Nadchodzi "Gazeta Polska Codziennie"

Nowy dziennik w kioskach ma być 9 września. Czy będzie konkurencją dla istniejących? – Miejsca na rynku jest sporo – mówi naczelny „Super Expressu" – szanse nowej gazety Tomasza Sakiewicza, tabloidu politycznego oceniają w „Rzeczpospolitej” Kamila Baranowska i Wojciech Wybranowski.

Czytaj:

www.rp.pl/artykul/118849,712030-Tabloid--pismo-zwyklych-ludzi-czy-gazetka-wyborcza--.html


Biskup przeciwko Nergalowi

Bluźnierca, satanista, miłośnik wcielonego zła dostanie do dyspozycji ekran publicznej telewizji, by łatwiej mógł głosić swoje trucicielskie nauki - napisał w odezwie do wiernych biskup włocławski Wiesław Mering protestując przeciw zatrudnieniu Nergala w muzycznym show w TVP. Jeśli prośby i apele nie odniosą skutku, biskup namawia do "obywatelskiego protestu niepłacenia za abonament" – podało Radio TOK FM.

Czytaj:

www.tokfm.pl/Tokfm/1,103085,10226531,_Obywatelski_protest_nieplacenia_za_abonament___Bp.html


PiS nie akceptuje Lisa

PO podjęło kolejną próbę nakłonienia szef PiS Jarosława Kaczyńskiego do debaty z Donaldem Tuskiem. Ale Kaczyńskiemu nie pasuje ani "taka" debata ani program Tomasza Lisa, u którego mieliby się obaj spotkać w poniedziałek – informuje „Gazeta Wyborcza” (za PAP).

Czytaj:

wyborcza.pl/1,75248,10225705,Lis_nie_pasuje_Kaczynskiemu.html


Barbara Bubula protestuje „przeciw cenzurze”

Barbara Bubula, członek Rady Programowej TVP, wystosowała oświadczenie skierowane do Juliusza Brauna, prezesa Telewizji Polskiej. Protestuje w nim przeciwko cenzurze, jaką zastosowano wobec filmów reklamowych nowego dziennika "Gazeta Polska Codziennie". Zapowiada też zorganizowanie briefingu przed gmachem TVP – informuje portal niezalezna.pl.

Czytaj:

niezalezna.pl/15617-czlonek-rady-programowej-tvp-broni-codziennej


 

Dekada z „Newsweekiem”

W dziesiąte urodziny tygodnika o początkach gazety, kontrowersjach i sukcesach piszą na jego łamach Violetta Ozminkowski i Dariusz Wilczak.

Zaczynali od czterech biurek i dwóch telefonów. W redakcji byli redaktor naczelny Tomasz Wróblewski, jego zastępczyni Ewa Wilcz-Grzędzińska oraz kilkoro dziennikarzy. W Polsce właśnie kończyła się pierwsza edycja „Big Brothera”, Małysz wygrywał Puchar Świata, a w Warszawie do użytku oddawano dwie stacje metra. Było o czym pisać, ale był też niepokój. „Amerykański tytuł, wprowadzany na polski rynek przez niemieckiego wydawcę, mógł odnieść sukces, ale też nasza robota mogła się równie dobrze skończyć klapą” – tłumaczą  Ozminkowski i Wilczak.

Okazało się jednak, że pomysł z nowym tytułem był trafiony i praca ruszyła pełną parą. „>>Newsweek<< pracował jak huta, przez całą dobę. Zdobywaliśmy cenne doświadczenia, jak to, że przed wybraniem numeru do swoich informatorów należy patrzeć na zegarek” – wspominają publicyści tygodnika. „Jedna z koleżanek zadzwoniła do asystentki dużego inwestora i zatroskana spytała: - Czy coś się stało? Dlaczego ma pani taki smutny głos? A tamta odpowiedziała: - Wszystko w porządku, ale jest czwarta rano” – dodają wyjaśniająco.

Nowy tygodnik nie bał się prowokacji. W 2004 r. gazeta zamówiła sondaż, z którego wynikało, że Tomasz Lis ma szanse wygrać wybory prezydenckie rok później. „W wyborach Lis nie wystartował, ale kierownictwo TVN po naszej publikacji zwolniło twórcę >>Faktów<< z pracy. Później Tomek ze zmiennym szczęściem walczył o utrzymanie na antenie TVP, aż wreszcie zakotwiczył w fotelu redaktora naczelnego >>Wprost<<. Wychodzi więc na to, że pomogliśmy konkurencji znaleźć dobrego szefa” – wnioskują Ozminkowski i Wilczak.

„Newsweek” sprzed dekady to także charakterystyczne sesje zdjęciowe polityków i częste złoszczenie konkurencji, nie mogącej zrozumieć, skąd bierze się fenomen gazety. Piotr Najsztub mówił przed laty o nowym tygodniku: „Jest jak zły serial, którego nie można przestać oglądać”. Bywały też sytuacje wymykające się spod kontroli. „Przykładem brzydki napis, zrobiony malutkimi literkami na łodyżce bambusa, głoszący, że – oględnie mówiąc – Legia Warszawa nie jest fajna. Łodyżka z wulgarnym napisem przez splot przypadków, zamiast w komputerowym koszu, wylądowała na okładce >>Newsweeka<<” – piszą publicyści tygodnika.

 

Więcej w tekście Violetty Ozminkowski i Dariusza Wilczaka „Od kuchni” an str. 21-24 urodzinowego wydania tygodnika „Newsweek”.

 

Ponadto na str. 2 redaktor naczelny Wojciech Maziarski argumentuje zasadność Nagrody Wolności przyznanej z racji jubileuszu gazety prof. Leszkowi Balcerowiczowi, na str. 20 pierwszy redaktor naczelny "Newsweek Polska" podsumowuje krótko dekadę gazety na polskim rynku prasowym, zaś na str. 18 zamieszczono zdjęcie całego zespołu redagującego tygodnik.

Urodzinowe wydanie „Newsweeka” ukazało się w zmienionej szacie graficznej i nowej cenie – 3,90 zł.

 

Opr. OG

 

Poza tym w numerze:

- Andrzej Stankiewicz i Piotr Śmiłowicz piszą, że publiczne media są dziś we władaniu ludzi z czasów afery Rywina i zastanawiają się dlaczego nikomu to nie przeszkadza („Lwy z Woronicza” str. 40-43),

- sylwetkę Sheryl Sandberg – prawej ręki założyciela Facebooka Marka Zuckerberga, kreśli Monika Rębała („Sheryl Facebook” str. 76-77).

 


 

Media na usługach polityków

Propagandowe slogany i ustawki z mediami – to zdaniem Wojciecha Cieśli i Grzegorza Łakomskiego dwie zasady rządzące tegoroczną kampanią wyborczą. Publicyści analizują w nowym wydaniu tygodnika „Wprost”, jakie haczyki dziennikarze połykają najchętniej.

Sytuacja z 29 sierpnia. Platforma Obywatelska publikowała wtedy raport „Młodzi 2011” na temat aspiracji i oczekiwań młodego pokolenia. Efekt? Publikacja nie staje się tematem dnia, politycy PO nie mówią o niej w mediach. Króluje za to goły tors i opalona żona Sławomira Nowaka. „Fakt” drukuje zdjęcia prezydenckiego ministra na plaży, plotkarskie portale podchwycają wiadomość, uruchamiają sondę: „Czy Nowak jest przystojny?”, podnosi się medialna wrzawa. Wniosek? Kampania to nie czas poważnych tematów, w kampanii liczy się rozrywka.

Zasadę tę potwierdzają kolejne przykłady: Grzegorz Napieralski kupujący z córkami szkolne wyprawki, Paweł Poncyliusz biegający z gołym brzuchem po Łazienkach, Waldemar Pawlak chwalący się zamiłowaniem do latania na wiatrakowcach, Krzysztof Kwiatkowski przeciągający ze strażakami terenowego łazika. A wszystko w otoczeniu dziennikarzy i fotoreporterskich obiektywów.

Cieśla i Łakomski przekonują, że modę na medialną promocję polityków zapoczątkował Aleksander Kwaśniewski, startując w 1995 r. w wyborach prezydenckich. Od tamtego czasu kampaniami rządzi PR – wyjaśniają publicyści. Zastanawiają się też, czy „wysyp ustawek to wina parlamentarzystów czy mediów, które do absurdu zachłystują się informacjami o tym, czy polityk biega, czy nie”. Przywołują również opinię Mariusza Kamińskiego, byłego spin doktora PiS, który ich zdaniem, „zjadł zęby na medialnych ustawkach”. Kamiński twierdzi, że ustawka „to fabularyzowana prawda. Grunt, żeby nie wciskac kitu. Sytuacja powinna być naturalna”.

Cieśla i Łakomski uważają, że najważniejsze w ustawionej sytuacji medialnej to pokazać, że „jest się fajnym”. Atrakcyjna żona, dzieci, tężyzna fizyczna – to sprawdzone sposoby na rozsadzenie opinii publicznej.

 

Więcej w tekście Wojciecha Cieśli i Grzegorza Łakomskiego „Napięci dla mas” na str. 20-22 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.

 

Opr. OG

 

Poza tym w numerze:

- o radości z upadku Polski, z zabijającej nudy i świadomości, że umrze bogaty opowiada w rozmowie z Piotrem Najsztubem redaktor naczelny tygodnika „NIE” Jerzy Urban („Polska zginie, mimo że żyjemy” str. 30-34),

- szatan w telewizji? – o debiucie Adama Darskiego w muzycznym show TVP „The Voice of Poland” pisze Aleksandra Krzyżaniak-Gumowska („Szatan prawie udomowiony” str. 36-39),

- czy telewizyjny serial jest w stanie zmienić nastawienie Polaków do psychoterapii? – Sebastian Łupak analizuje ten problem na przykładzie nowej produkcji HBO „Bez tajemnic” („Chcesz o tym porozmawiać?” str. 90-91).

 


 

Co z tym Lisem?

„Słowem i tekstem włada z wyjątkowym talentem. Kłopot w tym, że Tomasz Lis z medialnej osobowości zamienia się w medialnego błazna” – pisze w nowym wydaniu „Uważam Rze” Krzysztof Feusette. Publicysta pokazuje dysonans, jaki upływ czasy wywołał w redaktorze naczelnym „Wprost”.

Rok 2008. Feusette przypomina o co Lis wówczas postulował: „Jesteśmy 38-milionowym narodem. Zasługujemy na więcej niż rządy ludzi, którzy nie lubią mediów i wolności słowa”.

„Dziś Lis mówi zgoła co innego, a tych, którzy pomstują na ograniczenia wolności słowa za obecnej władzy, obraża z właściwym dla dzisiejszego Lisa wdziękiem: >>Wciąż wrzeszczą, że są ofiarami. Nic nowego. To prosty mechanizm występujący u wielu dyktatorów, i u osobników o skłonnościach autorytarnych, i u kibiców owych osobowości<<” – cytuje za Lisem publicysta „Uważam Rze”.

Feusette zastanawia się, czy to burzliwe rozstania z serwisami informacyjnymi (najpierw TVN, później Polsatu) sprawiły, że naczelny „Wprost” przeobraził się z człowieka o wyrazistych poglądach w „medialny młot na krytyków rządu Tuska”. Ciekawi go też, dlaczego rolę autora poczytnych książek o Ameryce Lis zamienił na funkcję przewodnika grupy prorządowych mediów. Publicysta „Uważam Rze” stara się odpowiedzieć na swoje wątpliwości: „Salony nie zapomniały Lisowi, że w okresie, gdy trąby >>Gazety Wyborczej<<, TVN i innych wpływowych mediów dęły kolejne komunikaty o >>skrajnym upolitycznieniu telewizji publiczne za rządów PiS<<, on, nie dość, że otrzymał od TVP bardzo atrakcyjną propozycję ocalenia swego upolitycznionego i antypisowskiego talk-show, to jeszcze na domiar złego przyjął ją!” – dedukuje Feusette.

Publicysta uważa, że telewizyjny program Lisa to festiwal agresywnego przerywania opozycji i podpowiadania rządzącym, „co mówić, by dobrze wypaść”. Dopełnieniem jego ekranowej działalności są poranki w TOK FM w towarzystwie Wiesława Władyki i Tomasza Wołka, gdzie toczą się antyopozycyjne dyskusje pod kierunkiem Jacka Żakowskiego.

Siła naczelnego „Wprost” jest tak duża, że „jest w stanie przy pełnej sali udowodnić, że dwa razy dwa wcale nie jest cztery, tylko pięć i wszyscy słuchaliby go z rozdziawionymi ustami” – czytamy w „Uważam Rze”. Feusette przekonuje, że Lis żyje według zasady: „Ja mogę wszystko, nawet o wiele więcej niż wszyscy inni razem wzięci”.

 

Więcej w tekście Krzysztofa Feusette „Co gryzie redaktora?” na str. 22-24 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.

 

Opr. OG

 

Ponadto w numerze:

- Marek Pyza opisuje swoje senne marzenia o mediach, które w swoich przekazach nie pomijają tematów, których nie wolno przemilczeć („Jak ze snu” str. 20-21),

- o przemianie opinii osób publicznych w „mowę schamiałego salonu” obecną w mediach pisze Rafał Ziemkiewicz („Oto mowa schamiałego salonu” str. 50-52).

 

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl