Cała Presspublika w rękach Hajdarowicza

Grzegorz Hajdarowicz ma już 100 proc. udziałów w Presspublice - wydawcy m.in. "Rzeczpospolitej" i tygodnika "Uważam Rze" - dowiedział się portal tvn24.pl. Dziś jego grupa Gremi Media kupiła od kontrolowanego przez Skarb Przedsiębiorstwa Wydawniczego Rzeczpospolita 49 proc. udziałów w spółce. Kupno pozostałych 51 proc. od brytyjskiego Mecomu Hajdarowicz sfinalizował już wczoraj – podały  TVN.24 i wyborcza.biz.

Czytaj:

www.tvn24.pl/0,1720610,0,1,hajdarowicz-dogadal-sie-ze-skarbem-ma-juz-cala-rzepe,wiadomosc.html

wyborcza.biz/biznes/1,101558,10451346,Hajdarowicz_przejal__Rzeczpospolita_.html


Polskie Radio: Odszedł dyrektor anteny

Rezygnację z funkcji dyrektora anteny Polskiego Radia dla Zagranicy złożył Marek Cajzner – podał portal niezalezna.pl.

Czytaj:

niezalezna.pl/17536-dyrektor-anteny-polskiego-radia-rezygnuje


„Fakty i Mity” oraz „NIE” wsparły Palikota

Ateiści, zwolennicy związków partnerskich, opodatkowania Kościoła i legalizacji marihuany - taki obraz posłów Ruchu Palikota wyłania się z rozmów, jakie przeprowadzili z nimi dziennikarze "Gazety" – pisze Wojciech Czuchnowski w „Gazecie Wyborczej”.

Czytaj:

wyborcza.pl/wybory2011/1,115569,10454582,_Fakty_i_Mity__Ruchu_Palikota.html


W obronie obecnego kształtu

Portal wpolityce.pl zbiera podpisy pod Listem otwartym w obronie obecnego kształtu redakcyjnego "Rzeczpospolitej" i "Uważam Rze".

Czytaj:

wpolityce.pl/artykuly/16266-list-otwarty-w-obronie-obecnego-ksztaltu-redakcyjnego-rzeczpospolitej-i-uwazam-rze-zbieramy-podpisy


Informacja nie dla obywateli

Urzędy i samorządy niechętnie dzielą się informacją publiczną, czyli tym co robią i za ile. Najbardziej chronione są dane o liczbie zatrudnionych, premiach i nagrodach, faktury, opinie prawne, dane statystyczne – informuje kwartalnik społeczno-polityczny „Nowy obywatel”.

Czytaj:

nowyobywatel.pl/2011/10/11/informacja-nie-dla-obywateli/


 

Gdy czwarta władza chce być trzecią...

„Rząd łamie zasady, które sam głosi, a gazeta dopuszcza się manipulacji i działa, jakby chciała rozdawać karty w polityce. Ofiarami są prawda i jakość demokracji” – pisze w nowym wydaniu „Polityki” Artur Domosławski. Publicysta donosi z Buenos Aires o konflikcie, jaki toczy między sobą rząd i jedna z największych gazet w świecie języka hiszpańskiego.

O co tak naprawdę chodzi? Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy w świat poszła wiadomość, że lewicujący rząd Cristiny Kirchner zamierza wprowadzić medialną ustawę kagańcową. Największa argentyńska gazeta „Clarín” razem z innymi nieprzychylnymi rządowi mediami ogłosiły, że krajowi grozi zamach na wolność słowa. „Brzmiało to wiarygodnie. >>Clarín<< był swego czasu największą gazetą w świecie języka hiszpańskiego, cieszącą się niemałym prestiżem” – wyjaśnia Domosławski. I dodaje, że wcale nie wolność słowa była w tym sporze kością niezgody. „Owa rzekoma kagańcowa ustawa zawiera jeden jedyny przepis antymonopolowy, który uniemożliwia równoczesne posiadanie naziemnych i kablowych telewizji; a także posiadanie monopolu lub dominującej pozycji, gdy idzie o dostarczanie dostępu do Internetu” – tłumaczy publicysta zorientowany na Amerykę Łacińską.

Ustawa, którą rząd Kirchner zapowiadał uderzała w interesy ekonomiczne grupy Clarín, która oprócz swojego flagowego przedsięwzięcia – dziennika, ma lokalne gazety, rozgłośnie radiowe, naziemną stację telewizyjną i kablówkę, fabrykę papieru, dostarcza Internet, a ponadto ma prywatny fundusz emerytalny, udziały w bankach i sektorze rozrywki. „Ustawa pośrednio nakazuje grupie Clarín sprzedaż części posiadanych mediów – i właśnie dlatego świat dowiedział się, oczywiście za pośrednictwem mediów należących do Clarína, że w Argentynie władza dybie na wolność słowa” – pisze Domosławski na łamach nowej „Polityki”.

Publicysta przypomina też krótko historię argentyńskiej gazety. Pismo powstało w 1945 r., założył je nieżyjący już biznesmen Roberto Noble. Wielki czas dziennika nastał w latach 60., kiedy w parze szły ideały właściciela gazety i prezydenta Artura Frondizi. Tradycja życia w dobrych stosunkach z rządzącymi stała się nieodłączną częścią strategii „Clarín”. Dzierżący władzę umożliwiają prowadzenie swobodnych interesów i rośnięcie w siłę medialnej grupie, a w zamian – środki przekazu spod znaku Clarína przemilczają niewygodne dla władzy fakty i prezentują ją w korzystnym świetle – układ medialno-polityczny był jasny i wygodny.

Do 2003 r., kiedy władzę w kraju objął Nestor Kirchner. Na początku grupa medialna żyła z rządzącymi w symbiozie. Kirchner niejako sam uznał, że media to nie czwarta władza, ale zaangażowana siła polityczna za albo przeciw rządowi. Jednak późniejsze publikacje „Clarín” nieprzychylne rządowi i zaangażowanie się gazety w spór o wieś z 2008 r. doprowadziły do rozbratania dotychczasowych sojuszników. Kto ucierpiał na tym najbardziej? Domosławski odpowiada: przede wszystkim media i dziennikarstwo, które stało się profesją o niskim prestiżu. In minus spisuje się też argentyńską debatę publiczną i jakość tamtejszej demokracji – wylicza dodatkowo publicysta.

 

Więcej w tekście Artura Domosławskiego „Kiedy słowa tracą znaczenie” na str. 67-69 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

 

Ponadto w numerze:

- ile o przyszłości gospodarki w XXI wieku może mówić śmierć Steve’a Jobsa, założyciela firmy Apple, ikony cyfrowych technologii? – Piotr Stasiak przekonuje, że wiele („Ogrodnik za murem” str. 80-81).

 

Opr. OG

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl