Dla każdego pokolenia rodziców szokiem jest, że ich dzieci dorastają a wnuki są mądrzejsze od dziadków! Ostatnio zatrzęsło trochę planetą, ponieważ parę milionów młodych wściekłych wyszło na ulice wielkich miast, aby powiedzieć wszem i wobec że nie podoba im się świat, wymoszczony przez poprzednie pokolenie..
I czego chcą ci niewdzięcznicy - smarkacze wypasieni na odżywkach, wybawieni przez telewizory i elektroniczne zabawki! Nie były to przecież pochody głodomorów i obdartusów, ale manifestacje dzieciaków średniej klasy, która nie chce się deklasować. Policja potraktowała ich gazem i zimną wodą, i upychała w więziennych karetkach. Miasteczka namiotowe odradzają się jednak wciąż na nowo i okupują Partk Granta w Chicago, Dolny Manhattan w Nowym Jorku, Plac Puerto del Sol w Madrycie, Plac Bastylii w Paryżu itp., itd... Są zatrzymani są już osądzeni, są pobici i ranni – pierwsza danina krwi.
Być może rok 2011 zapisze się w kronikach, jako ROK GNIEWU albo też początek REVOLTY GLOBALNEJ. Co to jest - nikt do końca jeszcze tego nie wie? W lustrach światowych telewizji były relacje na gorąco, ale także dużo dyskusji i analiz które wykazały bezradność mądrali, zaskoczonych rozwojem spraw tego świata. W BBC zastanawiano się czy letnie rozróby londyńskich małolatów nie były pierwszym sygnałem globalnej kontestacji, która z miesiąca na miesiąc przybiera na sile. Francuzi twierdzą, że zaraza rozniosła się od hiszpańskich „indignados”, ale tez ogniska choroby powstały wcześniej w zapalnych punktach świata. Młodzi Arabowie walczący od wiosny na ulicach Afryki Północnej przeciw opresji tyranów, korupcji władzy i społecznemu zakłamaniu, świetnie przecież mogą porozmawiać o wspólnych problemach z manifestantami okupującymi dziś place zachodniego świata. Tylko kto dla kogo jest tu mistrzem? Wystraszony Premier Putin zapowiedział, że w Rosji marszy oburzonych się nie przewiduje i… natychmiast podniósł budżetową dotacje na świadczenia socjalne dla najbiedniejszych. Dyskutanci zgromadzeni w studio „Russia Today” zwrócili uwagę, że Karol Marks już dawno przewidział światową rewolucja proletariatu, z tym że proletariatu obecnie nie ma, bo w fabrykach zamiast robotników pracują programiści i ich automaty.
A tymczasem oburzeni w 958 krajach świata niosą na sztandarach halo „Jest nas 99%!” Nas? Czyli kogo? Może - najogólniej konsumentów ? Nas? Czyli niezadowolonych - nawet wtedy, jeśli dostatnio im się żyje…?. Nie samym bowiem chlebem żyje człowiek! Zbigniew Brzeziński czołowy teoretyk i entuzjasta panującego nam NWO (New World Order) stwierdził, że uczestnicy protestów kontestują… zasady zachodniej demokracji. „:TAK, mamy gdzieś Waszą „demokrację” telewizyjną – sondażową, która namaszczając medialne marionetki i okazuje nam iluzję politycznego wyboru! TAK, nie zgadzamy się, aby światem rządziły korporacje bankowe i stojący za nim ludzie, którzy za pośrednictwem waszych skorumpowanych mediów nazywają to tzw. „wolnością” … Jesteśmy GENERALNIE PRZECIW!”
„ Oburzeni 2011” nie mają ani przywódców ani postulatów, więc politolodzy prognozują, że protesty wkrótce rozpłyną się rybim ogonem w oceanie zdarzeń… Socjologowie nie są już tacy tego pewni. Młodzi widzą problemy, stawiają pytania. Wprawdzie nie znają odpowiedzi, ale poszukują… I rosną w siłę, która może zafundować światu anarchię, ale może też zmieniać porządek społeczny! Są i odważni analitycy, co twierdz\ą ze „oburzeni” to nowa jakość naszej globalnej wioski - masowy ruch: bez partii politycznych, bez ekspertów, bez mediów ! I to ostatnie właśnie interesuje mnie najbardziej! Protestujący nie życzą sobie obecności mediów, gonią telewizyjnych kamerzystów, gęsto rzucają epitetami o mediach-prostytutkach i pachołkach-żurnalistach i niosą transparenty z napisami „W……… na telewizje” Aż tak!?
15 października kilkaset osób przepędzono też z warszawskich ulic, ale jak hydra oburzeni odradzają się i w niedziele, 23 znów skrzyknęli się na Solcu. Opublikowane w Internecie zasady polskiego ruchu 15 października zawierają znamienny punkt „ Nie życzymy sobie obecności mediów ani żadnych medialnych relacji" Cos takiego! Wszyscy się na wizję pchają, a oni… sobie nie życzą…! . Mocno powiedziane! Nie jestem skądinąd tak bardzo zdziwiona, bo polskim dziennikarzom nie chciało się poznać, o co chodzi i próbowali dorobić gębę warszawskim manifestantom: ach, to tylko lewicowe kaprysy bogatych młodziaków, którym przyśnił się Włodzimierz Ijlicz…J Koledzy Dziennikarze byliby zapewne zdziwieni faktem, że do tłumów na Manhattanie i Wall Street dołączają swymi wypowiedziami wybitni ekonomiści, nierzadko laureaci Nobla a przy tym zwolennicy kapitalizmu - ale kapitalizmu z ludzką twarzą !
Dla mnie ważne jest to, że ONI – młodzi, zbuntowani – oburzeni, wstępujący w XXI wiek dają nam, dziennikarzom żółtą kartkę! Bardzo poważna sprawa.. Czy nie warto głębiej się nad tym zastanowić i wychylić głowę z polskiego grajdołu, gdzie trwają wyniszczające walki plemienne ?
W takiej sytuacji Polski i świata obradował Zjazd Nieustający SDP ( uwaga – nowy rekord w Księdze Guinessa!) Pięć dni i pięć nocy poświęconych było jednak nie dyskusjom na temat obecnej i przyszłej roli mediów, dziennikarzy i naszej publicznej misji - delegaci okopali się w skamieniałym grajdole na Foksal i boksowali na ringu wolno-amerykanki walcząc zaciekle o dostęp do koryta władzy. Każda osobę czy to do Zarządu Głównego czy do Komisji wybierano wielokrotnie, a że nie wszyscy byli w stanie znieść całodobowe przepychanki więc ilość delegatów zmniejszała się i zmniejszała., Był nie tylko I i II termin, ale też trzeci, piaty, siódmy i dziesiąty i ostatecznie 10% zaledwie siedziało na Sali i udawało ze jest reprezentacją środowiska dziennikarskiego. A uparciuchy wiedziały w co grały i wybrały kogo chciały! Nikogo jakoś nie zaniepokoiło, że Zjazdowicze w warunkach kryzysu zafundowali sobie Zjazd Nieustający za 160.000 zł skromnie licząc, gdy seniorów naszej profesji nie stać na leki a SDP nie stać na zapomogi… Nikt nie zwrócił też uwagi, że dziennikarze obradują na Foksal w warunkach wielkiego spadku zaufania do mediów ( tegoroczne badanie ISP orazMillward Brown SMG/KRC) i nie są już wcale ludźmi zaufania publicznego, ale odwrotnie, nieustającej krytyki! Ale dyskusji na ten temat i na inny nie było i prawdę mówiąc był to nie Zjazd, ale ZAJAZD ! Grupa zwycięskiej egzekucji zaopatrzona była w celną bron krótką w postaci długopisu, z której to broni wystrzelała wszystkich, co nie po ich myśli. Innowiercy, podejrzani o sprzyjanie innej opcji, padali pod ciosami jak muchy bez względu na pozycje, zasługi i uznanie . A co komu dziś po autorytetach! Im słabsi tym pokorniejsi - nie od dziś to wiadomo… Żadne tam wartości, zasługi czy talenty! Teraz MY!
Gratulacje! Jesteście doskonale dobrani, sami swoi, w swoim gronie i możecie delektować się władzą oraz pełną jednomyślnością w wydawaniu oświadczeń! Tyle , że Titanic na Foksal, już przełamany na pół a teraz z przechyłem na prawą stronę szybciej pójdzie na dno. Prawo fizyki….
Bardzo źle się z tym wszystkim czuję. Nie chcę Stowarzyszenia, które jest terenem walki. Uważam ze polityczne idee przemijają z wiatrem… i nie wstydzę się swojej opinii! Nie uważam też, że mam jakiekolwiek prawo do pouczeń. Szanuję wszystkich a najbardziej uczę się od myślących inaczej, bo inne spojrzenie jest zawsze kreatywne! Tylko innemu trzeba podać przyjacielską rękę a nie strzelać do niego z biodra! Nie mam temperamentu Amazonki i na placu boju czuję się po prostu intruzem! TAK, jestem dinozaurem do wystrzelania kolego Kłopotowski. TAK, jestem „wrednym typem” kolego Jachowicz, bo nie interesują mnie tajniki moskiewskiego wywiadu, ani nawet osobiste historie z IPN… Przyznaje, mam ciekawsze lektury! Nie podzielam. Koledzy, waszej wojowniczości i nie wybieram się do Budapesztu…
Chcę na koniec podziękować Markowi Palczewskiemu, który mnie tu do współpracy zachęcał. Świetnie mi się pisało i rozumiało! Marek, historyk i medioznawca poświęcił swój czas i swoją mądrość, by stworzyć ten portal a teraz dwoi się i troi, aby utrzymać równowagę opinii i niezależność sądów. Z nową etykietą SDP nie będzie Mu łatwo! Więc odchodzę zanim mnie tu wystrzelają bojownicy nowej formuły SDP!
Dziennikarz to nie zawód, to charakter a charakteru się nie zmienia więc będę pisała tu i tam, ale ważniejsze będą teraz moje prace literackie i te kontrakty, z których do tej pory nie miałam czasu się wywiązać. Pozdrawiam Was serdecznie, koleżanki i koledzy! ‘
Wanda Konarzewska
27 października 2011
