Dziennikarz, który zyskał w Polsce szczególną pozycję. Dlaczego? Przyczyn uprzywilejowanej sytuacji Tomasza Lisa jest wiele. Piotr Lisiewicz wymienia je na łamach dzisiejszej „Gazety Polskiej”.

Na początku Lisiewicz przypomina, jak były redaktor naczelny tygodnika „Wprost” traktuje polskich odbiorców mediów. „Ludzie nie są tacy głupi jak nam się wydaje” czy „Nie możemy mówić poważnie, bo poważnie znaczy nudno, a nudno to te barany wezmą pilota i przełączą” – to tylko niektóre z przytoczonych przez publicystę „GP” wypowiedzi Tomasza Lisa.

W czym Lisiewicz upatruje uprzywilejowaną pozycję Lisa? Jako jedyny z dziennikarzy przeprowadził wywiad z prezydentem Rosji Dimitrijem Miedwiediewem w czasie jego pobytu w Polsce; bez narażenia się na konsekwencje prawne puścił do druku październikową okładkę „Wprost” z wizerunkiem Jarosława Kaczyńskiego, na której prezes PiS wygląda „jak psychopata, który uciekł z psychiatryka”; za wzory warsztatu dziennikarskiego uznaje Daniela Passenta i Jerzego Urbana; w swoim programie w TVP2 poświęconym zeszłorocznej rocznicy sowieckiej napaści na Polskę nieproporcjonalnie zestawił polityków różnych opcji politycznych, a do późniejszej dyskusji o patriotyzmie wybrał celebrytów.

Zdaniem Piotra Lisiewicza to właśnie prorządowa postawa, opowiadanie się przeciwko prawicowej ideologii i brak dziennikarskiego obiektywizmu wywindowały Tomasza Lisa do pozycji „maskotki”, która odgrywa kluczową rolę w posmoleńskiej Polsce, „osuwającej się w bagno rosyjskiej sfery wpływów”.

 

Więcej w tekście Piotra Lisiewicza „Lista pryszczy na Lisie” na str. 8 najnowszego wydania tygodnika „Gazeta Polska”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl