Z Anną Kopras-Fijołek o dawaniu dobra, o depresji i o kręgu dobrych serc rozmawia Marek Palczewski

Anna Kopras-Fijołek, dziennikarka „Gazety Jarocińskiej” od 1995 roku. Wielokrotnie nagradzana w konkursach dziennikarskich, m.in. I Nagrodą w konkursie im. Andrzeja Ruteckiego za najlepszą publikacje prasową w 2001 r., „Virtuti civili”, wyróżnienia w konkursach SDP w latach 2003 i 2005, nagrodą specjalną w „Libertas et auxilium” w 2006 r., Nagrodą Główną „Znak Dobra” w 2007 r., a ostatnio wyróżniona w konkursie „Kryształowe pióra” za teksty „Depresja? Rusz dupę!” oraz „Weź się w garść”.
Od 2007 roku prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Poznaniu. W latach 2008 -2011 członek Zarządu Głównego SDP.

 


Psy pogryzły się we wsi, ludzie spierają się o nazwę szkoły, nie ma dostępu do lekarza specjalisty, dziury w jezdni - to są prawdziwe tematy, które są wyzwaniem dla dziennikarza?

Każdy odnajduje się - lub nie - w wyzwaniach, które przynosi mu dziennikarstwo. Ponieważ pracuję w prasie lokalnej, zajmujemy się takimi sprawami. Czasem są to bardzo prozaiczne problemy, ale dla ludzi istotne, i tego od nas  - dziennikarzy, oczekują. Byśmy się właśnie tym zajęli. Na przykład tym, że firmy zmuszają pracowników do brania kredytów, czy też, że kilkadziesiąt tysięcy złotych trzeba uzbierać na protezę dla chorej dziewczynki.


Kiedy odbierałaś nagrodę w konkursie „Znak dobra” powiedziałaś: „Dawanie dobra może być źródłem ogromnej radości i może dawać siłę do tego, żeby czynić dobro dalej”. Czy to jest Twoja maksyma życiowa, która przekłada się na twoje dziennikarstwo?

Nie wymyśliłam tej maksymy na potrzeby dziennikarskiej pracy. To życie ją „przyniosło”. Rozmowy z ludźmi, z bohaterami moich reportaży, przemyślenia po spotkaniach z nimi.

Dawanie dobra to jest to, co dziennikarz powinien czynić?

Powinności dziennikarzy jest wiele. I odpowiedzialność za słowo ogromna. Kiedy ktoś opowiada o problemach, z którymi trudno się samemu zmierzyć, staram się próbować pomóc.

Czyli, kiedyś piszesz o depresjach, o chorobach dzieci, to chcesz im pomoc, jak gdyby wyleczyć?

Od leczenia są lekarze i chciałabym, żeby to robili dobrze. Tak jak powinni. Natomiast często obserwuję, że kiedy rozmawiam z ludźmi o ich problemach, wystarczy po prostu ich posłuchać, podpowiedzieć, w jaki sposób można znaleźć rozwiązanie w trudnej sytuacji. Czasem wystarczy jedno dobre słowo.

Takie słowa jak - „Rusz dupę!”?

Tak powiedział jeden z bohaterów mojego tekstu. Czasem tego potrzeba. Wszystko zależy od sytuacji. Czego innego oczekują osoby, które borykają się z depresją, nieraz potrzeba im nie łagodnych słów, ale porządnego „kopa”, a czego innego oczekuje np. niewidomy chłopak z czterokończynowym porażeniem mózgowym.

Co w takiej sytuacji może dla niego zrobić dziennikarz? Czy w ogóle coś możemy zrobić?

Nieraz naprawdę wiele. Świadczą o tym efekty tekstów, które udało mi się przez te lata napisać. Po jednym z nich młodej kobiecie okazało pomoc tyle osób, że w bardzo krótkim czasie i w ostatnim momencie udało się uzbierać potrzebną kwotę na zakup protezy. Marzyła o tym, żeby wrócić do pracy, żeby móc wziąć swoją młodszą córkę na ręce. Dziś jest to możliwe.

Swoimi artykułami zamieniasz niemożliwe w możliwe?...

Od dziennikarza zależy tylko początek tej drogi. Odmiana czyjegoś życia na lepsze nie byłaby możliwa bez wsparcia czytelników. I zawsze to podkreślam, i zawsze za to dziękuję.

Ty, pisząc w prasie lokalnej - wydaje się - jesteś bliżej czytelników. Czujesz to…

…doświadczam tego, gdyż ludzi, o których piszę, spotykam na co dzień na ulicy, w sklepie, w autobusie. Ich sprawy są mi bliskie. Trudno przejść obok nich obojętnie. Tak naprawdę nieważne jest jednak miejsce - nieważne, czy to jest mała społeczność, czy wielkie miasto. Trzeba chcieć widzieć drugiego człowieka.

Nie tylko opisujesz sprawy ludzi, ale chcesz im bezpośrednio pomagać, bo działasz w Fundacji Ogród Marzeń.

Fundacja powstała przy naszej gazecie właśnie ze względu na to, że tyle razy pisaliśmy o różnych dramatach, a nie zawsze samo napisanie tekstu było wystarczające. Fundacja ma wypełnić lukę i być dodatkowym źródłem wsparcia dla osób oczekujących pomocy.

Jak działa Fundacja?

Fundacja ma dwa kierunki działania. Pomaga dzieciom i młodzieży potrzebującej wsparcia finansowego na leczenie i rehabilitację. Wspieramy również te młode osoby, które są szczególnie uzdolnione, ale nie zawsze rodzice są w stanie pomóc im rozwijać ich umiejętności.

Ale nie zawsze jesteście w stanie wygrać z losem, co wtedy?

Nawet jeżeli zdarzyło się tak, że komuś, o kim pisaliśmy, nie udawało się wygrać walki z rakiem, udawało się spełnić ileś marzeń... Podarować chwile radości, sprawić, by nikt nie czuł się samotny, odchodząc... Dlatego było warto.
Wiele razy okazywało się, że ludzie potrafią się zintegrować i pomagać - także obcym osobom. O tym, jak ważna jest ta pomoc, świadczy to, że kiedy zmarła dziewczynka, która wcześniej miała amputowaną rękę, jej mama powiedziała, że teraz ona chce pomagać innym. W ten sposób tworzy się też taki krąg dobrych serc.

Czym są dla Ciebie rozmowy z takimi osobami, które mają przed sobą niewiele życia?

Zawsze, kiedy z nimi rozmawiam, mam nadzieję, że jednak uda im się wygrać tę nierówną walkę. Czasem to życie trwa jeszcze kilka miesięcy, czasem rok... Te rozmowy są bardzo trudne.... Uczą pokory. I sprawiają, mimo wszystko, że się wierzy - że to, co się robi, ma sens.

 

 

 

Zob.

http://www.jarocinska.pl/images/stories/gazeta_pdf/2011/gj_nr_06.pdf

http://www.jarocinska.pl/images/stories/gazeta_pdf/2011/gj_nr_07.pdf

http://www.jarocinska.pl/images/stories/gazeta_pdf/2011/gj_nr_08.pdf

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl