„Żal mi telewizji publicznej nie takiej, jaka jest, ale takiej, jaką mogłaby być” – pisze Marcin Wolski w swojej stałej rubryce w „Gazecie Polskiej”.

Wolski zaznacza, że nie czerpie radości z patrzenia na upadek telewizji publicznej i na jej finansowe problemy. Zastanawia się jednak, po co tonąca w długach TVP tyle inwestuje w program Tomasza Lisa. Pisze też, że nie miałby nic przeciwko, gdyby – razem z wieszczonym upadkiem publicznego nadawcy – rozbite zostały „rodzinne klany i splątane biznesowo paczki”. Mimo wszystko, żal mu telewizji państwowej w takiej formie, jaką mogłaby przybrać. TVP to w opinii publicysty „GP” instytucja, bez której kraj nie może się obejść. „Tego nawet przy najbardziej liberalnym poglądzie na świat nie da się skomercjalizować. I nie jest to jakiś dogmat albo chciejstwo. Jeśli ma istnieć wspólnota narodowa, musi istnieć forma służąca jej przetrwaniu” – przekonuje Wolski.

Telewizja publiczna powinna dawać wzorce, uczyć piękna, wskazywać wartości, kształtować w odbiorcach krytyczne i patriotyczne postawy. Wszystko to musi łączyć się jednocześnie z promocją sztuki, kulturalnej rozrywki, dociekliwego reportażu i widowisk historycznych. „Nikt nie zrobi tego poza mediami publicznymi, uwolnionymi od przymusu ścigania się z komercją, bez reklam, bez fetyszu oglądalności, bez politycznych nacisków, a na pewno bez ręcznego sterowania” – stwierdza publicysta „Gazety Polskiej”.

Jeśli chcemy osiągnąć taki stan, potrzeba wielu zmian. Inny prezes i inna Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – to recepta Wolskiego na uczynienie z TVP dobra narodowego.

 

Więcej w tekście Marcina Wolskiego „Dyrekcja Cyrku w upadku” w najnowszym wydaniu tygodnika „Gazeta Polska” i pod adresem: http://niezalezna.pl/25917-dyrekcja-cyrku-w-upadku

 

Opr. OG

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl