Paweł Luty

Po przejęciu przez Grzegorza Hajdarowicza Presspubliki w redakcjach „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze” oraz pośród sympatyków obu czasopism zapanował popłoch. W ich perspektywie połączone siły „lewicowo-liberalne” inspirowane przez rządzący obóz Platformy Obywatelskiej w spiskowy sposób i w aurze tajemnicy dokonały wrogiego przejęcia.

Dla wielu komentujących do wydarzenie publicystów i blogerów dokonany został kolejny zamach na wolność słowa i pluralizm w naszym kraju. Czarne chmury Panie, czarne chmury się zbierają…

No cóż, można to interpretować hołdując spiskowej teorii dziejów. Można też to przejęcie zinterpretować zgoła odmiennie – ambitny biznesmen, który chce stworzyć duże konsorcjum medialne postanowił zainwestować posiadane środki w spółkę wydającą jeden z dwóch największych polskich dzienników i najlepiej sprzedający się tygodnik opinii. Wyczuł żyłę złota, która może mu przynieść niezłe zyski. Czysty merkantylizm Panie, czysty merkantylizm…

Jak dla mnie ta druga interpretacja jest bardziej prawdopodobna, a co za tym idzie Hajdarowicz sam z siebie nie zakręci sobie kurka z szeroko płynącym strumieniem potencjalnych złotówek. Sukces „Uważam Rze” pokazał, że antysalon jest dziś w modzie, a skoro jest w modzie to Pan Biznesmen z Krakowa zapewne chętnie to wykorzysta. Bojaźń i drżenie niektórych publicystów pójdzie na zmarnowanie. Rewolucji proszę państwa nie będzie. Można spokojnie robić swoje – niech jedni dalej stygmatyzują drugich na swoich mocno ufortyfikowanych pozycjach.

5 lipca 2011

 


 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl