W odpowiedzi na felieton red. Stefana Truszczyńskiego, który został opublikowany na stronie internetowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i na portalu wPolityce....
Rada Programowa Radia Wrocław uczciła jubileusz pracy dziennikarskiej dwojga zasłużonych redaktorów rozgłośni wrocławskiej: red. Maksymiliana Kubicy i red....
My, niżej podpisani pracownicy i współpracownicy Programu Trzeciego Polskiego Radia, w związku z wypowiedzeniem przez Zarząd Polskiego Radia umowy o pracę z Jerzym Sosnowskim, wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec tej decyzji. Uważamy, że nie ma ona merytorycznych podstaw i oznacza wielką stratę nie tylko dla Programu Trzeciego, ale całego Polskiego Radia....
Czy można obiektywnie analizować media i jak to się robi? Czy można analizować rynek medialny? Jak to robią w innych krajach? Czy dzisiejsze polskie instytucje potrafią dokonać analizy polskich mediów i polskiego systemu medialnego? Czy wzorem innych krajów demokratycznych powinna zostać powołana Rada Prasowa albo Instytut Medialny?
Udział w debacie potwierdzili:
Krzysztof Cz.....
Gorąco polecam uwadze Szanownych Kolegów tekst p. Elżbiety Królikowskiej-Avis, zamieszczony właśnie na naszym portalu. Jest to bowiem manifest zawierający odkrycie wiekopomne: otóż ujawnia porażającą prawdę, że w SDP do niedawna nie było konserwatystów.
Nasza (obecnie Honorowa) Prezes Mokrosińska dowodziła bowiem przez lata komunistyczną jaczejką, składającą się wyłącznie z „funkcjonariuszy medialnych”, „zetempowców”, o „oficerach prowadzących” nie wspominając, bo ci są nieodłącznym składnikiem wywrotowych kremlowskich bojówek. I byłoby tak pewnie po wsze czasy, gdyby na scenę z gracją Devon Rexa nie wkroczyła p. Avis. Niczym Eisenhower i Montgomery w jednym błyskawicznie rozpoznała sytuację i opracowała wielki projekt (a może nawet project) pod kryptonimem „Konserwatyści w SDP”. Jej celem było wyzwolenie Stowarzyszenia spod krwawej władzy komunistycznego reżimu i przywrócenie demokracji w jedynie słusznym, czyli konserwatywnym (cokolwiek by to miało oznaczać) rozumieniu. Zgromadziła wielką armię i rzuciła ją przez Kanał na śmiertelny bój z dywizjami niejakiego Cydejki, komisarza ludowego żelazną ręką rządzącego Oddziałem Warszawskim. Po zażartej walce udało się, i oto od teraz można już wszem i wobec ogłosić, że w SDP konserwatyści już są. Mało tego, nawet w nim niepodzielnie rządzą!
A teraz poważnie – sądziłem przez ponad 20 lat, że do Stowarzyszenia zapisują się dziennikarze, dlatego że są dziennikarzami. Nie „konserwatystami”, „liberałami”, „socjalistami” lub kimkolwiek innym. Dzięki temu w SDP nie brakowało nigdy osób o różnych poglądach, ale zawsze, lepiej lub gorzej, udawało się reprezentować całe środowisko. Oddział Warszawski właśnie był wzorcowym wręcz przykładem „ekumenizmu”, że użyję określenia p. Avis. Nie było politycznych rozrób, wyzywania, grożenia i straszenia.
Dopiero genialna strategia Wielkiego Projektu p. Avis doprowadziła do eskalacji podziałów i konfliktu. Czy przejawem demokracji jest wymyślanie własnym kolegom od wyżej wzmiankowanych „zetempowców”, „funkcjonariuszy medialnych” czy też „michnikofaszystów”? To też są, cytuję „twarde dowody dla sądu”, chociaż u mnie na Mokotowie w takich sytuacjach stosuje się procedury szybsze i mniej biurokratyczne od sądowych. Pani Avis łaskawie naucza, że trzeba szanować poglądy innych. Nic dodać, nic ująć. W naszym świecie zawsze tak było, jest w nim miejsce dla p. Avis. W jej świecie miejsca dla nas nie ma, no chyba że „six feet under”.
Mam nadzieję, że wynurzenia p. Avis są tylko „wypadkiem przy pracy”. Że żadnego Wielkiego Projektu nie było, że po prostu wybraliśmy najlepszy Zarząd, jaki w trakcie tego przydługiego zjazdu mogliśmy ze swojego grona wyłonić. Że ten Zarząd nie będzie nam niczego dyktować, pouczać jak możemy i powinniśmy myśleć, i że nie będzie wypytywać o poglądy. Bo one są prywatną sprawą każdego z nas, i nie zmieniają faktu, że zapisaliśmy się do SDP, ponieważ jesteśmy dziennikarzami.
A jeżeli jest inaczej… jeżeli Wielki Projekt rzeczywiście istniał… cóż, trzeba będzie stworzyć własny…