O Zjeździe Nieustającym, kapitale społecznym i sztuce przetrwania
Instytut Pacyfic Institute badający przemiany społeczne starzejącej się Europy uspakaja nas, że w gruncie rzeczy nie będzie tak źle…. Wraz z wiekiem człowiek łagodnieje, ma dystans wobec życia i samego siebie, życzliwie interesuje się sprawami innych ludzi, które rozumie w perspektywie zmiennych cykli przypływów i odpływów losu.
Seniorzy doświadczyli bowiem, że życiu zawsze towarzyszy niepewność i dostrzegają wartości różne a nawet poszukują sensu sprzecznych racji… Tyle teoria ( potwierdzona badaniami Margaret Mead i innych antropologów opisujących walory plemiennej starszyzny) Praktyka jednak jest z gruntu inna, o czym przekonałam się odsiadując kolejne dwa dni na Zjeździe SDP.
A jest to Zjazd Nieustający, bo toczy się od 4 czerwca i końca nie widać… Przez cztery dni i cztery noce uczestnicy nie byli w stanie wybrać władz Stowarzyszenia i powtórka z rozrywki czeka nas jeszcze 22 października. Głowy delegatów posypane siwizną, a wojowniczość, zawziętość, kłótliwość i inne szatańskie cechy, za które trzeba się spowiadać w konfesjonale, objawiły się na Foksal jakby w gromadzie zapalczywych młodzieniaszków! Niewątpliwie stało się tak za sprawą szatana, który w tym roku lata nad Warszawą, jak oświadczył ostatnio jeden z biskupów…
Wszystko, co się dzieje przyjmuję z dobrotliwym poczuciem humoru jak na dinozaura przystało, ale też zdumiewa mnie, że w życiu społecznym możliwy jest tak nagły powrót do korzeni i przeistaczanie się poważnej i sprawnej organizacji w wiec sejmikowy ziemski albo kapturowy, co znamy z kronik XVI wieku…. Dziennikarze, którzy nieustannie innych pouczają co i jak robić, sami błysnęli niezwykłym talentem do bałaganu i dezorganizacji. Głosy tych, co prosili o elektroniczną aparaturę do glosowania, okazały się głosami wołającymi na puszczy i znów kilkanaście razy z rzędu powtarzał się staroświecki obrządek wrzucania głosów do urny i żmudnego liczenia kartek, co do tej pory zajęło 60 godzin obrad, licząc skromnie! Że taka aparatura kosztuje… Co proszę? A nie kosztuje 4 dni obrad: 168 delegatów rozprawiających w dwóch salach, catering, hotele i delegacje i dojazdy…? Czy ktoś tu jeszcze myśli logicznie i umie liczyć?
Wiecowanie w stylu Króla Ćwieczka ma inne prawa niż obywatelskie zebranie XXI wieku więc też na Foksal nie było rzeczowej dyskusji programowej, a delegaci jednym regulaminowym skokiem przeszli wprost do widowiska personalnego, zwanego wyborami. Na mój zdrowy, babski rozum, każda grupa ludzka, która chce coś zrobić musi zacząć od zdefiniowania CELU - po pierwsze. Do realizacji CELU dobiera się dopiero ekipę remontową, żeby była w stanie się wywiązać … Nigdy odwrotnie .
Aż strach pomyśleć: jeśli z taką samą organizacyjną skutecznością nowe władze będą podejmować decyzje - to posiedzenia Zarządu też będą trwać i trwać… Jednak może będzie inaczej, wszak wszyscy wybrani są z jednej opcji, więc głosować będą en bloc. Fakt jednak faktem, że przyszłościowe wizje SDP nikogo specjalnie nie interesowały. Przekonał się też o tym Redaktor Naczelny Portalu, na którym czytacie te słowa. Przez trzy miesiące wzywał i zachęcał do internetowej. programowej dyskusji nad przyszłością SDP – na próżno… Zakładka FORUM do dziś jest pusta !
A więc kto będzie kim - WYBORY przede wszystkim! Tak się też stało i tak się wybrali, a inni się na to zgodzili, bo olali obrady i poszli sobie… Vox Populi vox dei… Jest jak jest i bardzo jestem ciekawa co będzie dalej? Jak Nowy Prezes z bagażem jednej opcji chce reprezentować całe środowisko dziennikarskie, które, jego zdaniem „ powinno być solidarne i ponadpartyjne,… Chciałbym, żeby SDP było w Polsce ośrodkiem naprawdę dziennikarskim, twórczym”. Jak rozumieć integrację i solidarność środowiska (liczącego w Polsce niebagatelną liczbę 28 tysięcy osób), gdy hunwejbini już dziś domagają się, by gazety poprzydzielać partiom, a w mediach elektronicznych kwotowo urządzić partyjnych funkcjonariuszy, bo „apolityczność mediów jest mitem” – twierdzi autorka raportu o stanie polskich mediów, nowo wybrana do Zarządu Głównego SDP. Jeszcze się Zarząd Główny nie zebrał, a już zapowiada się wojna. Z kim i po co? Aby SDP było naprawdę solidarne i twórcze musi się otworzyć na inne środowiska, inne myślenie, bo świat dziennikarski jest, jaki jest: multimedialny, multikulturalny, mulitpolityczny, a czasem nawet niepolityczny, lecz cyniczny… Wszystko wkoło się kłębi, upadają partie i idee, wciąż nowe wydarzenia i nowe analizy, co dzień pojawiają się inne problemy i żaden już walec nie przyjdzie i tego nie wyrówna, jak to się działo poł wieku temu. Każdy ma prawo do życia, do wolności, pisania i głoszenia swoich opinii w imieniu odbiorców, jeśli tylko ich znajduje. Można polemizować - ale, po co od razu strzelać z biodra? Dla każdego chyba już stało się jasne, że ludzie tym wojowaniem są zmęczeni. Dziennikarze też nie chcą tych nieustannych pouczeń, rozliczeń, wystawiania ocen, kto jest przyzwoity a kto nieprzyzwoity, kogo trzeba zgnoić a kogo ośmieszyć do upadłego... A kto wam dał prawo oceniać? Jeśli wywodzimy się z tradycji chrześcijańskiej wiemy przecież, że człowiek nie ma prawa osądzać drugiego człowieka. Tylko Bóg ma to prawo.
Tylko 10% aktywnych dziennikarzy należy obecnie do SDP a myślę – i obym nie była złym prorokiem – że w tym roku jeszcze trochę ludzi ubędzie. Odejdą, bo nic im po tym, nie muszą się stowarzyszać i wysłuchiwać mentorskich pouczeń! W Polsce działa już 30 innych stowarzyszeń dziennikarskich, co ustaliłam tylko na podstawie Internetu, prawdopodobnie jest ich więcej.
Za 10 dni czeka nas maraton z wyborami Komisji… Powinny one w całości być powierzone grupie pokonanej (zwanej liberalną albo warszawską), która nie załapała się do Zarządu i była brutalnie wykreślana. Ale nie mam złudzeń… Komisje też będą z opcji Zarządu żeby utrzymać jedność. Tymczasem w wieku XXI nie jest tak, że zwycięzcy biorą wszystko i drżyjcie innowiercy, bo was dorżniemy, zapolujemy i wyginiecie jak dinozaury! Taka postawa była dobra 500 lat temu, ale współcześnie jest po prostu śmieszna i wiadomo, że nic się nią osiągnie. Można najwyżej gonić za własnym ogonem i kisić się w kotle wzajemnej tromtadracji. Prawem krainy politycznej łagodności zwanej demokracją jest CONSENSUS - przywództwo jednych przy pełnym poszanowaniu praw i opinii pozostałych uczestników społecznej umowy.
Z kapitałem w złotówkach i w nieruchomościach nie jest na Foksal najgorzej, ale za to kapitał społeczny = O. Słownie ZERO. A ten kapitał to wartość nie do przecenienia, bo jest to zdolność do współpracy i wzajemne zaufanie. Poprzedni Zarząd przekonał się, że i zaklinanie rzeczywistości istnieje tylko w bajkach… Multum oświadczeń SDP, komunikatów i stanowisk w sprawie przeleciało bez echa trafiając wprost w pustkę kosmosu. Czy ktoś się z nimi liczył? Czy ktoś je zauważył, drukował, rozważał? SDP marginalizuje się, a odważniej mówiąc kompromituje… Ten Titanic ma już kadłub przepołowiony i Zjazd Nieustający jeszcze dodatkowo nas ośmiesza.
Nowy prezes może jednak niespodziewanie wszystkich zaskoczyć - i tych, co liczą że będą pociągać sznurki i nim manipulować i tych, którzy już za plecami jak myszy cieszą się na harce, gdy to pana nie będzie w domu, albo że zajmie się własnym biznesem… Osobowość Krzysztofa Skowrońskiego jest jednak niepospolita i parę już razy udowodnił, że nie boi się myśleć realnie…Może więc pokazać wszystkim niezależną twarz, czyli wywinąć kozła, albo raczej barana – jest wszak pod znaku astrologicznego Barana, a znaczy to: człowiek czynu, szybki w decyzjach, otwarty na świat i ludzi.
Pamiętam, gdy podejmowałam prace w organizacji pozarządowej za granicą cały nasz team odbył szkolenie „zarzadzanie przez cele i rezultaty”, znane w Polsce jako „Management by Objectives'” i od lat 40 obowiązujące w sferze publicznej krajów anglosaskich. Skądinąd podobne szkolenie zafundowało kierownictwo TVP SA w latach 90-tych ( chyba za prezesa Miazka) wszystkim zarządom związków zawodowych i stowarzyszeń, działających na terenie TVP. W Jabłonnej odsiedziałam trzy dni ucząc się tego, co znałam z praktyki na Antypodach. A o co chodzi ? Przewodzenie takiej organizacji NGO, jaką jest SDP, nie może być wiecowaniem, ale musi być zorientowane na cele, które służą do motywowania ludzi i rozbudzania ich kreatywności a nie wydawaniu dyrektyw i sprawowaniu kontroli. Współpraca i wzajemne zaufanie jest podstawą do osiągniecia czegokolwiek to znaczy - wszystkiego!
Za 10 dni sale Domu Dziennikarza znów zapełnią się delegatami. Będziemy się rejestrować, szukać miejsca na sali i swoich zagubionych mandatów, a także odbierać drukowane materiały. Czy nie przydałby się jeszcze krótki praktyczny poradnik ” JAK PRZETRWAC ZJAZD SDP? ”. Przydały się rady jak spać z otwartymi oczami, gdy kolejna mówczyni zaczyna nawijać na temat OPP, choć wiadomo że Sąd Rejestrowy to odrzuca, Jak nie pomylić kilkunastu kartek do glosowania na te samą osobę, która wciąż nie otrzymuje głosów 50% + 1 i jak się nie udusić w klimatyzowanej sali, gdzie adrenalina ponosi gorączkę i jak się ustrzec przed szatanem, który latając nad Warszawą może i tu zastosować swoje piekielne sztuczki i podszepty: żeby znów nie wybrać, nie zakończyć, znów przedłużyć ten Zjazd Nieustający… (a koledzy z Newsweeka” prorokują nam: Zjazd ostatni…)
Wanda Konarzewska
12 października 2011
