej były nietypowe: zwycięzca musiał się zobowiązać, że 20 proc. pasma przeznaczy na nieodpłatny internet. Ale niezbyt szybki - maksymalnie do 512 kb/s. I po godzinie operator musiałby rozłączać internautę. Marchewką w przetargu było to, że zwycięzca dostanie pasmo do 2024 r., ale bezpłatny internet musi zapewnić tylko przez trzy lata”.
„W USA podobny projekt upadł. W Polsce przetarg zbojkotowali duzi operatorzy. Ale znalazła się dwójka chętnych - sosnowiecka spółka Milmex Systemy Komputerowe (jej ofertę odrzucono) i związana z Zygmuntem Solorzem spółka Aero2. I w 2009 r. ta ostatnia wygrała przetarg”.
„Okazało się, że, bez większego rozgłosu, bezpłatny internet już działa. Spółka już w kwietniu tego roku uzyskała cztery pozwolenia na terenie Warszawy i jej okolic (Zakroczym, Łomianki, Nowy Dwór Mazowiecki, Halinów). I usługę świadczy od 10 maja. Operator jednak szczególnie się tym nie chwali. "Informacji o usłudze próżno szukać na stronie głównej operatora, trzeba przejść na podstronę "O spółce" (...) na dole znajduje się mały, niewiele mówiący odnośnik prowadzący do strony ze szczegółami" - zauważa serwis Techmobile.pl”.
„Usługa już budzi wątpliwości. Aby skorzystać z oferty, trzeba mieć modem obsługujący technologię HSPA+ lub LTE. Ale też kartę SIM. I tu pierwszy kłopot - aby ją odebrać, trzeba się wybrać do warszawskiego biura obsługi Aero2. Czy nie mogłyby być dystrybuowane przez sieć Cyfrowego Polsatu? - Analizujemy możliwości zmiany procesu dystrybucji - mówi oględnie Edyta Wiącek-Różycka z Aero2. I zaprasza na konferencję 30 czerwca”.
„Druga rzecz - spółka bierze od klientów 55 zł depozytu jako "zabezpieczenie należności z tytułu udostępnienia karty SIM".
„Pytania do UKE, czy Aero2 nie łamie warunków koncesji, płyną hurtowo. - Od piątku dostaliśmy ponad setkę maili - mówi "Gazecie" Anna Streżyńska, prezes UKE. Na razie urząd wszczął postępowanie wyjaśniające. - Depozyt pokrywa koszty produkcji karty SIM. A ta, zgodnie z prawem, jest własnością operatora - tłumaczy Wiącek-Różycka. Dodaje, że gdy klient kartę zwróci i przestaje korzystać z internetu, spółka zwraca mu depozyt na konto”.
„Na infrastrukturze Aero2 usługę bezprzewodowego internetu (HSPA+ oraz testowo LTE) świadczy Cyfrowy Polsat”.
Czytaj:
wyborcza.biz/biznes/1,101558,9853734,Oferuja_bezplatny_internet__Jest_jedno__ale_.html
podał do druku: tor
Sprawa Ziętary do Krakowa
Śledztwo w sprawie porwania i możliwego zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary trafi do krakowskich śledczych – zdecydował prokurator generalny – te informacje podało wiele mediów, w tym „Rzeczpospolita”.
Prokurator Generalny Andrzej Seremt podjął decyzję, że „postępowaniem zajmie się Prokuratura Apelacyjna w Krakowie”. Śledztwo w sprawie uprowadzonego 19 lat temu dziennikarza „Gazety Poznańskiej” zostało wznowione po 12 latach.
Niewątpliwie przyczyniły się do tego apele środowiska dziennikarskiego. W maju „redaktorzy pięciu największych polskich gazet zwrócili się jednak z apelem do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta i premiera Donalda Tuska o podjęcie działań, które sprawę pozwolą wyjaśnić. (…) Redaktorzy prosili o podjęcie umorzonego śledztwa, a także o ujawnienie informacji, które w tej sprawie mają służby specjalne”.
Jarosław Ziętara (ur. 1968), pochodzący z Bydgoszczy dziennikarz związany z Poznaniem. Mimo młodego wieku miał kilkuletnie doświadczenie w pracy dziennikarskiej. W 1991 r. etatowy dziennikarz „Wprost”, współpracownik „Gazety Wyborczej”, od 1992 r. zatrudniony w „Gazecie Poznańskiej”, zajmował się m.in. aferami gospodarczymi. Zniknął 1 września 1992 r. w drodze do redakcji. Śledztwo wszczęto dopiero po roku. Koncentrowało się ono na wersjach pozbawionych racjonalnego uzasadnienia. Sprawę umorzono w 1995 roku uznając, że nie doszło do przestępstwa. Podczas ponownego śledztwa w latach 1998-1999 ustalono, że Ziętarę porwano na zlecenie i zamordowano. Rodzice dziennikarza już nie żyją. Całymi latami lekceważono ich prośby o wznowienie i przekazanie sprawy prokuraturze spoza Poznania. Starania o to kontynuuje utworzony w 2010 roku Komitet Społeczny „Wyjaśnić śmierć Jarosława Ziętary”. Obszerne informacje o sprawie dostępne są na stronie jarek.sledczy.pl
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,679908_Sledztwo_w_sprawie_Zietary_trafi_do_Krakowa.html
opr. tor
