Ewa Żarska, dziennikarka Polsatu, została 10 lipca poturbowana na błoniach jasnogórskich podczas 19. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. Sprawą zajęła się policja. Teraz na stronach Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy znany ksiądz Stanisław Małkowski, mówiąc o tym incydencie i "prostytuowaniu" się dziennikarzy, parafrazuje Pieśń Konfederatów Barskich: - Nigdy z kur... nie będę w aliansach – informuje Jacek Gądek na portalu Onet.pl.
Dziennikarze zagłuszają
- Na równych prawach stają enuncjacje profesjonalistów z komisji i żenujące banialuki wygłaszane przez rozgoryczoną wdowę - pisze Paweł Wimmer w prywatnej gazecie internetowej Studio Opinii, komentując stan medialnej dyskusji o raporcie Millera. - Dziennikarze bezceremonialnie zagłuszają ludzi stonowanych, a ulegają tym, którzy szermują agresją i hucpą - alarmuje publicysta.
Czytaj:
alfaomega.webnode.com/products/pawe%c5%82_wimmer%3a_szanta%c5%bc/
W fabryce newsów
Wykreowany, kupiony, zdobyty od zaprzyjaźnionych elit, wyjęty z teczki – taki jest dzisiaj news. Jego produkcja to obecnie infrastruktura, która żyje w symbiozie z dziennikarzami. „Zjawisko, które jeszcze 10 lat temu szokowało, dziś przestaje dziwić” – komentuje w nowym wydaniu „Polityki” Juliusz Ćwieluch.
Zdaniem publicysty, media coraz rzadziej są w stanie same wykryć jakąś aferę czy wykazać niesprawiedliwość, bo po prostu – są za słabe. Dziennikarska (nie)wiedza to dzisiaj efekt niedoborów finansowych redakcji, presji czasu i zasady, że tylko sensacyjny news jest newsem wartym uwagi. W rezultacie, wszyscy piszą tak samo, o tym samym. „Media zaczęły się wzajemnie kanibalizować, zbiorowo goniąc za tymi samymi bohaterami i wydarzeniami” – ocenia Ćwieluch.
Jak zdobyć newsa? Sposobów na jego wyprodukowanie jest kilka. Po pierwsze, można go nadmuchać, tzn. wykreować. Najlepiej, żeby był sensacyjny, wzbudzał strach i by móc przerobić go na serial. Inną drogą prowadzącą do newsa są dobre stosunki z elitami. Idą nią zwłaszcza tabloidy. „W Polsce zagrożeniem dla demokracji są za słabe media. Tabloidy już od dawna zamiast patrzeć elitom na ręce, wolą się z nimi dogadywać” – czytamy w „Polityce”.
Można też newsa kupić, choć oficjalnie praktyki te mają nie kojarzyć się z mediami. I z tej metody najczęściej korzystają bulwarówki, bo ich doniesienia nie są nastawione na wiarygodność, ale na rozrywkę, dlatego kupowanie informacji czy kompromitujących zdjęć jest w redakcjach brukowców traktowane jak chleb powszedni. Kupowanie newsów zapoczątkowało jednak Radio Zet. „Czerwony telefon, na który dzwoniło się z informacjami, był kopią pomysłu jednej z francuskich rozgłośni. Idea była taka, żeby w świecie bez Internetu i ze szczątkową telefonią komórkową docierać do newsów najszybciej, jak się da” – przypomina Ćwieluch.
„Wrzuta” to jeszcze jeden sposób na wyprodukowanie newsa. To informacja, a czasem i cały gotowy tekst przeciw komuś lub na czyjąś korzyść. „>>Kwity<< do redakcji przynoszą biznesowi albo polityczni konkurenci, zwykli zawistnicy, zatroskani obywatele, wstrząśnięci patrioci” – wylicza publicysta „Polityki”. „Najwyższą formą >>wrzuty<< jest przeciek kontrolowany. Konsekwencje prawne wypuszczenia tego typu materiałów są ogromne. Ale jeszcze nikt w Polsce nie poniósł na to odpowiedzialności. Za to siła rażenia takich artykułów jest porównywalna z tsunami” – dodaje. Rozwojem przemysłu „wrzut” tłumaczy się dzisiaj również upadek polskiego dziennikarstwa śledczego. Wiele osób, które latami się nim zajmowało, to dzisiaj prominentni PR-owcy. „Ludzie, którzy kiedyś pracowali w mediach, dziś za pieniądze korporacji sami karmią je informacjami, budują wizerunki, dbają o przekaz, wzmacniają markę” – konkluduje Ćwieluch.
Więcej w tekście Juliusza Ćwielucha „Skąd się bierze news?” na str. 22-24 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Opr. OG
Ponadto w numerze:
- Cezary Łazarewicz analizuje spoty wyborcze, które wyrokiem Trybunału powrócą do medialnej przestrzeni, odpowiadając na pytania: kto je wymyśla? skąd biorą się aktorzy? ile to kosztuje? („Można kręcić” str. 25-27).
Filtr na Internet
Wyrok Trybunału Sprawiedliwości może wywrzeć wpływ na dyskusję o potrzebie ograniczenia naruszeń praw własności intelektualnej w Internecie – pisze adwokat z kancelarii Wierzbowski Eversheds. Czy oznacza to obowiązek filtrowania treści w Internecie? Pyta Przemysław Walasek w „Rzeczpospolitej”.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/696450-Kto-odpowiada-za-tresci-i-materialy-w-sieci-Internet.html
Miliony Polaków serfują
Internauci to już 55,1 proc. polskiego społeczeństwa, co w przeliczeniu na osoby daje już 16,62 miliona osób – informuje portal rp.pl.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/67344,696310-Ponad-55-proc---Polakow-to-internauci.html
Badania w USA pokazały, że blisko 50 procent czytelników prasy lokalnej sięga po nią ze względu na obecność lokalnej informacji – donosi „The Guardian”.
14 procent wskazało na informacje krajowe i międzynarodowe, 21 proc. na promocyjne kupony, 7 proc. na przyzwyczajenie, 3 proc. na obecnośc nekrologów, a 2 proc. wskazało na komentarze.
Czytaj:
http://www.guardian.co.uk/media/greenslade/2011/aug/03/newspapers-us-press-publishing
