Dziennikarze na usługach służb

Po 1989 r. służby specjalne werbowały na swoich tajnych współpracowników dziennikarzy. Część z nich do dziś pracuje w mediach. – Tak, werbowaliśmy dziennikarzy - przyznał „Gazecie Polskiej” gen. Henryk Jasik, funkcjonariusz wywiadu MSW PRL, a później szef wywiadu Urzędu Ochrony Państwa – podaje niezalezna.pl.

 

 

Czytaj:

niezalezna.pl/13206-uop-werbowal-dziennikarzy


Trzęsienie ziemi w Presspublice

 

Szykuje się kolejne trzęsienie ziemi w „Rzeczpospolitej”. Po sprzedaży przez Mecom swoich udziałów w wydawnictwie, Ministerstwo Skarbu Państwa też chce wycofać się ze spółki – informuje Newsweek.pl za Polską Agencją Prasową.

 

Czytaj:

newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/%E2%80%9Erzeczpospolita%E2%80%9D-calkowicie-prywatna-msp-przeslalo-list-gremi-media,79382,2


Rewolucji moralnej w mediach nie będzie

 

Ocenia na łamach nowej „Polityki” Adam Szostkiewicz. W jego opinii, sieroty po brutalnie i cynicznie ukatrupionym przez imperium Murdocha „News of the World” znajdą miejsce w innym z jego medialnych obozów.

Dlaczego brutalnie ukatrupionym? Bo Murdoch zlikwidował największy brytyjski tabloid nie zważając na pracujących w nim 200 dziennikarzy i zapominając o blisko dwuwiekowej historii gazety. Dlaczego cynicznie? Bo „NOTW” zamknięto nie dlatego, że łamał prawo, ale dlatego, że trafił na wokandę opinii publicznej. A to boleśnie dotknęło imperium Mardocha, który przygotowywał się do przejęcia całości udziałów w telewizji BSkyB. „W tej sytuacji nie ma mowy, by Murdoch zastąpił jedną kurę znosząca złote jaja – „NoW”, drugą – telewizją” – komentuje w „Polityce” Szostkiewicz. W jego ocenie, skandal z brytyjskim tabloidem to nie tylko pytania o metody pracy bulwarówek, ale i o niewydolność współczesnego systemu publicznego nadzoru nad brytyjskimi mediami, o przejrzystość i etykę zawodową.

Żeby lepiej zrozumieć, jaką wagę ma afera z „NOTW”, Szostkiewicz przypomina historię prasy tabloidowej. Od XIX wieku robioną ją pod hasłami: „Piszcie tak, by mogła was zrozumieć wasza służąca” (Pulitzer) oraz „Każdy człowiek jest łajdakiem i można go kupić za pieniądze” (Hearst). Tabloidy miały dostarczać prostych newsów, pseudonaukowych sensacji, opisów budzących grozę, ale i plotek ze świata wodewili i trochę zgrabnych „kobiecych nóżek”. Podobne standardy przyjęły angielskie bulwarówki. „Pisały krótko, agresywnie, hurrapatriotycznie. Prawiły morały, choć ich wydawcy i redaktorzy często sami tych zasad nie przestrzegali” – pisze publicysta „Polityki”. I dodaje, że kultura obłudy kwitnie w tabloidach do dziś. „Uwielbiają demaskować pychę, głupotę, pazerność i zepsucie bogatych, możnych, sławnych, tak jakby publiczność bulwarówek była od tych grzechów wolna” – krytykuje Szostkiewicz.

Publicysta szuka też na łamach tygodnika momentu, w którym nastąpiło moralne załamanie w prasie tabloidowej. I wyrokuje, że Rubikon przekroczono w epoce komputerów, Internetu i rozwoju telefonii komórkowej. „Przemysł sensacji zyskał nowe możliwości śmieciowych newsów” – przekonuje Szostkiewicz. Jednak jego zdaniem, polowanie reporterów na celebrytów, to mniejsze zło niż żerowanie na cudzym nieszczęściu – a takie praktyki stosowała redakcja „News of the World”, łamiąc wszelkie standardy dziennikarskie, prawne i ludzkie, zachowując się jak „cmentarna hiena”.

Adam Szostkiewicz twierdzi, że przypadek „NOTW” powinien być przestrogą dla mediów na całym świecie. Przecież wszędzie zdarzają się dziennikarze „naginający prawdę, plagiatujący konkurencję i łamiący prawo”. Ale mimo to, publicysta trzeźwo patrzy na całą sprawę. „Usłyszymy chór potępień, także w obłudnych tabloidach, a potęp nastąpi powrót do walki o czytelnika tymi samymi metodami. Bo hipokryzja to domena nie tylko tabloidów, ale i ich odbiorców” – konkluduje.

Więcej w tekście Adama Szostkiewicza „Ostatni news” na str. 12-14 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

Opr. OG


O co oni apelują?

Zachodzi w głowę Daniel Passent w swojej stałej rubryce w tygodniku „Polityka”. Felietonista pochyla się nad protestem eurodeputowanych PiS, którzy w liście otwartym do przewodniczącego porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, piszą o represjonowanych w Polsce dziennikarzach.

Kto zalicza się do tej grupy? Passent przypomina za europarlamentarzystami nazwiska „represjonowanych” dziennikarzy i podaje skutki ich gnębienia:

- Jacek Sobala (dyrektor Programu III PR),

- Joanna Lichocka, Tomasz Sakiewicz, Rafał Ziemkiewicz (zdjęci z anteny radiowej Trójki i z wizji),

- Jan Pospieszalski (zdjęcie z wizji programu „Warto rozmawiać”),

- Anita Gargas (zdjęcie z wizji programu „Misja specjalna”),

- Grzegorz Górny i Tomasz Terlikowski (zdjęcie z wizji programu „Wojna światów”),

- Bronisław Wildstein (zdjęty z wizji TVP1),

- Wojciech Cejrowski (zdjęty z wizji TVP2),

- Jacek Karnowski (zwolniony ze stanowiska szefa „Wiadomości”).

A ponadto wielu innych dziennikarzy, „o mniej znanych nazwiskach, których też objęły czystki” – Passent cytuje list posłów PiS. Przypomina, że pisali oni w nim o „wydarzeniach godzących w niezależność środowiska dziennikarskiego, usuwaniu z oferty mediów publicznych wszystkich programów reprezentujących punkt widzenia odmienny od rządzącej obecnie koalicji oraz masowym usuwaniu z pracy z powodu poglądów”.

W kontrze, felietonista „Polityki” przekonuje, że „represjonowani” dziennikarze z listu eurodeputowanych zapraszali się wzajemnie do programów, gościli przede wszystkim bliskich sobie komentatorów i cytowali miłe sobie gazety. „Media publiczne nie były tak pluralistyczne, jak podejrzanego pochodzenia rozgłośnie i telewizje prywatne” – ironizuje Passent.

Przypomina też, że czystek w mediach publicznych nie dokonuje się od wczoraj. Przywołuje przykład sprzed 5 lat, kiedy Krzysztof Czabański, obejmując stanowisko prezesa Polskiego Radia zwolnił czterech najważniejszych dyrektorów: Rafała Jurkowlańca, Witolda Laskowskiego, Kamila Dąbrowę i Ryszarda Hańczę. „Nowy garnitur prezesów z energią przystąpił do czystki, usuwając złogi >>gierkowsko-gomułkowskie<<, a także tych, którzy urodzili się za wcześnie, pracowali za długo, dostawali ordery od niewłaściwego prezydenta, awansowali u niewłaściwych szefów, byli przyjęci do pracy przez niewłaściwe osoby” – pisze z przekąsem Daniel Passent.


 

Więcej w felietonie Daniela Passenta „Apel poległych” na str. 91 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.


 

Opr. OG

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl