Sensacyjne zeznanie Sakiewicza

Redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Tomasz Sakiewicz, zgłosił się na prokuraturę sam. Informacje, które przekazał śledczym, brzmią wręcz sensacyjnie. Stawiają też pod znakiem zapytania to, czego dowiedzieliśmy się dotąd na temat tragicznej śmierci Andrzeja Leppera – o sensacyjny zeznaniu redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” informuje dziennik.pl.

 

 

Czytaj:

wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/349636,sensacyjne-zeznania-naczelnego-gazety-polskiej-w-sprawie-leppera.html


 

Wojewódzki reklamuje smartfony

Nawet 150 tys. osób będzie mogło za darmo wypożyczyć od sieci Play smartfona Huawei wraz z kartą SIM. Po co? Operator chce zachęcić osoby nieprzekonane dotąd do smartfonów. Twarzą programu jest Kuba Wojewódzki – informuje wyborcza.biz.

Czytaj:

wyborcza.biz/biznes/1,101558,10084127,Kuba_Wojewodzki_promuje_smartfony_w_Playu.html


Medialna parada kłamców

„Wystarczy >>nieco przeinaczyć<< fakty i już można pisać oraz mówić, co tylko ślina na język przyniesie” – oburza się na łamach nowego „Uważam Rze” Krzysztof Czabański. O co chodzi? Były szef Polskiego Radia przywołuje wywiad, jakiego prof. Janusz Adamowski udzielił Wiesławowi Łuce i który 16 lipca publikowaliśmy na naszym portalu.

Czabański cytuje fragment wspomnianego wywiadu:

„Wiesław Łuka: Wielu dziennikarzy radiowych ciągle głośno narzeka na decyzje personalne zarządu za prezesury Krzysztofa Czabańskiego. Wielu czuje się skrzywdzonych tzw. czystką personalną, którą obecnie były prezes nazywa odchudzeniem załogi w ramach walki z przerostem zatrudnienia (…).

Prof. Adamowski: Gdyby to było odchudzanie? Ale wówczas zwolniono kilkaset osób, które zastępca prezesa Czabańskiego, Jerzy Targalski, nazwał >>złogami gierkowsko-gomułkowskimi<<. Na ich miejsce przyjęto znacznie więcej osób, tzw. swoich”.

Były szef PR punktuje kłamstwo, jakim posłużono się w wywiadzie i odsyła do „ogólnodostępnych dokumentów Polskiego Radia SA lub do opublikowanego w Internecie raportu NIK”. Co wynika z tych źródeł? Że w okresie, kiedy Czabański rządził w publicznej rozgłośni zredukowano zatrudnienie o ponad 200 etatów, czyli o 15%; że wielu nowych pracowników przyjęto już po jego odejściu;  że nie przeprowadzał czystek, ale dokonywał restrukturyzacji w rozdętej ponad miarę firmie; że z PR odeszli głównie ludzie w wieku emerytalnym, a w ramach zwolnień grupowych uzgadniano wszystko ze związkami zawodowymi i wypłacono sowite odszkodowania. Poza tym – przypomina Czabański – zatrudniono nowych pracowników, ale w małej liczbie, a wcześniejsza redukcja etatów pozwoliła na podwyżki wynagrodzeń o 10-15%.

Były szef Polskiego Radia wyjaśnia na łamach „Uważam Rze”, iż rozmówcy z wywiadu publikowanego na portalu SDP tak naprawdę nie krytykują go za redukcję zatrudnienia w czasach jego prezesury. W czym zatem problem? „Że usunąłem z radia ludzi uwikłanych w PRL i służby specjalne, za dopuszczenie do mikrofonu, obok poglądów dotąd obecnych na antenie, również tych prawicowych i konserwatywnych (…). No, ale pluralizm trudno zaatakować. Więc wymyśla się zarzuty kłamliwe” – komentuje Czabański.

Na koniec dodaje, że zacytowany przez niego fragment wywiadu pokazuje, iż jego rozmówcy, jak i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich – „organizacja, która ma dbać o standardy zawodu dziennikarskiego”, zasługują na miano „mijających się z prawdą”. Warto, zdaniem Czabańskiego, zadać sobie pytanie: „Dlaczego polskie media coraz bardziej stają się paradą kłamców?”.

 

Więcej w opinii Krzysztofa Czabańskiego „Parada kłamców” na str. 58 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

 

Opr. OG


 

Walczą o kasę i widza

TVN, Polsat i TVP szykują siły do ofensywy programowej. Będą walczyć o widzów i pieniądze z reklam zarówno między sobą, jak i z nowym, silnym przeciwnikiem - kanałami tematycznymi. Jest ich już w Polsce ponad 170 – pojedynek obu medialnych gigantów opisuje Michał Fura w „Dzienniku. Gazecie Prawnej”.

Czytaj:

biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/536876,jesienne_starcie_tvn_i_polsatu.html

 

 


Dziennikarka uciekła z Białorusi

Natalla Radzina, dziennikarka opozycyjnego portalu Karta'97 i współpracowniczka byłego kandydata na prezydenta Białorusi Andreja Sannikaua, poprosiła o azyl polityczny na Litwie - podała w poniedziałek Karta'97 – portalem charter97.org/ informuje niezalezna.pl.

Czytaj:

niezalezna.pl/14329-bialoruska-dziennikarka-ucieka-na-litwe


Dorabianie gęby

- Tabloidyzacja to doprawianie nam gęby. Chcecie powiedzieć: OK, zwyciężacie, ale jesteście paskudni - mówi Adam Pieczyński, szef kanału TVN24 obchodzącego jutro 10. urodziny Donacie Subbotko w „Gazecie Wyborczej”.

Czytaj:

wyborcza.pl/1,75248,10079042,Rozmowa_z_szefem_TVN24.html

 


 

Całodobowy król informacji

3/4-procentowy udział w polskim rynku telewizyjnym, odbierany w ponad 60% domostw, 54 milionów złotych z reklam wygenerowanych w pierwszych czterech miesiącach tego roku – wyniki TVN24 brzmią imponująco. Stacja obchodzi właśnie swoje 10. urodziny. Wojciech Cieśla i Grzegorz Łakomski w nowym wydaniu „Wprost” piszą, jak rodziła się potęga informacyjnego kanału.

Publicyści przypominają na początku, że dawne „dowiadywanie się” z książek czy gazet zastąpił dzisiaj informacyjny pasek u dołu ekranu, tzw. „scroll”. TVN24 wprowadził go jako pierwszy i jest dzisiaj stacją, na którą najczęściej powołują się inne media (ok. 200 razy na miesiąc). Oglądają go ludzie powyżej 25. roku życia, z miast, o zarobkach przekraczających przeciętne dochody, z co najmniej średnim wykształceniem. Ale są też cienie medialnej sławy newsowego kanału Grupy ITI. „TVN24 świetnie informuje o tym, co mówią politycy. Gorzej z informowaniem o tym, po co mówią, czy to ma jakieś znaczenie, czy nie ma go w ogóle, z odróżnianiem tego co ważne, mniej ważne i nieistotne” – oceniają Cieśla i Łakomski.

Debiut stacji przyniósł rozczarowanie zarówno widzom, jak i dziennikarzom. Zamiast obiecanego „polskiego CNN” z ekranu wiało nudą, program nie miał charakteru, można było go odbierać jedynie dzięki antenom Hot Bird. Sytuacja zmieniła się 11 września 2001 r., kiedy w relacjonowaniu ataku na World Trade Center TVN24 wywiązał się najlepiej ze wszystkich stacji. Dobra passa trwa do dzisiaj. „Kilkuset pracowników: dziennikarzy, wydawców, producentów, operatorów, montażystów” – wyliczają publicyści „Wprost”. Pokrótce charakteryzują też dzień pracy w redakcji informacyjnej stacji. „Pierwsza zmiana zaczyna pracę o 4 rano. Przygotowuje przegląd prasy, sprawdza, co napisały agencje. O 6 startuje program poranny. Potem serwisy informacyjne, rozmowy z gośćmi, stałe programy” – piszą Cieśla i Łakomski. „Kiedy zaczyna się dziać coś ważnego, ramówka leci do kosza i wchodzi relacja na żywo” – dodają.

Każdy sukces wiąże się też z niezadowoleniem konkurencji. W przypadku TVN24, inni przedstawiciele branży mówią, że to kanał demonstrujący co rusz, że jest najlepszy. „Na konferencjach walczą, żeby pierwsi zadać pytanie. I żeby w kadrze było dobrze widać mikrofon z logo stacji” – tłumaczą publicyści „Wprost”.

Piszą też, że stacja Grupy ITI wypracowała sobie „własny patent na stażystów”. Na czym on polega? „To ewenement na skalę Polski. To młodzi ludzie, którzy płacą 2 tysiące złotych za to, żeby odbyć staż. Biorą urlopy, czasem pożyczają pieniądze tylko po to, by praktykować w prestiżowej stacji” – wyjaśniają Cieśla i Łakomski.

 

Więcej w tekście Wojciecha Cieśli i Grzegorza Łakomskiego „Całą dobę” na str. 55-57 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

 

Opr. OG

 

Ponadto w numerze:

- o łatwej, przyjemnej i dobrze płatnej robocie w „Tańcu z Gwiazdami” opowiada w wywiadzie z Piotrem Najsztubem Janusz Józefowicz – nowy juror TVN-owskiego show („Taniec z gwiazdami i kaczkami” str. 50-53).

 


 

Z telewizji do Internetu

„Podczas jego programów policyjny numer alarmowy 997 grzał się do czerwoności, a stare, nierozwiązane sprawy znajdowały sądowy finał. Teraz powraca” – pisze o Michale Fajbusiewiczu w najnowszym wydaniu „Newsweeka” Violetta Krasnowska-Sałustowicz. Publicystka przypomina telewizyjną działalność dziennikarza w programie kryminalnym emitowanym na antenie Dwójki.

„Był 1986 rok, on miał 35 lat, za sobą trochę reportaży i właśnie zdjęty z anteny cykl „Stan krytyczny” z materiałami o patologiach i narkomanii” – czytamy w „Newsweeku”. Na ulicy spotkał wtedy Bogusława Wołoszańskiego, który opowiedział mu o nadawanym w Anglii programie, gdzie odtwarzane były w dokumentalny sposób zbrodnie i gdzie szukało się ich świadków. Wołoszański zapewniał, że w Polsce to byłby hit. I był.

Program „997” Telewizja Polska emitowała prawie ćwierć wieku. Pokazywano w nim niewyjaśnione sprawy (łącznie ponad 2,5 tysiąca), rekonstruując prawdopodobny przebieg wydarzeń. Na koniec Fajbusiewicz prosił widzów o pomoc, a ci nie zawodzili. „Zdarzało się nawet, że sprawcy prezentowanych zbrodni wpadali w ręce policjantów jeszcze przed końcem programu” – pisze Krasnowska-Sałustowicz.

Magazyn kryminalny Michała Fajbusiewicza bił rekordy oglądalności. Sam gospodarz wspomina na łamach „Newsweeka”: „Ścigaliśmy się tylko z niezwykle popularnym w latach 80. serialem brazylijskim >>Niewolnica Isaura<<. Bywało, że Isaura miała 18 milionów widzów, a my 17 milionów 900 tysięcy”.

Ojcem sukcesu „997” był w dużej mierze właśnie Michał Fajbusiewicz. Choć jest dziennikarzem, w głębi ducha czuł się zawsze śledczym. „Wielu telewidzów traktowało go jako oficera policji i tytułowało panem pułkownikiem” – wyjaśnia Violetta Krasnowska. Policja zresztą darzy Fajbusiewicza dużym zaufaniem, uważa za „człowieka instytucję”, bo nigdy nie gonił za sensacją, a sprawy do swojego programu dobierał tak, żeby odzwierciedlały polską przestępczą rzeczywistość.

Pod koniec 2010 r. Fajbusiewicz usłyszał od szefa TVP2 Rafała Rastawickiego, że „997” nie spełnia komercyjnych wymagań stacji i schodzi z anteny. „Zdziwiłem się, bo zawsze ten program był uważany za misyjny” – mówi w „Newsweeku” gospodarz magazynu kryminalnego.

Michał Fajbusiewicz jednak powraca. Tyle, że nie na ekrany telewizorów, ale do sieci. „>>Fajbusiewicz na tropie<< w Onecie znowu patrzy nam prosto w oczy, oczekując pomocy w wykryciu kolejnego złoczyńcy” – konkluduje Krasnowska.

 

Więcej w tekście Violetty Krasnowskiej-Sałustowicz „Fajbusiewicz znowu na tropie” na str. 32-33 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.

 

Opr. OG

 

Ponadto w numerze:

- o politykach korzystający z Twittera – jak go wykorzystują i jakiego języka używają? – odpowiada Mariusz Cieślik („Polityka w 140 znakach” str. 26-27),

- przemianę TVN24 z „zacinającej się maszynki do mielenia informacji w kreatora życia politycznego” opisuje Violetta Ozminkowski („Włączasz i wiesz” str. 28-30).

 

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl