Kilka dni temu, a dokładnie 6 marca, w Łodzi odbył się proces weryfiaktorów dziennikarzy po wprowadzeniu stanu wojennego. Odbył się, a właściwie nie odbył, bo sprawę kolejny raz umorzono. Nomen omen przy czynnym wsparciu ze strony prokuratora IPN...

Ale nie o tym chciałem.


W relacjach dnia następnego w łódzkiej prasie ukazał się artykuł w Dzienniku Łódzkim. Krótki, ale rzetelny, opisujący sam proces jak i obecność wielu dziennikarzy, którzy odpowiedzieli na apel lokalnego oddziału SDP, by zamanifetować swoją solidarność z wyrzuconymi na bruk w stanie wojennym. Obok, na tej samej stronie w DZŁ, relacja z procesu, w którym uniewinniono Andrzeja Jaroszewicza.

Gazeta Wyborcza, łódzka edycja, opisała proces Jaroszewicza szeroko: na pierwszej i piątej stronie. Miejsca na proces weryfikatorów zabrakło.

Przypomniała mi się historia sprzed lat. W roku 1981 byłem na praktykach dziennikarskich w Dzienniku Łódzkim. Kiedy przyniosłem artykuł, w którym studenci krytykowali IX zjazd partii ówczesny redaktor gazety, a późniejszy weryfikator dziennikarzy, powiedział mi, że artykułu nie wydrukują, bo Dziennik jest "gazetą czytelniczą". Próbowałem to zrozumieć, ale nie udało mi się.

Dziś myślę sobie, że "gazeta czytelnicza" była taką gazetą, która separowała czytelnika od niepożądanych, niezgodnych z jej linią (i z linią partii) treści.

Dziś Dziennik Łódzki jest oczywiście całkiem inną gazetą niż 30 lat temu. Rolę "gazety czytelniczej" przejęła przy okazji tego procesu łódzka GW.

11 marca 2012
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl