W odpowiedzi na felieton red. Stefana Truszczyńskiego, który został opublikowany na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i na portalu wPolityce....
Rada Programowa Radia Wrocław uczciła jubileusz pracy dziennikarskiej dwojga zasłużonych redaktorów rozgłośni wrocławskiej: red. Maksymiliana Kubicy i red....
My, niżej podpisani pracownicy i współpracownicy Programu Trzeciego Polskiego Radia, w związku z wypowiedzeniem przez Zarząd Polskiego Radia umowy o pracę z Jerzym Sosnowskim, wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tej decyzji. Uważamy, że nie ma ona merytorycznych podstaw i oznacza wielką stratę nie tylko dla Programu Trzeciego, ale całego Polskiego Radia....
Czy można obiektywnie analizować media i jak to się robi? Czy można analizować rynek medialny? Jak to robią w innych krajach? Czy dzisiejsze polskie instytucje potrafią dokonać analizy polskich mediów i polskiego systemu medialnego? Czy wzorem innych krajów demokratycznych powinna zostać powołana Rada Prasowa albo Instytut Medialny?
Udział w debacie potwierdzili:
Krzysztof Cz.....
Ukazał się kolejny numer pisma „Studia Medioznawcze”. A w nim n.in. o konwergencji mediów i o przemianach w systemie prasowym USA. Pierwszy temat bardzo aktualny, drugi wieszczy co nas czeka na rynku prasowym i współgra z głośną książką Bernarda Pouleta „Śmierć gazet i przyszłość informacji”.
Katarzyna Kopecka – Piech w artykule „Koncepcje konwergencji mediów” przypomina co znaczy słowo konwergencja, z łaciny convergere – zbierać. W opowiadaniu Edwarda Bellamy’ego Looking Backward z roku 1888, opisującym miasto w roku 2000 pojawia się wizja muzycznego telefonu (!), a w utworze H.G. Wellsa Wehikuł czasu (z r. 1895) występuje urządzenie służące do konwergencji przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Jednak medioznawcze zastosowanie tego terminu jest nieco inne. Dwaj medioznawcy, Ithiel de Sola Pool i Nicholas Negroponte, nazwali konwergencją (lata 70. I 80. XX w.) zacieranie granic między mediami. Stare media od tamtej pory są coraz częściej integrowane w nowe formy i zawartość informacyjną/komunikacyjną. Następuje tzw. remediacja telefonu, telewizji i komputera, co – dodajmy – dziś jest oczywistością niemal dla każdego dziecka i nastolatka.
Autorka szczegółowo przedstawia zastosowanie pojęcia konwergencji, jak i klasyfikuje typy konwergencji. Wśród typów wyróżnia konwergencję technologiczną (konwergencję urządzeń, rozwiązań i sieciową), ekonomiczną (rynkową i regulacyjną oraz korporacyjną) i zawartości (zawartość i użytkownicy mediów).
Konwergencja urządzeń polega na łączeniu różnych funkcji w obrębie jednego urządzenia, np. telefon komórkowy ma wbudowane radio i odtwarzacz MP3. Przy okazji zauważmy, że taki telefon może być jednocześnie video-fonem, telewizorem, monitorem, komputerem, e-bookiem, dyktafonem, nie mówiąc już o budziku czy zegarku. Tak naprawdę telefon komórkowy (tylko czy nazywać to urządzenie jeszcze telefonem?) łączy dziś wszelkie media elektroniczne (i cyfrowe). Konwergencja rozwiązań oznacza jednolite metody dostępu do sieci, procesów, usług i aplikacji. Za pomocą telefonii komórkowej możemy otrzymać dostęp zarówno do internetu, jak i telewizji, pobrać muzykę, itd.) Konwergencja sieciowa to brak różnic w sieciach cyfrowych pomiędzy dźwiękiem, tekstem i obrazem, albowiem wszystkie są transmitowane w bity i bajty.
Nie będę w tym miejscu dalej streszczał artykułu. Zainteresowanych odsyłam do najnowszego numeru „Studiów Medioznawczych”. Chciałbym tylko na koniec omówienia tego interesującego dla badaczy mediów materiału przytoczyć prognozę autorki, dotyczącą przyszłości procesów konwergencji w naszym kraju: „Konwergencja mediów w Polsce wchodzi obecnie w fazę intensyfikacji. Po etapie inicjowania działań nowatorskich w zakresie technologii, zarządzania i tworzenia oraz dystrybuowania zawartości następuje standaryzacja. Przedsiębiorstwa medialne coraz częściej na szerszą skalę stosują strategie konwergencyjne odpowiadające na zapotrzebowanie coraz bardziej wymagających użytkowników, dążąc do zwiększenia zysków i wyprzedzenia konkurencji w zastosowaniu innowacji.”
Rozumiem, że wspomniane przez autorkę przedsiębiorstwa medialne to zarówno telewizja, radio, czy prasa, jak i firmy telekomunikacyjne, zabiegające o pozyskiwanie klientów, którym oferują pakiet usług telefonicznych, radiowo-telewizyjnych i internetowych (informacje online, filmy z youtube, czy dostęp do FB). W tej pogoni za zyskiem i klientem standaryzacja usług powoduje często spłaszczenie przekazu, jego banalizację i „odmóżdżenie” (dumbing down). Ale czy jesteśmy w stanie zatrzymać ten proces? Myślę, że nie. A jedynie co nam pozostaje, to zachować zdrowy rozsądek i zamiast posiadania dziesiątków gadżetów i pięciu telefonów komórkowych polecam dwa. Jeden do rozmów, a drugi do gier, zabaw, internetu i telewizji internetowej, bo jakże się bez nich w ogóle obyć?! Chyba, że wolimy zaliczyć się do społeczeństwa cyfrowo wykluczonych, ale wtedy nie dziwmy się, że nie znajdziemy dobrej pracy, nie zaimponujemy znajomym, a nawet utracimy możliwość dosłownego i „przenośnego” kontaktowania się z nimi.
Po tej odświeżającej i inspirującej do refleksji lekturze zajrzyjmy do kolejnego artykułu w SM. Ja wybrałem analizę Alicji Jaskierni „Od >>New York Timesa<< do >>Huffington Post<<. Przemiany w systemie prasowym USA”.
Już sam tytuł wiele obiecuje, gdyż postawienie w opozycji historycznej jednej z gazet papierowych o największym w Stanach Zjednoczonych nakładzie z największym bodaj informacyjnym portalem internetowym wskazuje na zamysł autorki: pokazanie, że coś zanika, a coś nowego się pojawia. W pierwszym zdaniu artykułu czytam: „Pozycja prasy w Stanach Zjednoczonych nigdy nie była tak zagrożona jak obecnie”. Kosztem prasy urosły w siłę telewizja, radio i portale internetowe. Przypomnę w tym miejscu to, co napisałem w artykule „Śmierć prasy – dwugłos nad trumną” (http://www.sdp.pl/smierc-prasy): W 2010 roku Internet po raz pierwszy stał się miejscem, które wyprzedziło prasę jeśli chodzi o pozyskiwanie newsów przez odbiorców. 46 procent dorosłych badanych przez Pew Research Center w USA przyznało, że co najmniej trzy razy w tygodniu zaglądają do sieci po newsy, a do prasy równie często zagląda mniej, bo 40 procent. Tylko lokalna telewizja jest bardziej popularna od Internetu. Korzystało z niej jako źródła informacji 50 procent badanych […]Młodzi ludzie w Stanach Zjednoczonych już dziś w około 60 procentach poszukują informacji głównie w tym medium (czyli w Ineternecie – MP).
Autorka skłania się do podobnych wniosków. Obecnie – jak pisze – już co trzeci Amerykanin korzysta z informacji w sieci. A gdy dodać do tego telefon komórkowy, e-mail i portal społecznościowy, to odsetek wzrasta do 44 procent. Aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom nowego pokolenia i nowe technologie wykorzystać do pomnożenia zysku, wprowadzono tablety i gazety wyłącznie przeznaczone do odczytywania przez te urządzenie („The Wall Street Journal” wprowadził w lutym 2011 roku dziennik „The Daily”).
Czy zatem prasa papierowa przetrwa? To dramatyczne pytanie pojawia się w wielu publikacjach. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku dzienniki czytało 70. procent dorosłych Amerykanów, obecnie – 40 procent. Wskaźnik czytelnictwa dzienników spadł w USA w ciągu ostatniej dekady o 16 procent i nawet wzrost czytelnictwa gazet w sieci nie gwarantuje wyrównania poniesionych strat.
Era internetu – podkreśla autorka – zmienia dziennikarstwo, nie zawsze na lepsze. Oczywiście autorka ma rację. Z drugiej strony trudno byłoby oczekiwać innego wniosku, albowiem sama specyfika tego medium sprawia już, że dostarczane przez portale artykuły publicystyczne i informacje nie mogą być tak wnikliwe i rozwinięte jak w prasie tradycyjnej, mimo, iż pozornie w internecie jest więcej miejsca! Jednak sama technika czytania jest inna – wzrok się szybko prześlizguje strona po stronie, a dłuższe artykuły nużą i są przez czytelnika porzucane. W sieci poszukujemy produktu zwartego i syntetycznego, a nie rozwlekłych, tasiemcowych analiz.
Alicja Jaskiernia stawia retoryczne pytanie czy e-prasa to jeszcze prasa? Amerykańskie dziennikarstwo – pisze – znalazło się w przełomowym okresie. „Media informacyjne uległy daleko idącej dywersyfikacji, a dominacja wpływowych gazet należy już do przeszłości”. Huffington Post ma więcej czytelników w sieci niż renomowany Washington Post. Jeśli jednak, Drogi Czytelniku chcesz znać odpowiedź dlaczego tak się dzieje, to musisz zajrzeć do „Studiów Medioznawczych”. Wciąż nie wszystko jest w internecie i aby poznać odpowiedź na ostatnie pytanie musisz sięgnąć po papierowe wydanie tego czasopisma.
Więcej interesujących artykułów w: „Studia Medioznawcze”, nr 3(46) 2011
- Jan Kreft, Problemy z konwergencją
- Krzysztof Zuba, Pierwsze telewizyjne debaty wyborcze w wielkiej Brytanii
- Michał Gajlewicz, Argumenty i techniki perswazyjne w reklamie
- Rafał Habielski, Komar bzykający. Stefan Kisielewski 1911-1991-2011
- Walentyn Nikołajewicz Wandyszew, Dziennikarstwo w świetle komunikacji interaktywnej: historia i stan badań