PiS i media w kampanii
Jest oczywistą oczywistością, że to media odpowiadają za porażki Prezesa. Wszystko wskazuje, że tak będzie i tym razem. Tylko co zrobić, by wina pismaków za wyborczą klęskę była bezsprzeczna? – analizuje Dariusz Kortko w „Gazecie Wyborczej”.
Czytaj:
wyborcza.pl/1,75968,10309765,Media_PiS_we_mgle.html
Cuda na ekranie
Jak stacje telewizyjne walczą o widza? Robią programy egzotyczne i ekscentryczne – przekonuje Dorota Malesa i przedstawia w nowym „Newsweeku” kilka nieszablonowych produkcji, które ostatnio pojawiły się na szklanym ekranie.
„Moje wielkie cygańskie wesele” to program, który w Wielkiej Brytanii pobił rekordy oglądalności – jego drugi sezon obejrzało prawie 9 milionów Brytyjczyków. W Polsce nadaje go od września stacja TLC. „>>MWCW<< pokazuje organizowane z bizantyjskim rozmachem przygotowania do romskich ślubów, szycie ważących 170 kg sukien oraz zmiany, jakie dokonują się w nastoletnich dziewczynach, gdy po ślubie przeistaczają się w gospodynie domowe” – wyjaśnia Malesa. Program, oprócz tego, że przyciąga miliony widzów przed telewizory, budzi też nienawiść w ksenofobach. „Na Wyspach tabloidy publikowały historie bohatera jednego z odcinków, którego po emisji programu pobito tak dotkliwie, że ledwo uszedł z życiem. Internauci oburzali się, że >>brudasom i złodziejom<< poświęca się tyle czasu w telewizji” – czytamy w „Newsweeku”. „Moje wielkie cygańskie wesele” sprawiło także, że na łamy poważnych brytyjskich gazet (np. „Guardiana” czy „Independent”) trafiła debata o życiu Romów – od dyskryminacji po etykę rytualnych porwań.
„Precz z Holandii” jeszcze przed premierą w zeszłym tygodniu uznano za program rasistowski. Dlaczego? Holenderskie show to odpowiednik polskiego „Europa da się lubić”, występują w nim imigranci, którym władze „kraju tulipanów” odmówiły azylu i wkrótce mają zostać deportowani. „Odpowiadając na pytania z historii Niderlandów, przekonują, kto najlepiej zasymilował się z miejscową kulturą” – tłumaczy Dorota Malesa. „Zwycięzca nie otrzymuje jednak w nagrodę wizy, ale cztery tysiące euro, które może wykorzystać tylko we własnym kraju” – dodaje. „Precz z Holandii” to dla światowej opinii kolejny etap antyimigracyjnej polityki parlamentarzystów, a dla samych jego uczestników próba walki ze stereotypem imigranta jako nieuka i obiboka.
„PSY – zmiana Pana” to propozycja TV4, która od września gości na antenie stacji. W programie dwoje celebrytów na jeden dzień zamieniają się zwierzakami, a na koniec każdego odcinka znana weterynarz Dorota Sumińska ocenia, komu lepiej udało się nim zaopiekować. „PSY” spotkały się jednak z wieloma głosami protestu. Po pierwsze - ze strony internautów, których 2,5 tysiąca dołączyło do specjalnej grupy na Facebooku. Po drugie - ze strony pracowników fundacji Animals i psich behawiorystów, którzy uznali, że udział zwierząt w tego typu produkcji narazi ich na zbyt duży stres. „Z jednej strony twórcy programu sami strzelają sobie w stopę, emitując w programie monologi dr Sumińskiej tłumaczącej, że nawet gdy opuszczamy psa na krótko, powinniśmy go zostawić wyłącznie pod opieką osób, które on zna. Z drugiej strony oglądając pierwsze odcinki trudno nie odnieść wrażenia, że bardziej niż o rozrywkę chodzi o edukację” – zauważa publicystka Newsweeka”.
Więcej w tekście Doroty Malesy „Nowe cudactwa w telewizji” na str. 112-115 najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.
Ponadto w numerze:
- Szymon Hołownia wyjaśnia, dlaczego nie podejmie dyskusji z Adamem „Nergalem” Darskim – jurorem programu „The Voice of Poland”, o którego satanistyczne zamiłowania kłóci się ostatnio opinia publiczna („Szatańskie bajania” str. 36).
Opr. OG
Pokonać szatana
Szatan istnieje – nie ma co prawda kopyt ani rogów, ale jest. I to pośród nas, a raczej przed nami. Spogląda na nas co sobotę z ekranu, a to oburza prawicowych publicystów i polityków. Dlaczego nie mogą zaakceptować szatana? – odpowiedzi na łamach nowego wydania „Wprost” szuka Renata Kim.
Szatan to oczywiście Adam „Nergal” Darski, juror muzycznego show Dwójki „The Voice of Poland”. Awantura o jego udział w programie trwa od sierpnia. Prawicowi politycy i publicyści grzmią od tamtego czasu: jak człowiek, który drze Biblię i nazywa ją „księgą kłamstw” może aktywnie działać na antenie publicznej telewizji? Nie przekonał ich uniewinniający wyrok sądu w sprawie lidera grupy Behemoth ani zapewnienia TVP, że „Nergal” będzie mówił w programie o muzyce, a nie o religii.
Protesty popłynęły zewsząd. Głos w sprawie zabrali hierarchowie kościelni – kardynał Stanisław Dziwisz, abp Sławoj Leszek Głódź i bp Wiesław Mering, dla których Adam Darski to pasjonat satanizmu.
Sprawa „Nergala” nie pozostała obojętna także politykom, zwłaszcza PiS. Ich zdaniem Telewizja Polska powinna spełniać funkcję wychowawczą, a nie promować na swoich antenach nihilizm i satanizm. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało przygotowanie projektu nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji. Dzięki proponowanym zmianom widzowie mieliby możliwość wpływania na program mediów publicznych. Póki co polityczne zabiegi nie przyniosły skutków. Posłanka PiS Anna Sobecka, członkini Rady Programowej TVP, potępiła zatrudnienie „Nergala” w telewizji publicznej, ale Rada odrzuciła projekt jej uchwały.
Przeciwny udziałowi Adama Darskiego w show Dwójki jest także były dziennikarz stacji – Wojciech Cejrowski. Jego zdaniem, katolicy powinni protestować przeciwko obecności „Nergala” na ekranie, bo mają obowiązek zwalczać satanistów z przestrzeni publicznej. Podobnie uważa Wojciech Reszczyński, który widzi w Darskim ogromne zagrożenie dla młodzieży. Redaktor „Naszego Dziennika” przewiduje, że „Nergal” zyska dostęp do serc i umysłów młodych, dzięki czemu będzie mógł ich do woli deprawować.
W innowacyjny sposób przeciwko liderowi grupy Behemoth zamierzają wystąpić redaktorzy prawicowego portalu Fronda.pl oraz zaproszone przez nich osoby publiczne, w tym np. Marek Jurek, prezes Prawicy RP. Fronda zamierza zorganizować modlitwę różańcową w intencji „Nergala” i osób zwiedzionych jego twórczością.
Więcej w tekście Renaty Kim „Amok” na str. 16-20 najnowszego wydania tygodnika „Wprost”.
Ponadto w numerze:
- Piotr Najsztub pyta Tomasza Terlikowskiego, redaktora naczelnego prawicowego portalu Fronda.pl, ile z szatana jest w „Nergalu” („Czułem go wiele razy” str. 22-27),
- Magdalena Środa pisze o tym, jak motyw diabła kręci ostatnio opinią publiczną („W kwestii piekła…” str. 28),
- Tomasza Machała rozmawia z Muńkiem Staszczykiem o tym, jak telewizja zaraziła Polaków antypisowskim wirusem i o obecności „Nergala” w publicznej przestrzeni („Nie ufam wodzom” str. 32-35).
Opr. OG
Lis odmieniony
Nie takiego Lisa zatrudniałem – mówi w rozmowie z braćmi Karnowskimi Andrzej Urbański, były prezes TVP. Jednym z tematów, jaki rozmówcy poruszają jest kwestia upolitycznienia mediów i stronniczości dziennikarzy, na czele z Tomaszem Lisem.
Zdaniem Urbańskiego, Donalda Tuska i sprzyjającego mu Tomasza Lisa łączy wspólne poczucie nierzeczywistości i stosowanie „propagandy sukcesu”. Były prezes TVP uważa, że Lis z czasów gdy zatrudniał go on w Telewizji Polskiej, znacznie się zmienił. „Umie się dostosowywać do sytuacji zgrabniej niż wszyscy siedzący przy tym stole” – przekonuje Urbański. Dodaje, że Lis nie był kiedyś dziennikarzem tak stronniczym, a fakt, że 90% jego wstępniaków we „Wprost” odnosi się do Jarosława Kaczyńskiego świadczy o jakiejś chorej obsesji. „Używanie przez cztery lata na opozycji, podczas gdy kraj zmierza w stronę kryzysu – a to zapowiadają nawet ministrowie rządu Tuska – normalne nie jest. Czytane z perspektywy czasu tamte teksty brzmią gorzko-ironicznie. A spadające nakłady >>Wprost<< i >>Newsweeka<< wskazują, że młodzi ludzie, boleśnie doświadczeni, rozstają się z iluzją cudów-niewidów” – wyjaśnia Urbański.
W rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi, były prezes TVP stwierdza również, że media nie decydują w Polsce o wszystkim, dlatego, że nie są zrównoważone.
Więcej w wywiadzie Jacka i Michała Karnowskich z Andrzejem Urbańskim „Czas dyktatury?” na str. 30-33 najnowszego wydania tygodnika „Uważam Rze”.
Opr. OG
