Nie chcę podgrzewać atmosfery i dlatego pisać będę bardzo… delikatnie. Tylko pierwsze zdanie troszeczkę ostrzej: - Toż to frustracja przegranego lidera, który chciał choć nie musiał, ale przegrał i niepotrzebnie to rozpamiętuje.

 

A teraz będzie już konstruktywnie. Z żywymi trzeba naprzód iść i Grzegorz doskonale wie, że gdyby własnoręcznie nie skreślił się z listy kandydatów do Zarządu Głównego – to by doń wszedł i zajął tam należne mu miejsce wicelidera SDP! Ot, co! Ale stało się jak chciał i teraz niestety znowu – jak w poprzedniej kadencji – Oddział Warszawski SDP pod jego kierownictwem dystansuje się od reszty Stowarzyszenia. Szkoda. Może jednak szef Warszawy zmieni zdanie i współpraca rzeczywista nastąpi. A jeśli nie – to moi mili: od rychłych  (bo już na wiosnę) wyborów w Oddziale Warszawskim niedaleko, a wówczas może być różnie – być może wygra Grzegorz Cydejko, a może tym razem Krzysztof Czabański, albo jeszcze jakiś inny Krzysztof lub Krzysztofa (zdaje się, że jest taki żeński odpowiednik).

Tłuczenie piany co zrobiła Krystyna Mokrosińska i my wszyscy z poprzedniego składu Zarządu Głównego SDP – to już łabędzi śpiew i zajęcie dla historyków. Myśmy pisali, Zarząd Oddziału Warszawy wysyłał konkurencyjne apele, protesty i postulaty – (czasem zresztą zupełnie je lekceważono ponieważ miały pieczątkę Zarząd Oddziału, a nie Zarząd Główny) i tak to się wszystko bźdźiągwiło. Władze, instancje, twórcy prawa w Sejmie i Senacie reagowali różne. Odbywały się panele, dyskusje nie tylko… kilkunastoosobowe (jak je deprecjonuje Grzegorz), ale także zdawałoby się w bardzo poważnej nawet poselsko-senackiej oprawie i u nas, i w Jachrance, i w Parlamencie (wielokrotnie).

Jeśli ktoś myśli, że jego pismo – uwagi – żądania mają moc sprawczą to jest zwyczajnie zarozumiałym bufonem i w dodatku wierzącym w cuda. Tylko krok po kroku, uparcie i wspólnym działaniem zdoła się nie tyle jednorazowo wypracować, co wypracowywać zasady prawne, ustawy i zasady PRAWA PRASOWEGO, gwarancje wolnego słowa, faktycznie egzekwowane prawa do informacji, ochronę najdzielniejszych dziennikarzy etc.

To robiliśmy, robimy i chcemy nadal robić razem – całe SDP, na czele z największym naszym oddziałem tzn. warszawskim. I jak Bóg da – z Grzegorzem Cydejko na czele. Ale o to będzie On musiał już sam postarać się w zbliżających wyborach. Niech za bardzo nie ufa tym co mu awansem tak głośno przyklaskują, bo – jak się okazała część tych wiernych – niewiernych w tajnych głosowaniach zdradziła GO. I „warszawka” wcale nie głosowała solidarnie. Gdyby to koleżanki-koledzy zrobili tak jak zapowiadali wyniki byłyby inne (np. na Rzecznika Dyscyplinarnego, gdzie zaskoczenie było totalne).

Krystyna Mokrosińska prawie jednogłośnie została wybrana Prezesem Honorowym SDP i dołączyła do Stefana Bratkowskiego. Krzysztof Skowroński przeszedł przez nasze demokratyczne wybory jak burza. W sprawie misji i głównych zadań SDP wcale nie różni się od dość ogólnie nakreślonych zadań stojących przez Stowarzyszeniem od Grzegorza. Co mamy robić – wszyscy doskonale wiemy i czujemy pilną potrzebę działania. Rzecz w tym JAK?

Ano np. przez aktywizację środowisk SDP w całym kraju, we wszystkich 16-stu oddziałach. Bo Polska to nie tylko stolica – kochani warszawiacy. Wiele z Was wprawdzie niedawno tu przyjechało, ale już nauczyliście się mówić o Gdańsku, Krakowie i Poznaniu – prowincja. Jedźcie w Polskę, nie tylko do tych najważniejszych miast i zobaczcie jak ona się zmieniała.

Właśnie to będziemy teraz robić: ruszymy nasze oddziała i poznamy setki naszych kolegów. To jest nowy plan ZG i nowego prezesa. Tak samo jak zasada by pomaganie zacząć „od dołu”, od mającego kłopoty naszego kolegi – dziennikarza. Tą drogą będziemy dochodzić do uogólnień i zabiegów o zmianę prawa, o te wszystkie sprawy jak „212”. Będziemy nadal przeciw nagrywaniu taśm za wiedzą tylko jednej ze stron, przeciwko blatowaniu się z kimkolwiek, karaniu za zadawanie pytań, wyrzucanie za poglądy i mieszaniu dysputy z polityczną walką.

Nie pouczajmy się. Róbmy swoje.

Oddział Warszawski  jest największą częścią Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, które we wszystkich istotnych i politycznie ważnych dla naszego państwa i materialnie istotnych kwestii dla kolegów naszej branży – powinno wspólnie działać za wszystkimi organizacjami środowiska.

Grzegorz Cydejko w wywiadzie z 8 bm. na naszym wspólnym portalu sdp.pl wypowiada wiele cennych – bez ironii – złotych myśli. Po prostu to wszystko: RÓBMY TAK JAK JESTEŚMY ZOBOWIĄZANI PRZEZ KOLEGÓW. Do przodu Panie i Panowie. Sprawę mamy ułatwioną np. w kwestii czyśmy z Pis-u , czy nie z Pis-u. Życie porządkuje – partie likwidują się same. I mam nadzieję, że nikomu nie przyjdzie już zastanawiać się czy wędrować za Schetyną, czy Tuskiem.

Rozumiem i podzielam troskę o sprawy „Kazimierza”, „Foksal” – dajmy sobie jednak spokój z formułowaniem zadań w rodzaju „ułożenia na nowo mechanizmów współpracy pomiędzy nowo zdefiniowanymi władzami Stowarzyszenia oraz wspierania działalności oddziałów”.

Po polsku proszę.

Tak jak jest to ujęte w uchwałach programowych zjazdu. A te mamy. Podejmowaliśmy je w czasie 3-etapowego ostatniego zjazdu wyborczego – wspólnie. Obligują zarówno Skowrońskiego, Cydejkę i w ogóle wszystkich, z którymi jesteśmy razem w SDP. Myślę, że respektować je będą również nowo zgłaszający się i nowo przyjmowani. A, ku wielkiej radości zgłaszają się ostatnie tuzy, najlepsi, znani i cenieni dziennikarze. Co dobrze dla SDP rokuje. Więcej wiary. Buławę prezesa nosi (teoretycznie) każdy. Byle mu się plecak nie zapodział.

 

 

Stefan Truszczyński

09.11.2011 r.

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl