Jeszcze niedawno w SDP obiecywaliśmy sobie, że nie będziemy unikać ocen etycznych  dziennikarzy. Czyżby stało się inaczej? Pozwolę sobie więc na krótkie przypomnienie oświadczeń dwóch ciał stojących na straży etyki.

Rada Etyki Mediów odniosła się do programu w TVN24 „Fakty po faktach”, w którym Katarzyna Kolenda-Zaleska gościła Mariusza Sokołowskiego (rzecznika policji) i Krzysztofa Rutkowskiego (detektywa - ?). Znak zapytania powinien również dotyczyć owej „gościny”, bo do pojęcia „goszczenia” nie należy rzucanie się na gościa z kuchennym nożem w rękach. Dziennikarka  potraktowała bowiem Rutkowskiego jak agresora, który dla niepoznaki założył ciemne okulary. Ale powróćmy do orzeczenia REM.

Według REM (http://www.radaetykimediow.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=220:program-fakty-po-faktach-tvn-24-4-lutego-2012-r&catid=33:nasze-stanowisko&Itemid=40):

 „[…] nadmiar emocji, którym dziennikarka dała upust […]pozbawił program obiektywizmu, szczególnie w stosunku do jednego z zaproszonych gości. Jest to sprzeczne  z pierwszą zasadą Karty Etycznej Mediów, która nakazuje dziennikarzowi przedstawianie rzeczywistości niezależnie od swoich poglądów i umożliwienie rzetelnej prezentacji różnych punktów widzenia”. REM zauważyła również, że dziennikarka forowała własny interes nad publiczny. Przypomnę, że dla Kolendy-Zaleskiej Rutkowski postąpił „obrzydliwie”, bo się kreował na bohatera i „wystawił” swojego klienta. Oświadczenie REM było w miarę łagodne jak na skalę naruszeń etycznych, o których można uczyć studentów dziennikarstwa: z góry założona teza, ustawienie „chłopca do bicia”, stronniczość, nierówne traktowanie rozmówców, brak obiektywizmu, dominacja interesu własnego nad interesem widza, nieumiejętność wysłuchania rozmówcy, brak poszukiwania prawdy, wzajemne napuszczanie na siebie rozmówców…Wystarczy!

Ten program był pokazem dziennikarstwa tabloidalnego, opartego na zarządzaniu emocjami w celu zwiększenia oglądalności. I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nawet, jeśli w roli obrońcy swojej koleżanki wystąpił Kamil Durczok…Ciekawe co by powiedział, gdyby na takie tony i gesty pozwolił sobie dziennikarz konkurencyjnej telewizji? W zupełnie innym stylu poprowadził na przykład rozmowę z obydwoma panami Tomasz Lis. Pokazał, że można było inaczej.

Zatem pierwszego kandydata do nagrody miesiąca (za luty) już mamy. A kto za marzec?

Obywatelska Komisja Etyki Mediów proponowałaby pewnie (na dziś) Cezarego Michalskiego, który napisał na portalu „Krytyki Politycznej” o profesorze ekonomii Krzysztofie Rybińskim (http://www.krytykapolityczna.pl/CezaryMichalski/Niemawrogawcentrumnawetprzesunietymnaprawo/menuid-291.html):

„Jeśli Rybiński rzeczywiście jest dla współczesnego kapitalizmu reprezentatywny (a patrząc wam w oczy nie potrafię skłamać, że na pewno nie jest), wówczas będę musiał powrócić do dziecięcych fascynacji grupą Baader-Meinhof, tyle że pierwszym i na razie jedynym bankierem, którego zamknę w samochodowym bagażniku będzie właśnie Rybiński.”

Rzeczywisty zamiar czy figura retoryczna? Jeśli to drugie, to zupełnie niesmaczna i nieelegancka. I naruszająca zasadę poszanowania cudzej godności.  Ale OKEM uderza nie tylko w Rybińskiego  - stwierdza również, że (http://ksd.media.pl/aktualnoci/605-oswiadczenie-okem-w-sprawie-jezyka-nienawisci-tolerowanego-w-pismie-dotowanym-ze-srodkow-publicznych):

 „W żadnym zaś razie mowa nienawiści nie powinna być dotowana przez władze państwowe ani samorządowe.” Jako przykład takiej mowy OKEM cytuje fragment artykułu Michalskiego: Rybiński wg Michalskiego „przynosi wstyd (...) gatunkowi ludzkiemu”), więc, jak pisze dalej „pierwszym i na razie jedynym bankierem, którego zamknę w samochodowym bagażniku będzie właśnie Rybiński”; „w starożytnym polis Rybiński w najlepszym wypadku zostałby wygnany, a w najgorszym zabity”.

Nie chcę bynajmniej bronić  Michalskiego, ale od autorów tego oświadczenia oczekiwałbym większej precyzji. Ostatni fragment nie należy bowiem do samego artykułu Michalskiego, lecz jest to fragment jednego z postów zamieszczonych pod oryginalnym artykułem. Gdyby kierować się odpowiedzialnością autorów za wszelkie komentarze i wpisy pod spodem, to niejeden dziennikarz dawno poszedłby z torbami po wyrokach sądowych o zniesławienie czy też za nawoływanie do zabójstwa, pobicia, itp. A i niejeden szacowny portal nie wykaraskałby się z długów po wyrokach polskich sądów…

Dla mnie osobiście dla oceny intencji Michalskiego wystarcza to, co napisał na blogu, i nie potrzeba mu przypisywać wypowiedzi niepochodzących z jego artykułu. Zdanie Ale w starożytnym polis Rybiński w najlepszym wypadku zostałby wygnany, a w najgorszym zabity. Nikt by się z takim dziadem nie bawił w degradację do niewolnika pochodzi od osoby, posługującej się nickiem daras1983.

Oczywiście pozostaje problem reagowania redakcji na nienawistne, chamskie, czy po prostu naruszające prawo wpisy. Najlepiej gdyby zrobił to sam autor publikacji, a jeżeli nie on, to powinna zrobić to za niego właśnie redakcja. Ani jedno, ani drugie nie nastąpiło.

Hienki czekają - kto następny?
 

16 marca 2012

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl