Marek Palczewski
Huk armatni słychać było aż na Woronicza, a może i dalej. To Krajowa Rada wystrzeliła z wielkiego działa do politycznego potwora zawłaszczającego publiczne media. Odtrąbiono ich odpolitycznienie. Odtrąbiono czy może odfajkowano?
Za kilka dni Krajowej Rady może nie być. Bo, po pierwsze nie odpolityczniła, po drugie nie tak odpolityczniła, po trzecie się nie odpolityczniła, a po czwarte po co odpolityczniała? Po co, skoro wszystko/wszyscy wraca/wracają do swojego koryta? Już starożytni Polacy mówili: nie zawracaj Wisły kijem, bo się tylko umoczysz.
Prawie 200 km od Warszawy - za górami, za lasami. Drogą na południe kraju. A po drodze miasto Kielce. Ładny biskupi pałac, ratusz dość okazały, nienowy budynek TVP. Od kilku dni TVP Kielce znowu bohaterem medialnym jest. Szkoda tylko, że nie z powodu jakości (wysokiej!?) programu.
Lektura szkolna – obowiązkowa: Rozmowa między Panem, Wójtem a Plebanem. Co tam Panie w Telewizji? Ten, to by się nadał. Oj nadał by się, nadał. No to go nadamy - namiestnika mamaścili. Koniec rozmowy.
Rozmowy koniec - początek farsy. Nadawali już z SLD, PiS, Libertas, teraz czas na PSL, a w kolejce czeka PO. A kto wie, może i PJN, bo telewizja jest naważniejsza. Ta partia zawsze wygrywa – TJN!
Bajka się rozkręca, bo zaczęła się nagonka, by namiestnika z włości wygonić, władzę mu odebrać, audyt przeprowadzić. Za co? Jak zwykle za niewinność, bo aneksy do umów chciał zmienić i dyscyplinę poprawić.
Z Warszawy już jedzie rewizor, już sale malują, komputery czyszczą (to znaczy pucują), dyktafony nowe kupują, żeby każdy mógł posłuchać rozmów. A w poniedziałek na dobry początek miejscowe gazety doniosą o poparciu, rosnącym, dla namiestnika i jego potomka. Lud petycje zaniesie i o dalsze lata panowania poprosi. A buntowników z księstwa się wygna, żeby już nie knuli. Banitów przecież nikt nie lubi. I wszyscy będą żyli zgodnie i szczęśliwie. Bajka? Prawda, ale coż z tego, że bajka, skoro może być prawdziwa.
A gdyby się spełniła, to: już nikt niepowołany nie będzie stawiał samochodu na kopercie dla VIP-ów, już nikt nie będzie zgłaszał głupich tematów i zadawał przykrych pytań, ani podsłuchów zakładał...Istny raj.
W Kielcach, w telewizji najważniejszy jest montaż. Tu wszyscy o tym wiedzą. Wiedzą na przykład, że reportaż bez muzyki być nie może. Tylko jeden taki niedouczony po studiach nie wiedział, ale się dowiedział. Bo wiedza jest najważniejsza, a jeśli tego się nie wie, to „ja pana nauczę”. To bardzo piękne zdanie, taka pedagogia dla dorosłych. W ten sposób oświeca się lud i topi lody, a może i kręci. Sam już nie wiem, która wersja bardziej mnie nęci...
Za górami, za lasami, za siedmioma dolinami żyli sobie marszałek, tfu, wróć - pan, wójt i pleban. Przez lata całe było cicho i spokojnie, aż tu nagle wieść gminna doniosła o wystrzale z armaty, gdzieś tam w Warszawie, a fala uderzeniowa dotarła aż do Kielc w postaci audytu.
Spokojnie panowie, to tylko ćwiczenia. Bez obaw, nie taki nam audyt straszny jak go Wizja maluje. Wszak najważniejsza jest telewizja, Telewizja Kielce! A jej w złe ręce nie oddamy! Ale jest i wersja druga, może bardziej bajeczna: rewizor przyjeżdża, złego namiestnika karci, lud się smuci, banici triumfują.
A z bajki tej morał jest taki: głupi niedźwiedziu, nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział, gdybyś w mateczniku siedział!
3 lipca 2011
p.s. W tej bajce jakiekolwiek podobieństwo z czymkolwiek jest przypadkowe i konieczne.
