Antydziennikarski artykuł pod specjalną ochroną. Jak długo jeszcze?

Dlatego naszym wspólnym obowiązkiem jest walka o zniesienie słynnego art. 212 kodeksu karnego. Choć wszystko wskazuje, że jeszcze długo będziemy karani z tego przepisu. Zdrowy rozsądek mówi, że to wygodne dla polityków, wysokich urzędników państwowych czy biznesmanów, represyjne narzędzie, powinno być dawno zniesione.

Przemawia za tym teoretycznie słuszne założenie, że zniesławienie nie powinno pociągać za sobą podobnych skutków, jak w czynie kryminalnym. A jednak sądy garściami, bez żadnej selekcji prowadzą sprawy przeciwko dziennikarzom z tego paragrafu. Zasłaniają się typową dla wymiaru sprawiedliwości formułką: „takie jest po prostu prawo”. To, że często kara nie ma nic wspólnego z poczuciem społecznej sprawiedliwości, sędziów nie interesuje. Pomijają całkowicie rozbieżność, często głęboką, między deklarowanym przez oskarżyciela poczuciem doznanej krzywdy, a realną szkodą. Co gorsza, zdarza się, że sądu nie interesuje, czy negatywne skutki, jakie wedle oświadczeń oskarżyciela miała pociągnąć za sobą rzekomo zniesławiająca publikacja, w istocie wystąpiły, czy może jest to tylko argumentacja oskarżyciela na użytek procesu, nie mająca żadnego pokrycia w rzeczywistości.

Trzeba dodać, że oprócz elit politycznych i biznesowych, z artykułu tego chętnie korzystają działacze na szczeblu samorządowym i lokalni notable.

Jeśli mówię, że nie ma co liczyć na wykreślenie z kodeksu karnego art. 212, opieram to na wiedzy, jaką poznają wszyscy obserwatorzy trwającego od lat nastawienia naszego parlamentu. Ogromna większość posłów w rozmowach prywatnych kpi sobie z tego artykułu, niektórzy wskazują na moment jego wprowadzenia - rok 1984- jako wystarczający powód do wyrzucenia go z kodeksu. Kiedy jednak dochodzi do głosowania, ci sami posłowie głosują za utrzymaniem „bata na dziennikarzy”.

Ostatnio powstało kilka inicjatyw, zmierzających do pozbycia się art. 212 i oddania wszystkich sporów związanych z publikacjami w ręce prawa cywilnego. Akcję zapoczątkował Jerzy Jurecki w swoim „Tygodniku Podhalańskim”. Chwilę potem SDP dołączyło z żądaniem zniesienia art. 212, niemal w tym samym czasie podobny apel zgłosiła KRRiT.

Po przykrym incydencie związanym z najściem ABW na mieszkanie Antykomora, Robert Frycz ze swoimi obrońcami założył Komitet Obrony Wolności Słowa. Podobny cel postawiło sobie stowarzyszenie założone przez Krzysztofa Wyszkowskiego „Zawsze Solidarni”. Z cennym pomysłem wystąpiło niedawno Stowarzyszenie Wolnego Słowa. Chce z rozdrobnionych, działających w odosobnieniu instytucji stworzyć silną koalicję walczącą o likwidację art. 212.

Główna rola w ewentualnym powodzeniu akcji spoczywa jednakże na samych dziennikarzach. Tylko nagłośnienie i stałe przypominanie przez nas samych o konieczności eliminacji art. 212, może niczym kropla wydrążyć skałę. Jest o co walczyć, nawet gdyby to miało trwać długo.


Jerzy Jachowicz

1 lipca 2011


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl