PiS wraca do Olejnik
PiS po kilkumiesięcznym bojkocie wrócił do programu Moniki Olejnik w Radiu Zet i od razu doszło do awantury – informuje „Gazeta Wyborcza”.
Czytaj:
wyborcza.pl/1,75248,10187625,PiS_wraca_do_Radia_Zet__I_od_razu_jest_awantura.html
Jabłko warte miliony
Sierpień był dla Apple przełomowy. Najpierw stało się najbardziej wartościową firmą świata, później straciło charyzmatycznego dyrektora generalnego Steve’a Jobsa. Jaka przyszłość maluje się przed producentem iPhone’a? – zastanawia się w nowym wydaniu „Uważam Rze” Aleksandra Stanisławska.
Jobs zrezygnował z kierowania Apple, bo od ośmiu lat zmaga się z rakiem trzustki – przypomina publicystka. Od stycznia tego roku zastępuje go na stanowisku Tim Cook i radzi sobie całkiem nieźle, bo kurs akcji firmy wzrósł w tym czasie o ponad 60%. Dzięki temu Apple wyrosło na najbardziej wartościową firmę świata i prześcignęło w rankingu paliwowego giganta – Exxon. Firma, przeciwstawiając wielkim rafineriom i platformom wydobywczym na całym świecie po jednym modelu smartfona i tabletu oraz kilka modeli komputerów i odtwarzaczy muzycznych, wyszła z tej walki zwycięsko. Dlaczego? Bo Exxon daje ludziom to, czego potrzebują, a Apple to, czego pragną – czytamy w „Uważam Rze”.
Producent iPhone’a wie, że technologie komunikacyjne stają się globalną branżą strategiczną. Rozumie też, że najcenniejsza będzie zawsze informacja. I na tej wiedzy buduje swoją potęgę. Mało kto pamięta już produkowane od lat 70. biurkowe komputery, bo kiedy rządy nad firmą objął Steve Jobs, Apple obrało kurs na wysmakowane, intuicyjne w użyciu urządzenia. Najpierw pojawił się iMac – ergonomiczny komputer all-in-one, dzięki któremu firma wywinęła się od bankructwa. Później przyszedł czas na mobilne urządzenia elektroniczne, które wyniosły firmę na dzisiejsze szczyty. Za sprawą iPhone’a Apple m dziś prawie 20% udziałów w rynku smartfonów, a w segmencie tabletów dzięki iPad’owi firma osiąga ponad 60%. Wartość giełdowa Apple’a oscyluje dzisiaj wokół trudnych do wyobrażenia 335-350 miliardów dolarów.
W czym tkwi fenomen firmy zarządzanej dotąd przez Jobsa? Przede wszystkim w prostocie produkowanych przez nią urządzeń. A pozytywna ocena, jaką wystawiają ich użytkownicy sprawia, że nadgryzione jabłko z logo Apple’a to już nie tylko znak pokusy i mądrości, ale też kultowości.
Więcej w tekście Aleksandry Stanisławskiej „Najcenniejsze jabłko na świecie” na str. 84-85 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Satyryk konserwatywny
Tak na łamach nowego wydania „Newsweeka” mówi o sobie Szymon Majewski. W rozmowie z Violettą Ozminkowski opowiada o swoim nowym programie, potrzebie odświeżenia wcześniejszego show i granicy, której komikowi przekroczyć nie wolno.
Nowy program, którego gospodarzem będzie Majewski, pojawi się w jesiennej ramówce TVN-u. Będzie to show typowo satyryczne, realizowane w oparciu o „Rozmowy w tłoku” – finałową część „SMS”. „Będą też moje prowokacje, humor polityczny i żarty z show-biznesu. A dzięki temu, że program nadawany będzie później, będę mógł być ostrzejszy” – wyjaśnia satyryk. Charakteryzuje też głównego bohatera nowego programu, w którego się wciela. „Jestem producentem polsko-angielsko-holenderskim, mam strasznie dużo pieniędzy, więc każdego mogę kupić. Mój polski nie jest najlepszy, dlatego mówię na przykład >>pałcie lizać<<” – tłumaczy Majewski.
Violetta Ozminkowski pyta go również o powody, dla których z ekranu musiał zniknąć program sygnowany imieniem i nazwiskiem satyryka. Spadająca oglądalność? Raczej potrzeba zmiany formuły – przekonuje Majewski. Jego zdaniem nie może być tak, żeby on bawi się w studiu lepiej niż zaproszeni goście. A czasem tak właśnie bywało. „To powinna być równorzędna zabawa. Dlatego trzeba się zastanowić, jak to poprawić” – mówi satyryk i informuje, że „SMS” wiosną przyszłego roku ma wrócić do ramówki stacji.
W nowym „Newsweeku” Majewski opisuje siebie jako tradycyjnego satyryka. „Kiedy porównuję siebie do tych, którzy ostro wymiatają, takich jak na przykład Kuba Wojewódzki, który z przekraczania granic i ciągłego łamania barier uczynił wręcz filozofię, myślę, że można mnie włożyć do szufladki z napisem >>konserwatywny<<” – twierdzi showman TVN-u. „Katastrofa w Smoleńsku nie jest tematem do parodii, bo tam gdzie zaczyna się śmierć, kończy się humor” – dodaje.
Majewski uważa, że satyryk nie powinien popierać żadnej konkretnej partii politycznej, a najlepiej żartuje się jego zdaniem z polityków „średnio śmiesznych”. „Bo kiedy zaczynają być bardzo śmieszni, odbierają nam pracę” – przekonuje.
Ozminkowski przypomina też, że Szymon Majewski wystąpił w reklamie jednego z banków. Pyta w związku z tym, czy takie zachowanie nie kłoci się z tym, czym na co dzień zajmuje się komik. „Ja nie sprzedawałem swojej twarzy, nie wychodziłem jak Marek Kondrat i nie zachwalałem produktu, tylko się bawiłem. A w związku z informacją mniej lub bardziej prawdziwą w mediach o mojej gaży śmieję się teraz, że cierpię za miliony” – wyjaśnia Majewski.
Więcej w wywiadzie Violetty Ozminkowski z Szymonem Majewskim „Nie chcę być tubą jednej partii” na str. 30-33 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.
Opr. OG
Ponadto w numerze:
- czy muzyczne talent show, które są obowiązkowym punktem ramówek stacji telewizyjnych, pomogą w rozśpiewaniu Polaków? – Milena Rachid Chehab szuka odpowiedzi na to pytanie („Daj głos!” str. 34-35),
(Bez)partyjny Czabański
Niedawno ubiegał się o prezesurę w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich, przedtem rządził Polskim Radiem. Wtedy był ponadpartyjny i niezależny. Teraz na łajbie PiS postanowił wpłynąć do polityki - pisze w edytorialu nowego wydania "Newsweeka" jego redaktor naczelny Wojciech Maziarski.
Maziarski opisując Krzysztofa Czabańskiego nie kryje zdziwienia, jak szybko dokonała się w byłym prezesie PR przemiana. "Z polityką nie miał nic a nic wspólnego, motywy wszystkich jego działań i decyzji miały charakter wyłącznie merytoryczny i profesjonalny. Teraz nagle mu się odmieniło, doznał objawienia i postanowił zanurzyć się w falach polityki" - komentuje redaktor naczelny "Newsweeka".
Jego zdaniem, "cud przemiany" musiał dokonać się w Czabańskim między 22 (kiedy w liście do władz Polskiego Radia zarzucał rozgłośni, że jej audycje są stronnicze i za mało w nich Prawa i Sprawiedliwości) a 25 sierpnia (gdy stał się kandydatem PiS do Sejmu). "Kiedy dokładnie doszło w Czabańskim do przełomu?" - pyta Maziarski. "Stawiałbym na wtorkowe popołudnie, tak około godziny 16" - odpowiada ironicznie.
Podobne wątpliwości co do bezpartyjności Maziarski wysuwa też wobec Jacka Karnowskiego. Naczelny "Newsweeka" pisze we wstępniaku, że redaktor Karnowski razem z bratem i innymi "równie bezpartyjnymi publicystami, rozprawia się z mediami i dziennikarzami, którzy nie popierają PiS".
Więcej w edytorialu Wojciecha Maziarskiego "Bezpartyjni fachowcy z PiS" na str. 2 najnowszego wydania tygodnika "Newsweek" oraz na stronie: http://opinie.newsweek.pl/bezpartyjni-fachowcy-z-pis,81295,1,1.html.
Opr. OG
