Aleksander Wierzejski
Ofiary represji proszą o pomoc.
Najpierw fakty: w dniu święta narodowego Kazachstanu – 16 go grudnia 2011 doszło do manifestacji pracowników przemysłu naftowego w mieście Żangaözen [Żanaozien; dawn. Nowy Uzeń]. Jest to ośrodek przemysłu naftowego położony na zachodzie kraju. Nafciarze protestowali przeciwko zwolnieniom z pracy. Władze brutalnie stłumiły te demonstracje po czym rozpoczęły represje wobec uczestników i osób, które relacjonowały te wydarzenia.
Jak wyglądała akcja możemy obejrzeć na tym filmie:
Na filmie widać jak demonstranci padają po strzałach z ostrej broni. Zginęło co najmniej 10 osób. Autorkom tego nagrania grozi zatrzymanie.
W zrewoltowanym regionie wprowadzono stan wyjątkowy m.in ograniczając wolność prasy i zgromadzeń Stłumienie protestów odbyło się kilka tygodni przed przedterminowymi wyborami jakie odbyły się 15-go stycznia 2012r. Bez większych kłopotów zwyciężyła rządząca partia. Do parlamentu dostały się też „koncesjonowane” partie opozycyjne. Partie niezależnie nie zostały zarejestrowane. Oczywiście władze demonstrują zadowolenie z „przebiegu procesu demokratycznego”. Jednak wśród międzynarodowych obserwatorów narasta przekonanie, iż głosowanie było to kolejną farsą służącą do legitymizowania skorumpowanego reżimu. Kazachstan to ważny kraj. Jest 11 największym producentem ropy naftowej, produkuje mnóstwo cennych dla gospodarki minerałów. Koncerny światowe zaangażowały tam środki rzędu 150 miliardów dolarów a inwestycje rosną. Warto wspomnieć też o współpracy w zwalczaniu światowego terroryzmu. Nic dziwnego, że na użytek zachodu władze Kazachstanu odżegnują się od jakichkolwiek oskarżeń o manipulacje wyborcze oraz twierdzą, że przestrzegają standardów dotyczących praw człowieka.
Jednak z taką wizją nie zgadzają się działacze kazachskiej opozycji. Ich gazety i telewizje są zamykane. Szefowie redakcji i koledzy aresztowani. Brutalne represje dotykają też partii opozycyjnych. Szukają więc pomocy u nas - na demokratycznym Zachodzie. Do Warszawy przyjechała delegacja działaczy w składzie Alia Turusbekova (żona polityka polityka Vladimira Kozlova aresztowanego za „podżeganie do waśni społecznych”), Michail Sitov (zastępca Kozlova), pani Zhuldyz Tulenova.
Garstka dziennikarzy, jaka przybyła na spotkanie zorganizowane przez Stowarzyszenie Wolnego Słowa, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich oraz Fundację Otwarty Dialog (prowadzoną przez Ludmyłę Kozlovską mogła zapoznać się z sytuacją, jaka panuje w tym kraju, obejrzeć dokumenty filmowe a także dowiedzieć się o działaniach jakie demokratyczna opozycja podejmuje na arenie międzynarodowej.
Nasuwa się pytanie „czy możemy pomóc”? Zdaniem Stefana Truszczyńskiego (SDP) mocno przeceniamy nasz wpływ na opinię europejską. Możemy jednak informować o tym co się dzieje. Domagać się by firmy, które robią interesy w Kazachstanie zwracały swoim partnerom uwagę na korzyści handlowe jakie mogą utracić jeśli okaże się, że władze działają jak brutalna dyktatura. Monitować polityków zasiadających w euro parlamencie.
Jacek Szymanderski (SWS) przypomniał sytuację wkrótce po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Przedstawiciele państw Zachodu spotkali się podczas konferencji w Wersalu. Obawiając się reakcji ZSRR żaden z nich nie pisnął o gwałceniu praw człowieka w komunistycznej Polsce. Tchórzostwo polityków wywołało oburzenie społeczeństw europejskich. Niebawem rząd Helmuta Schmidta poniósł druzgocącą klęskę wyborczą. Postawa społeczeństw wymusiła na politykach podjęcie bardziej zdecydowanej akcji popierającej opozycję w naszym kraju. Być może podobna postawa społeczeństwa dziś wymusi przestrzeganie standardów demokratycznego świata.
Wiktor Świetlik z Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP uznał ,ze powinniśmy pracować nad przedstawianiem faktów opinii publicznej. Sprawić, by popieranie przedstawicieli niezależnej prasy stało się w jakiś sposób modne.
Zapraszamy do zainteresowania się rozwojem sytuacji w Kazachstanie.
Zob. www.odfoundation.eu
