„Fakty” w materiale o katastrofie kolejowej zacytowały moje słowa, których nie wypowiedziałem – oburza się w serwisie wPolityce.pl Jan Pospieszalski.
Pospieszalski pisze w odpowiedzi na materiał Katarzyny Kolendy-Zaleskiej w „Faktach” TVN. Uważa, że redaktorka przypisała zły sens jego wypowiedzi udzielonej w czasie niedzielnej manifestacji w obronie wolnych mediów i TV Trwam zorganizowanej w Krakowie przez kluby „Gazety Polskiej” i Solidarnych 2010. „Istotnie odnosiłem się publicznie do katastrofy kolejowej – ale innymi słowami (i nie chodzi o detale stylistyczne, ale o sens) niż mi przypisano” – wyjaśnia Pospieszalski.
Gospodarz programu „Bliżej” w TVP Info zauważa, że nie od dziś wiadomo, że „pani Kolenda-Zaleska słyszy słowa, które nigdy nie padły”. Przypomina, jak dziennikarka zniekształciła wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego z czasu zgromadzeń po katastrofie smoleńskiej pod Pałacem Prezydenckim.
Pospieszalski zastanawia się, dlaczego Kolenda-Zaleska, zamiast manipulować jego słowami, nie zajęła się manifestacją zorganizowaną w Krakowie. Sam szybko sobie odpowiada: „Kolenda-Zaleska woli tropić przyzwoitość dziennikarzy i publicystów, sama kłamiąc przy tym na potęgę”.
