Marek Palczewski
Na naszym portalu opublikowaliśmy rozmowę dnia z Jackiem Żakowskim. Zarzucił on SDP, że jest organizacją kanapową, że nie broni interesów dziennikarzy, jest upartyjnione i uśpione. Jedyne, co dobre w jego działalności to inicjatywa warszawskiego oddziału Stowarzyszenia, dotycząca klauzuli etycznej (podobnej do klauzuli sumienia).
Korzystam z prawa do repliki i jako członek ZG SDP odpowiadam Jackowi Żakowskiemu.
1. Klauzula sumienia nie jest tylko i wyłącznie inicjatywą Warszawskiego Oddziału SDP, choć duża w tym jego zasługa. Ale wcześniej klauzula sumienia została ujęta – o czym Jacek Żakowski dobrze wie, bo walczył o Kartę Etyczną Mediów – w Zasadach Etyki Dziennikarskiej w TVP. Wprawdzie nie w wymarzonej formie, ale jednak tam się znalazła, ograniczając prawa pracodawcy wobec dziennikarzy odmawiajacych wykonania polecenia niezgodnego z ich sumieniem. I była w tym również rola SDP i Krystyny Mokrosińskiej osobiście.
Pośrednio to zagadnienie odnosi się do kwestii upolitycznienia mediów publicznych. Zarząd Główny wielokrotnie w wydawanych oświadczeniach zwracał uwagę na to zjawisko. Czy skutecznie? Częściowo, bo jednak udało się zmusić partie polityczne i KRRiT do mniej upolitycznionych niż dotąd wyborów członków Rad Nadzorczych i zarządów publicznych mediów. Skończyło się jak zawsze, ale czy to tylko i wyłącznie wina SDP? Gdzie są pozostałe środowiska reprezentujace dziennikarzy i twórców? Gdzie oni są? - nigdzie, bo ich po prostu nie ma dziś w obszarze publicznym. Gdzie nagle zapadła się pod ziemię skądinąd wartościowa inicjatywa m.in. Jacka Żakowskiego - tzw. Komitet Obywatelski Mediów Publicznych, który miał odpartyjnić media? Czyżby sobie po prostu „odpuścił”?
2. Podnoszona przez krytyków SDP sprawa jego rzekomego zaangażowania politycznego.
Okres prezesury pani Mokrosińskiej to okres znaczącego upartyjnienia Stowarzyszenia - mówi Żakowski.
Której opcji według Żakowskiego sprzyjał ZG? Kiedy bronił wyrzucanych z pracy dziennikarzy TV Puls, czy kiedy Krystyna Mokrosińska wskazywała na niezgodne z etyką dziennikarską postępowanie Jacka Sobali i Stanisława Janeckiego, angażujących się w kampanię wyborczą polityków? Po której stronie stał wtedy ZG? Po lewej, czy po prawej? Odpowiem: stał po stronie niezależności dziennikarskiej przeciw matactwom i upartyjnianiu dziennikarzy. I to była właściwa strona.
3. Drażliwa sprawa lustracji. Słowo o niej, choć cofamy się do 2005 roku.
Przypomnę fragmenty listu Krystyny Mokrosińskiej do Stefana Bratkowskiego:
„Jaka by nie była ustawa lustracyjna - zła, kulawa restrykcyjna, czy niesprawiedliwa innego sposobu na to, by byli agenci bezpieki nie kształtowali opinii publicznej i nie kreowali się na autorytety moralne, nie ma. Będziemy bronić wszystkich dziennikarzy pokrzywdzonych, niesłusznie oskarżonych, zapewnimy im pomoc prawną, ale stoimy na stanowisku, że agentów – dziennikarzy trzeba ujawnić! Minęło wystarczająco dużo czasu, by sami się przyznali, ale najwyraźniej nie zamierzają tego robić sami (prezes Kurtyka wielokrotnie podkreślał, że byli specjalnie szkoleni, żeby nigdy, pod żadnym pozorem nie przyznawać się). Co do „sięgania po teczki”- nie jesteśmy od tego i nie zamierzamy wyciągać teczek naszych kolegów i koleżanek”.
Co w tym złego, że SDP domagał się lustracji środowiska dziennikarskiego? Kto chciał, to poddał się tej procedurze. Ja przechodziłem przez nią dwukrotnie: składałem oswiadczenia jako pracownik TVP i jako pracownik uczelni. I nie czuję się poszkodowany. Choć wcale nie musiałem udowadniać, że nie byłem wielbłądem.
4. Jacek Żakowski mówi: Nie mogę sobie przypomnieć jakiejkolwiek akcji SDP w obronie niezależności dziennikarzy w korporacjach, w mediach prywatnych. Nie potrafię sobie przypomnieć ważnego, głośnego przedsięwzięcia, które by broniło dziennikarzy przed właścicielami mediów, a napięcie między nimi jest dzisiaj oczywiste.
Czy SDP mało robił dla środowiska? Może i mógłby więcej, bo zawsze można więcej. Ale przypomnijmy choćby pomoc dla red. Wojciecha Sumlińskiego, wsparcie dla red. Jerzego Jachowicza (prośba o jego ułaskawienie), występowanie w sprawie inwigilowanych i podsłuchiwanych dziennikarzy, działania, by wyjaśnić tajemnicze zaginięcie red. Jarosława Ziętary, prace nad prawem prasowym, podjęcie działań w sprawie określenia statusu zawodu dziennikarza, interwencja w obronie zwolnionych dziennikarzy TV Puls (120 osób), itp. itd.
Dlaczego Jacek Żakowski nie zebrał rzetelnych informacji i nie przygotował się solidnie do wypowiedzi o SDP? Dlatego – zgaduję - że jak większość dyskutantów wypowiadających się o Stowarzyszeniu, nie pominąwszy jego dawnych prominentnych działaczy, ma przed-wiedzę o SDP sprzed kilku lat i nie próbuje – podobnie jak inni – zauważyć ewolucji, która się jednak dokonała. Nie chcę się wypowiadać o pracach ZG sprzed 2008 roku, bo nie byłem członkiem ówczesnego zarządu, ale ostatnia kadencja to walka również o to, by stać po stronie dziennikarzy niezależnie od przyjmowanych przez nich barw politycznych i dbać o interesy całego środowiska.
Można oczywiście tego wszystkiego nie zauważać, ale na to potrzeba chyba złej woli. Wątpię, żeby Jacek Żakowski kierował się złą wolą, wolę myśleć, że nie miał odpowiedniej wiedzy i dlatego sformułował tezę o SDP jako organizacji uśpionej i upartyjnionej.
Ale – z drugiej strony – wypowiedziane przez niego zdanie, że Musimy odbudować równowagę między naszym etosem a etosem biznesu, który jest etosem dostarczania zysku. W odbudowywaniu tej równowagi powinny brać udział różne organizacje dziennikarskie, takie jak SDP wskazuje, że nawet on nadal widzi w Stworzyszeniu organizację, która wiele może uczynić dla środowiska dziennikarskiego. I warto o tym pamiętać, bo środowisko wkrótce nas z tych działań rozliczy.
Marek Palczewski
Redaktor naczelny portalu SDP
4 sierpnia 2011
