„W błysku fleszy podpisano w styczniu umowę pomiędzy TVP i Narodowym Instytutem Audiowizualnym. Czy to oznacza, że wielkie archiwa TVP trafią wreszcie do sieci?” – zastanawia się w nowym wydaniu „Polityki” Piotr Sarzyński.

Umowa zawarta między Telewizją Polską a Narodowym Instytutem Audiowizualnym  jest szansą pogodzenia Instytutu, który chciałby przejąć wszystkie nagrania TVP od 1994 r. z telewizją, która dążyła, by zatrzymać je w swoich rękach. Kompromis ukoronowała decyzja, że NInA za pieniądze z rządowego programu „Kultura +” będzie stopniowo digitalizować telewizyjne taśmy, a swoje zapisy umieści we własnym serwisie internetowym (do uzgodnienia jest, czy darmowo, czy odpłatnie). „Na razie plany obejmują pokojowe przejęcie w ten sposób ponad tysiąca programów i filmów, a cały proces ma się zakończyć za półtora roku” – informuje Sarzyński. To jednak kropla w morzu archiwaliów TVP, przy Woronicza znajduje się bowiem 280 tys. taśm magnetycznych i prawie 78 tys. filmów. „Gra toczy się o dwie poważne stawki” – stwierdza publicysta „Polityki”.

Mowa z jednej strony o udostępnieniu Polakom historyczno-kulturowego dorobku zalegającego w telewizyjnych magazynach, a z drugiej – o technologicznym żywocie wszystkich zachowanych materiałów. Większość z nich zapisana jest na tzw. taśmach BETA, które na skutek upływu czasu mogą ulec „fizycznemu unicestwieniu”.  Stawka ważna jest także dla NInA, który został powołany właśnie po to, by chronić pod swoimi skrzydłami wszystko, co polska kultura wyprodukowała do tej pory na nośnikach audio i wideo.

Sarzyński zastanawia się na łamach „Polityki”, czy Narodowy Instytut Audiowizualny ma szansę stworzyć kompleksowe, cyfrowe archiwum na wzór modeli zachodnich (autor opisuje krótko rozwiązania przyjęte m.in. we Francji czy Wielkiej Brytanii). Jego zdaniem, przejęcie wszystkich zbiorów TVP przez NInA to tylko kwestia czasu, jednak „dość odległego”. „Pozostaje działalność przypominająca nieco wędrowanie po wielkim lesie i zbieranie grzybów – tu się trafi na jakiegoś prawdziwka, tam na garść kurek… I z tego, co jest, przyrządza się audiowizualną, internetową zupkę. Ale o kuchni oferującej pełne menu na razie nie ma co marzyć” – pisze metaforycznie Piotr Sarzyński.

 

Więcej w tekście Piotra Sarzyńskiego „NInA na grzybach” na str. 96-97 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

 

Opr. OG

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl