Pokrzywdzony i zmarginalizowany – taki jest zdaniem Daniela Passenta dziennikarz wykluczony. Felietonista w swojej stałej rubryce w „Polityce” kreśli (z nieskrywaną ironią) sylwetkę współczesnego żurnalisty zepchniętego na margines.
Wskazówki:
1. Po powrocie z prelekcji w klubie „Gazety Polskiej” w Ełku poranną kawę wypija w „Dzień dobry TVN”.
2. Jajka sadzone soli i pieprzy w „Poranku Radia TOK FM”.
3. Obiad zjada w trakcie dyskusji ekspertów „Rzeczpospolitej”.
4. Podwieczorek konsumuje w TVN24.
5. Happy hor wypija w TVP Info.
6. Kolację zjada w „Uważam Rze”, narzekając na monopol układu w mediach.
7. W niedzielę ma brunch w „Loży prasowej”.
8. Słodkimi rodzynkami delektuje się w „Pytaniu na śniadanie”, a gorzkimi migdałami w Polsat News.
9. Nie chodzi spać.
10. Całą dobę udziela się na salonach internetowych.
Podpowiedzi udzielone czytelnikom na łamach „Polityki” mają doprowadzić do rozwiązania zagadki, kim jest współczesny wykluczony dziennikarz, zesłany na „archipelag polskości i zamknięty w rezerwacie”. Zdaniem Passenta charakterystyka ta pasuje jak ulał do „nadredaktora” Pawła Lisickiego.
Felietonista w nowym wydaniu tygodnika portretuje również braci Karnowskich – innych przedstawicieli gatunku wykluczonych, którzy wpasowują się w nurt niepokornych. „To są dziennikarze niezłomni, nieprzekupni, nieustraszeni. Gołymi rękoma potrafią rzucić się na uzbrojonych po zęby mocarzy” – pisze o nich z przekąsem Passent.
Więcej w felietonie Daniela Passenta „2:0 dla Rydzyka” na str. 96 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Opr. OG
