W odpowiedzi na felieton red. Stefana Truszczyńskiego, który został opublikowany na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i na portalu wPolityce....
Rada Programowa Radia Wrocław uczciła jubileusz pracy dziennikarskiej dwojga zasłużonych redaktorów rozgłośni wrocławskiej: red. Maksymiliana Kubicy i red....
My, niżej podpisani pracownicy i współpracownicy Programu Trzeciego Polskiego Radia, w związku z wypowiedzeniem przez Zarząd Polskiego Radia umowy o pracę z Jerzym Sosnowskim, wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tej decyzji. Uważamy, że nie ma ona merytorycznych podstaw i oznacza wielką stratę nie tylko dla Programu Trzeciego, ale całego Polskiego Radia....
Czy można obiektywnie analizować media i jak to się robi? Czy można analizować rynek medialny? Jak to robią w innych krajach? Czy dzisiejsze polskie instytucje potrafią dokonać analizy polskich mediów i polskiego systemu medialnego? Czy wzorem innych krajów demokratycznych powinna zostać powołana Rada Prasowa albo Instytut Medialny?
Udział w debacie potwierdzili:
Krzysztof Cz.....
Gazeta „Merkuriusz Polski dzieje wszystkiego świata w sobie zamykający dla informacji pospolitej” w wyszła po raz pierwszy 1661 roku i od tego czasu liczymy wiek polskiej prasy. To już 350 lat! Warto przy okazji okrągłych urodzin polskiej prasy powiedzieć o polskim dziennikarstwie kilka rzeczy jasno.
Dlaczego nie spotkałem jeszcze nikogo, kto mówiłby o studiach dziennikarskich jednoznacznie dobrze? Niektórzy naczelni pism z góry mówią, że wolą zatrudnić dziennikarza, który w CV ich nie ma. Dlaczego w swoich studentów nie wierzą sami wykładowcy? Kiedyś jeden z nich powiedział, że nie ma sensu zapraszać na spotkania ze studentami ciekawych ludzi, bo zblazowana młodzież na takie spotkania nie przyjdzie. Dlaczego wykładowcy wolą przez cały semestr czytać wykłady kartka po kartce z własnej książki? A innemu w czasie wykładu zdarzyło się przystanąć, zadumać się i przyznać: – Tak powtarzam to i powtarzam przez tyle lat, że już nawet nie zastanawiam się nad tym, co do państwa mówię.
Dlaczego ani dyrektor Instytutu Dziennikarstwa, ani dziekan Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych nie są w środowisku dziennikarzy autorytetami? Dlaczego nie zabierają głosu w debacie publicznej? Dlaczego nie stoją na straży przestrzegania standardów w mediach i etyki dziennikarskiej oraz na straży wolności słowa? Brak silnego intelektualnego i moralnego zaplecza akademickiego dla dziennikarzy jest problemem polskiego dziennikarstwa oraz jedną z przyczyn tego, że nie istnieje silne środowisko dziennikarskie.
Od profesora, ale i od studenta słyszę: „To nie jest rola Instytutu”. Jednak rolę swojej pracy wyznaczam sam. Na stronie internetowej ID jest o tym niewiele: „Instytut Dziennikarstwa kontynuuje ponadosiemdziesięcioletnią tradycję kształcenia dziennikarzy w Polsce”. Jeżeli dodamy do tego fakt, że ID jest największym tego typu ośrodkiem akademickim w kraju – jego rola okazuje się ogromna. Instytucji naukowych, które zajmują się badaniem mediów, jest w Polsce około 50. To niewykorzystana siła dla codziennej pracy dziennikarzy. Widać to niestety także podczas konferencji naukowych. Na tej z okazji 350-lecia prasy w Polsce (Warszawa, 16-17 czerwca) uczeni wysokiej miary mówili o sprawach dawno już z każdej strony naświetlonych, także przez nich samych, w auli uniwersytetu przed kilkudziesięcioma osobami, głównie – swoimi kolegami wykładowcami.
Problem kształcenia dziennikarzy i stan medioznawstwa to nie tylko problem akademicki. Dobry student dziennikarstwa wie, że między nimi od niego zależy, czy będzie pracował w mediach za darmo. Zdaje sobie sprawę, jak wiele zależy od odpowiedzi na pytanie „kim jest dziennikarz” (zbyt szeroka definicja prasy w prawie prasowym sprawia, że właściwie nie wiadomo, kim on jest, a więc nie wiadomo, czego można od niego wymagać i jakie wartości etyczne mu przyświecają), wie, jak skomplikowane są kwestie wolności słowa.
Istnieje obecnie silnie reprezentowana kategoria pracowników mediów – media workerów - czasem uznających się za dziennikarzy. Masa ludzi podpina się pod zawodowy prestiż, dewaluuje go przez ograniczanie go do przechwalania się bywaniem na różnorodnych eventach.
Tradycyjne dziennikarstwo jest zawodem dość zamkniętym, upolitycznionym i tak podzielonym, że niemożliwa staje się jakakolwiek debata. Stan tego dziennikarstwa jest wypadkową dążeń wydawców, dziennikarzy i odbiorców. Prasa znalazła się w błędnym kole: zwolnienia motywowane koniecznością oszczędzania powodują, że staje się ona coraz słabsza, następuje spadek czytelnictwa, to pomniejsza dochody z reklam i wymusza kolejne zwolnienia. Społeczeństwo nie jest nawykłe do systematycznego czytania prasy, panuje przekonanie, że wystarczy coś tam przeczytać w internecie. W nim wydawcy najszybciej widzą wyniki finansowe, co chwila mogą sprawdzać, w co klikają i co czytają użytkownicy. Redaktorzy strony internetowej - nawet jeśli zawiera ona „informacje” czy „wiadomości” - przed kryterium ważności przedkładają kryterium zysku. Dlatego informacja ważna ustępuje miejsca tej, która będzie atrakcyjna.
Fenomen tradycyjnej prasy polega właśnie na tym, że kieruje się ona innym systemem wartości (jak zaszczepić je w przestrzeni internetu - to najciekawsze dziś pytanie). Oczywiście - musi się sprzedać. Jednak wysokie czytelnictwo jest dla niej nagrodą za rzetelność, a nie za schlebianie niskim instynktom.
Rynek takie dziennikarstwo wypiera. Dodatkowo w Polsce nikt o nie dba: jakie świadectwo niezależności dziennikarskiej wystawia kandydat na szefa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, który później kandyduje do Sejmu?; SDP wraz ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy RP prowadzą spór niezrozumiały – i nieistotny – dla dziennikarzy młodszego pokolenia; niesłyszalny jest głos takich instytucji jak Rada Etyki Mediów. Od czego ona jest?
Jakość wolnego słowa zdaje się mało kogo interesować. Żyjemy w złudzeniu, że jest ono niczym nie zagrożone. Tak samo jak dziennikarstwo. Tylko że jeśli nie będzie dziennikarzy, redakcje zmienią się w internetowe sortownie informacji z jedynym kryterium doboru treści – zysku. Kiedy rzetelna informacja straci wartość, zniknie kontrolna funkcja prasy – jedna z podstaw demokracji.
Dlatego w pierwszej kolejności dziennikarze powinni dowartościować ośrodki akademickie i organizacje zawodowe. Przypominać o społecznej roli prasy. I odważnie wchodzić w nowe technologie, które przejmują funkcję organizatora społecznej wyobraźni.
Jakub Halcewicz-Pleskaczewski, ur. 1984, związany z „Gazetą Wyborczą” i „Przeglądem Powszechnym”