Hubert Bekrycht
O wolne media trzeba walczyć każdego dnia. I nie dlatego, że ich nie ma, (chociaż w istocie nie jest ich wiele), ale dlatego, bo coraz częściej mamy do czynienia z próbami ograniczania wolności w mediach. Powszechne są naciski polityczne a do tego dziennikarze nie zwracają już nawet uwagi na „będące w interesie wydawcy wartościowe wskazówki” redaktorów naczelnych.
Niestety takie zjawiska coraz częściej występują w polskich mediach. Na szczęście, powtarzam, nie we wszystkich. Jeszcze…Tego problemu nie można bagatelizować! W związku z tym zdziwiła mnie opinia Pawła Lutego opublikowana na stronach portalu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Chodzi o zmianę właściciela Presspubliki, spółki wydającej m.in. „Rzeczpospolitą” i tygodnik „ Uważam Rze”.
Tak o tym pisze Paweł Luty: „ (…) Hajdarowicz sam z siebie nie zakręci sobie kurka z szeroko płynącym strumieniem potencjalnych złotówek. Sukces „Uważam Rze” pokazał, że antysalon jest dziś w modzie, a skoro jest w modzie to Pan Biznesmen z Krakowa zapewne chętnie to wykorzysta. Bojaźń i drżenie niektórych publicystów pójdzie na zmarnowanie. Rewolucji proszę państwa nie będzie. (…)”. Nie podzielam optymizmu autora tych słów. A to nie tylko moje obawy. Nawet jednak, jeżeli „Pan Biznesmen z Krakowa” nic TERAZ nie zmieni w obydwu tytułach to czy jest gwarancja, że nie zrobi tego JESIENIĄ? Martwić się trzeba, bo już bywały takie przejęcia tytułów prasowych, które polegały na zwalnianiu czołowych publicystów ( względnie ich „dobrowolnych odejściach”) i nagłych zmianach tak zwanej linii programowej.
I na koniec o „modzie na antysalon”, o której pisze Paweł Luty. To nie moda przysporzyła olbrzymiej popularności „Uważam Rze”. Nie nazywajmy modą publikacji tematów, których inne media ( z wyjątkiem m.in. „Gazety Polskiej” i „Naszego Dziennika”) nie zauważają i milczą konsekwentnie, jeśli coś nie jest zgodne z interesem wydawcy. Moda na antysalon nie jest na pewno modą na serialowy sukces. Sukces medialny oczywiście, tak oczekiwany przez młodszych adeptów dziennikarstwa. Sukces „Uważam Rze” to nie tylko zwycięstwo finansowe. To ważniejsza batalia - wygrana bitwa o przywrócenie właściwych proporcji na polskim rynku mediów. A obawy o przyszłość niektórych niezależnych tytułów i redakcji to nie przejaw „bojaźni”, ale troska o to aby któregoś dnia w kiosku nie było gazet tylko jednego, a już nie daj Boże jedynego, medialnego koncernu.
Hubert Bekrycht SDP Łódź
9 lipca 2011
