Liczby wymowniejsze od zniesławień
Pan Janusz Adamowski, dziekan wydziału dziennikarstwa UW, w rozmowie z red. Wiesławem Łuką (portal sdp.pl z 16 lipca br.) był uprzejmie podać nieprawdę, że zwolnienia grupowe jakie przeprowadziłem w radiu nie służyły „odchudzeniu” tej instytucji ponieważ więcej osób (oczywiście tzw. swoich) przyjąłem do pracy niż zwolniłem (oczywiście, tzw. obcych).
Jest to ewidentna nieprawda, o czym – posługując się danymi z raportu NIK, napisałem w tygodniku „Uważam Rze” (nr 27 z 8 sierpnia). Niestety, pan dziekan Adamowski i redaktor portalu p. Marek Palczewski nadal udają, że fakty, gdy są niewygodne dla wygłaszanych opinii, nie istnieją. I uparcie dalej twierdzą – na łamach portalu sdp.pl - że to oni mają rację w poruszonej kwestii. Red. Palczewski twierdzi, że sprawa jest niejasna i wymaga dalszych wyjaśnień. Dziekan Adamowski zaś informuje, że w Polskim Radiu będzie przeprowadzony kolejny audyt, który – jak rozumiem – wykaże zbrodnie, jakich dokonałem w tej instytucji. Od czasu, gdy przestałem pełnić funkcję prezesa PR.S.A., czyli od 15 listopada 2008r. audytów przeprowadzony już kilka, odbyła się też kontrola Najwyższej Izby Kontroli. I nic nie wskazuje na to, żeby ustalenia NIK w sprawie „moich zbrodni” i w sprawie zatrudnienia w PR uległy podważeniu. A jeśli chodzi o zatrudnienie – bo tego dotyczył fragment wywiadu pana dziekana, mój tekst i wywołane tym tekstem kolejne wypowiedzi pana dziekana i red. Palczewskiego – to fakty są następujące, cytuję ze strony 22 raportu NIK z lutego 2011r. strona 22:
„Średnioroczne zatrudnienie w Spółce wyniosło w 2007r. 1389,76 etatów i było o 49,7 etatów tj. o 3,4% niższe niż w 2006r.; w 2008r. 1226,45 etatów i było o 163,31 etatów tj. o 12% niższe niż w 2007r.”. W sumie zatem zmniejszyłem zatrudnienie w Polskim Radiu o ponad 200 etatów. I to jest tzw. twardy fakt, reszta to dowolne impresje ludzi, którym nie podobały się zmiany personalne, jakich dokonałem.
Przypominam, że funkcję prezesa PR S.A. pełniłem od 30 czerwca 2006r. do 15 listopada 2008r.
To, że panowie redaktorzy i medioznawcy mają kłopot z ustaleniem elementarnych faktów i – jak to się mówi na warszawskim Powiślu - ” idą w zaparte”, mnie osobiście nie dziwi. Tłumaczy to bowiem, w pewnej mierze, niski poziom współczesnego polskiego dziennikarstwa.
Krzysztof Czabański
PS.
Skoro dżentelmeni nie dyskutują o faktach, proponuję, żebyście Panowie przestali wymyślać kłamliwe zarzuty wobec mnie, a skoncentrowali się na mówieniu wprost, co Wam się nie podoba w polityce, jaką prowadziłem w radiu. Bo to przecież o to chodzi tak naprawdę, czyż nie tak?
