Obciachowe media prawicy
Nowe tytuły i portale internetowe, które przez ostatni rok weszły do medialnej przestrzeni jako prawicowe, stworzyły własny wzorzec obciachu. Tylko co z nim teraz począć? – zastanawiają się w nowym wydaniu „Polityki” Wiesław Władyka i Mariusz Janicki.
Publicyści punktują przedsięwzięcia mediów prawicowych: debiut tygodnika „Uważam Rze” – swoistego ekstraktu „Rzeczpospolitej”, rozkwit „Gazety Polskiej” i dopełnienie jej tabloidalnym dziennikiem, pojawienie się satyrycznych „Pinezek”, powstanie portalu Wpolitce.pl i umocnienie się serwisów Niezależna.pl, Fronda.pl czy Salon24.pl. „Co najmniej ¾ ich treści wprzęgnięte jest w ideologiczny projekt. Polityka, kraj, świat, historia, kultura, recenzje, listy od czytelników opatrzone glosami redakcji, a także kolejne artykuły poświęcone publicystom >>salonu<<, poszczególnym programom telewizyjnym – wszystko jest narzędziem walki. Do tego specyficzny styl: nieustanne polemizowanie, dogryzanie, agresywny język” – oceniają Władyka i Janicki. Ich zdaniem, prawicowe media dają złudzenie, że każde opisywane w nich wydarzenie to szczególny znak. A tych wydarzeń jest tyle, że dziennikarzom nie wystarcza doby na wpuszczenie wszystkiego w publiczny obieg.
Władyka i Janicki uważają, że na obciach prawicowych mediów pracują szerzące się w nich „magma, plastelina, bylejakość”. Przejawem tego obciachu jest np. umieszczanie na okładce „URze” publicystów tygodnika i nazywanie ich „autorami niepokornymi”. „W wolnym kraju Unii Europejskiej, gdzie napisać i powiedzieć można wszystko, nagle objawiają się bohaterscy autorzy, należy rozumieć – jakoś zagrożeni, ryzykujący zdrowie, życie, kariery, a mimo to głoszący prawdę” – ironizują redaktorzy „Polityki”. Obciach to także ciągle te same tematy i ci sami bohaterowie negatywni, z Adamem Michnikiem na czele. Obciach to postulowanie o dbałość debaty publicznej przy jednoczesnym jej tłumieniu. Obciach to negowanie stronniczości i służalczości wobec rządzących, kiedy samemu wyraźnie zaznacza się zaangażowanie po stronie opozycji. Obciach to medialna działalność Rafała Ziemkiewicza, Piotra Zaremby, Joanny Lichockiej, Jacka Karnowskiego. „Nowa niezależność – były niezależny prezes publicznego radia kandyduje z PiS do parlamentu, tak jak były szef apolitycznego CBA i jego ludzie, a także szef jednej ze służb specjalnych i prezes Rady Krajowej SKOK” – Władyka i Janicki dorzucają kolejny obciach.
Publicyści „Polityki” stwierdzają, że aktywność mediów prawicowych wyrasta na polu antagonizmów: my w telewizji – dobrze, wy w telewizji – źle; młodzież, która w 2007 r. wsparła PO to bezmózgie lemingi, zaś ta, która deklaruje w nadchodzących wyborach głosowanie na PiS to spadkobiercy AK; debata prowadzona przez Katarzynę Kolendę-Zaleską z TVN to brak obiektywizmu i dno, gwarancją bezstronności byłby dopiero Igor Janke z „Rzeczpospolitej”. „Taka logika obezwładniania i zniechęcania” – przekonują Władyka i Janicki. „Jak podejmować rękawicę, kiedy pojedynek musiałby się toczyć na obciachy?” – kończą pytająco redaktorzy.
Więcej w tekście Wiesława Władyki i Mariusza Janickiego „Ogólna teoria obciachu” na str. 22-24 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Ponadto w numerze:
- Adam Grzeszak zastanawia się, kto zapłaci za utrzymywanie i rozbudowywanie Internetu w czasach, kiedy ludzie przyzwyczajeni są do brania „dużo” i „za darmo” („Internet szuka pieniędzy” str. 43-45),
- od kompendium wiedzy ze starożytnej Grecji po rewolucję Wikipedii – Manula Kalicka rozważa fenomen internetowej encyklopedii („Wiki wymiata” str. 68-71),
- Daniel Passent w swojej stałej rubryce komentuje tytuł najlepszego felietonisty, jaki przyznał mu miesięcznik „Press” i wywiad, którego udzielił przy tej okazji branżowej gazecie („Wampir z >>Press<<” str. 110).
Opr. OG
Do parlamentu w walce o media
„Media się zdegenerowały, a co gorsza degenerują życie publiczne w Polsce” – uważa Krzysztof Czabański. Były prezes Polskiego Radia mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” o miłości prywatnych nadawców do gen. Jaruzelskiego, potrzebie istnienia niezależnego dziennikarstwa i konieczności uporządkowania mediów publicznych.
Czabański stwierdza w rozmowie z Józefem Darskim, że większość obecnych gwiazd mediów to ludzie około pięćdziesiątki, którzy zaczynali w stanie wojennym i pracując w Programie 3 PR mieli przyciągać młodzież do gen. Jaruzelskiego. Oni wciąż kochają generała, tak jak właściciele prawie wszystkich prywatnych stacji telewizyjnych i radiowych – przekonuje były prezes publicznej rozgłośni. Jego zdaniem, żeby zmienić media, najpierw trzeba zmienić politykę, podjąć działania na poziomie parlamentarnym. Czabański zgodził się kandydować w nadchodzących wyborach ze względu na Jarosława Kaczyńskiego. „Jeżeli lider opozycji, który ma sensowny program naprawy Polski, zwraca się z propozycją, by pójść z nim do parlamentu i pomóc w jego realizacji, to jaki zostaje wybór?” – tłumaczy pytająco.
Czym Czabański zajmowałby się w parlamencie? Chciałby zmienić polskie media tak, by wolne słowo i niezależne dziennikarstwo mogły swobodnie istnieć. „Zniszczyć tę atrapę dziennikarstwa, ten pozór opinii publicznej, pozór niezależnych mediów, które zajęły prawie całą scenę polityczną” – to wyborcze postulaty byłego szefa PR, który za cel stawia sobie również uporządkowanie mediów publicznych. „Musi być zachowana nad nimi de facto kontrola polityczna, tzn. w ich sprawie decyzje podejmują politycy weryfikowani w wyniku wyborów” – przekonuje. Zdaniem Czabańskiego trzeba popracować też nad nową ustawą medialną, a może i utworzyć dodatkowe prawo regulujące działalność tego rynku. „Na pewno plany prywatyzacyjne czy zawłaszczeniowe oznaczałyby odebranie radia i TV tym, którzy płacili abonament radiowo-telewizyjny. To są projekty fatalne i nie wolno się na nie zgodzić” – zapewnia w wywiadzie dla „GP”.
Wydarzenia z ostatniego zjazdu SDP były szef Polskiego Radia komentuje tak: „Regulamin już na poprzednim zjeździe był taki sam, tylko nie musiano wtedy stosować jego postanowień w sprawie liczenia głosów. Tym razem okazało się, że nie da się wszystkiego ułożyć na zapleczu. Delegaci w dużej mierze okazali się niekontrolowani. Jestem pewien, że znajdziemy bardzo dobrego kandydata, który poprowadzi SDP wbrew interesom grup, które chciałaby, by ono nic nie znaczyło”. Czabański jest przekonany, że delegaci SDP, którzy na ostatnim zjeździe podali jego kandydaturę na prezesa Stowarzyszenia, nie poczują się przez niego opuszczeni, bo przecież całemu środowisku powinno zależeć na przywracaniu dziennikarstwu jego obywatelskiej roli. Były członek Rady Nadzorczej TVP jako parlamentarzysta chciałby także wspierać niezależne inicjatywy medialne, którymi po roku ’89 nie zajęto się odpowiednio. Takie działania wymagają wsparcia ze strony państwa i rządu, utworzenia specjalnego systemu podatkowego i gwarancji kredytowych.
Więcej w wywiadzie Józefa Darskiego z Krzysztofem Czabańskim „Zniszczyć tę atrapę dziennikarstwa” na str. 24 najnowszego wydania „Gazety Polskiej”.
Ponadto w numerze:
- o satanistycznych upodobaniach „Nergala” – jurora programu „The Voice of Poland” oraz jego powiązaniami z antysemitami i neofaszystami pisze Marta Brzezińska („Nergal? Non Possumus!” str. 8),
- dlaczego prorządowi dziennikarze popierają obecność „Nergala” w publicznej telewizji? – odpowiedzi szuka Tomasz Terlikowski („Ziomale Nergala” str.9),
- władza i sprzyjające jej media zawłaszczają publiczną debatę w Polsce – przekonuje Paweł Paliwoda („PO-PSL niszczą wolność słowa” str. 12).
Opr. OG
