Klincz wydawców
Wydawcy "Wprost przeciwnie" donoszą na tygodnik "Wprost". Złożyli zawiadomienie do prokuratury. Twierdzą, że wydawca "Wprost" próbuje przejąć ich tytuł - informuje Kamila Baranowska na portalu rp.pl.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/182403,700062-Wydawcy--Wprost-przeciwnie--donosza-na-tygodnik--Wprost-.html
Nowy tytuł: „Gazeta Polska Codziennie"
We wrześniu pojawi się nowy dziennik, polityczny tabloid „Gazety Polskiej”. Wydawać będzie go „Gazeta Polska". Ma kosztować poniżej 2 zł – informuje Kamila Baranowska w „Rzeczpospolitej”.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,699669--Gazeta-Polska--we-wrzesniu-ruszy-z-dziennikiem.html
Reklamy za głośne
W 43 programach, poddanych monitoringowi przez KRRiT pod kątem głośności, reklamy były głośniejsze od poprzedzających je audycji, co jest niezgodne z obowiązującym prawem. Przepisy łamią zarówno nadawcy prywatni, jak i Telewizja Polska – podał portal rp.pl.
Czytaj:
www.rp.pl/artykul/118849,699960-Zbyt-glosne-reklamy.html
„Rzeczpospolita” pod młotek
Przedsiębiorstwo Wydawnicze Rzeczpospolita SA chce sprzedać swoje udziały w "Rzeczpospolitej" za ponad 60 mln zł. Minister skarbu państwa zgodził się wczoraj na rozpoczęcie procesu ich zbycia – informuje portal press.pl.
Czytaj:
„ADHD TV” zamiast "Szymon Majewski Show"
W jesiennej ramówce TVN niespodzianką jest nowa formuła programu Szymona Majewskiego - z anteny znika "Szymon Majewski Show", a w jego miejsce pojawi się "ADHD TV" – informuje „Gazeta Wyborcza”.
Czytaj:
wyborcza.pl/1,75248,10090822,Jesienna_ramowka_TVN.html
Literatura na Facebooku
Serwisy społecznościowe radykalnie zmieniły rynek książki, także w Polsce. Tworzą więź między oficynami a czytelnikami, mają wpływ na sprzedaż, a nawet na decyzje wydawnicze - analizuje Krzysztof Cieślik w „Gazecie Wyborczej”.
Czytaj:
wyborcza.pl/1,75248,10084673,Pisarzu__idz_na_Facebooka.html
Dlaczego bez satelity?
„Nie posiadamy ani spójnego planu działania, ani uregulowań legislacyjnych na miarę wyzwań, przed którymi stoi polski rynek mediów elektronicznych” – wylicza w „Gazecie Polskiej” Maciej Pawlak. Publicysta przekonuje, że TVP obok wdrażania naziemnej telewizji cyfrowej, powinna zająć się też cyfryzacją satelitarną.
Pawlak przypomina, że pod względem zaawansowania we wprowadzaniu telewizji cyfrowej – czy to naziemnej, czy satelitarnej, kablowej, albo mobilnej – Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. Zdaniem publicysty „GP”, gdyby TVP pokusiła się o wdrażanie cyfrowego sygnału satelitarnego, mógłby on wspierać nadawanie naziemne, którego uruchomienie wiąże się z dużymi kosztami. Poza tym, cyfrowa telewizja naziemna nie jest w stanie objąć całego obszaru kraju, co doprowadzi do powstania miejsc wykluczonych z odbioru. Jak uniknąć takiej sytuacji? „Wdrożenie przez telewizję publiczną prostego modelu wolnej w dostępie platformy, który zakładałby sprzedaż kart umożliwiających odbiór podstawowych kanałów (za jednorazową opłatą), dałoby widzowi swobodny wybór pomiędzy technologią naziemną a satelitarną” – przekonuje Pawlak.
Publicysta uważa, że takie rozwiązanie pozwoliłoby Telewizji Polskiej na wygenerowanie dodatkowych zysków. Opłaty za cyfrową telewizję dotyczyłyby wyłącznie pakietów premium (kinowe premiery, programy trójwymiarowe), co nie kłóciłoby się z misyjnością przypisaną publicznemu nadawcy. Dzięki równoczesnemu wdrażaniu sygnału naziemnego i satelitarnego, widz miałby możliwość odbioru telewizji cyfrowej w całym kraju, a przekazy posiadałyby wysoką rozdzielczość (HD).
Pawlak przywołuje na koniec wypowiedź Tomasza Sommera, eksperta Instytutu Globalizacji, który mówi: „Ostatnio media biznesowe zdominowała wiadomość o kupnie przez Zygmunta Solorza sieci Plus. Teraz właściciel Polsatu może zaoferować Internet tak szybki, że każdy Polak będzie mógł mieć telewizję jakości HD w komórce. Nie zaszkodziłoby, gdyby TVP wzięła przykład z szefa konkurencyjnej stacji i połączyła technologię naziemną np. z technologią satelitarną”.
Więcej w tekście Macieja Pawlaka „Woronicza nie chce satelity” na str. 24 najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska”.
Stacja, która formuje polską politykę
Tak o TVN24 pisze w nowym wydaniu „Polityki” Mariusz Janicki. W 10. rocznicę powstania stacji publicysta analizuje historię informacyjnego kanału, który startując w 2001 r. zmienił istniejący ład medialny, „bazujący dotąd na informacyjnych >>mszach<< w wieczornym paśmie”.
Wystrzał nastąpił 11 września, kiedy Al-Kaida zaatakowała amerykańskie wieżowce WTC. TVN24 śledził wtedy minuta po minucie przebieg tragedii zza oceanu. „Stało się jasne, że oto pojawiła się nowa jakość, że niczym nieskrępowana opowieść ma oczywistą przewagę nad sztywnymi godzinami lakonicznych serwisów w innych stacjach” – komentuje Janicki. Dodaje, że tamte wydarzenia były też doskonałą promocją dla nowego kanału i jego pierwszej gwiazdy – Justyny Pochanke. Kolejne sukcesy nakręcały: afera Rywina, wizyta Jana Pawła II z 2002 r., śmierć Michaela Jacksona, zeszłoroczna powódź, upadek rządu Jarosława Kaczyńskiego czy katastrofa smoleńska.
Janicki zauważa, że informacyjny kanał Grupy ITI wprowadził w medialny obieg nowy chwyt – redefinicję informacji. „Czyli nie tylko pokazujemy ważne – w obiektywnej, ogólnopolskiej skali – wydarzenia, ale coś jest ważne, ponieważ my to pokazujemy” – wyjaśnia publicysta „Polityki”. Z czasem przekaz stacji ulegał, zdaniem Janickiego, tabloidyzacji. „Stawał się bardziej emocjonalny, nakierowany na jednostkowe zdarzenia, nastawiony na pokazywanie rozmaitych historii przez ludzi, w sporej mierze z prowincji” – tłumaczy. Ta ewolucja miała zbliżyć kanał uważany za inteligencki do „zwykłych obywateli”.
Drugi chwyt, jaki zastosował TVN24 wiąże się z obecnością polityków na ekranie. „Stacja odkryła, że długie godziny nadawania najłatwiej wypełnią politycy, zawsze gotowi do walki i sporu” – przekonuje Janicki. W jego ocenie, przedstawiciele polskiego życia politycznego dostosowali się do narzuconych przez informacyjny kanał reguł, przez co powstała „audiowizualna machina, która odmieniła wizerunek polskiej polityki, coraz bardziej nakierowanej na obrazy, skojarzeniowe memy i telenowelową narrację”. Publicysta „Polityki” uważa, że przez TVN24 zniknął filtr, jaki oddzielał odbiorcę telewizji od polityka w niej występującego. Filtr w postaci dziennikarza, który redagując informację, decydowałby o jej formie i treści. W telewizji Grupy ITI „polityczne treści wylewają się w proste programowe formy w zasadzie bez filtra i obróbki, pomijane jest to, czego nie da się opowiedzieć szybko i prosto”.
Takie ujęcie sprawy spowodowało, że news musi mieścić się w jednym zdaniu na portalu albo na pasku u dołu ekranu. „Odkrycie, że opinia może być równie atrakcyjną informacją jak fakt, prowadziło do oczywistego wniosku, że im ostrzejszy pogląd, tym ciekawszym staje się newsem” – pisze w „Polityce” Janicki. Filozofia szefów TVN24 sprawiła, że dużą rolę odgrywają w stacji również „opinie o opiniach”, tworzy się sfera faktopodobna, „przestrzeń medialna jest wypełniana komentarzami i glossami do nich, a wszystko sprawia wrażenie całkiem realnej i samowystarczalnej rzeczywistości”.
Więcej w tekście Mariusza Janickiego „Dekada na pasku” na str. 19-21 najnowszego wydania tygodnika „Poltyka”.
Opr. OG
Ponadto w numerze:
- Krystyna Lubelska analizuje, czym latem karmią widzów stacje telewizyjne („Rekin na plaży” str. 92-93).
