To wszystko, co zostanie z polskiej prasy po wejściu w życie proponowanej przez Senat nowelizacji prawa prasowego. „Proszę się przygotować na kolejną aferę” – ostrzega na łamach nowej „Polityki” Jerzy Baczyński, redaktor naczelny tygodnika.

Baczyński komentuje w „Polityce” działania senackiej komisji, która zamierza wnieść poprawkę do ustawy o prawie prasowym. Trybunał Konstytucyjny wydał od 2004 r. dwa orzeczenia, w których uznał, że definicje sprostowania i odpowiedzi są w niej mało precyzyjne i nakazał do połowy czerwca uściślić zapisy ustawy. „Senat, wykonując tę dyspozycję, postanowił zignorować gotowy już i wydyskutowany projekt nowelizacji i zaproponować własny, łączący obie te prawne instytucje pod wspólną nazwą >>odpowiedzi<<” – pisze szef „Polityki”. Na czym miałyby polegać zmiany? Redaktor naczelny odpowiedniej redakcji miałby obowiązek bezpłatnego opublikowania na wniosek osoby, której dotyczy dana publikacja, jej odpowiedzi – zarówno na fakty, jak i oceny. Odpowiedź taka, publikowana pod groźbą kary, mogłaby mieć objętość dwa razy większą niż tekst, do którego by się odnosiła. Nie mogłaby być ani zmieniana, ani komentowana, ani skracana.

Naczelny „Polityki” przywołuje w tygodniku opinię prawników Izby Wydawców Polskich na temat planowanych zmian w prawie prasowym. Zdaniem ekspertów, efektem nowelizacji byłoby zamienienie odpowiedzi w typowy „list do redakcji”, który redaktor naczelny będzie musiał każdorazowo opublikować pod groźbą odpowiedzialności karnej. „Proszę sobie wyobrazić, co oznacza obowiązek publikacji, w dwukrotnej objętości, wszelkich polemik odnoszących się do jakichkolwiek ocen zawartych w gazecie…” – zwraca się do czytelników Baczyński. „Każdy przytoczony fakt może być zawsze uzupełniany, >>uściślany<<, każda opinia >>rozwinięta<< lub skomentowana. Negatywny artykuł o polityku i jego partii, o rządzie i ministrach, jakakolwiek wypowiedź o firmie, przedsięwzięciu gospodarczym czy urzędzie daje prawo drukowania całych stron polemik przygotowanych przez rzeczników, firmy piarowskie czy samych zainteresowanych” – przewiduje naczelny „Polityki”. Jego zdaniem, odpowiedź w nowym znaczeniu prawa prasowego będzie często szansą pochwalenia się, zrobienia sobie autoreklamy, dołożenia „innych elementów oferty”.

Efekt planowanych zmian może być taki, prognozuje Baczyński, że media nie będą miały odwagi do stworzenia bardziej zadziornej, krytycznej, ostrej publikacji czy audycji. „Gdyby ta nowelizacja przeszła, oznacza ona szybki koniec zamulonej w ten sposób prasy, która i tak ma problemy na chudnącym rynku czytelniczym i reklamowym” – zauważa redaktor naczelny „Polityki”. W rezultacie, kupimy w kioskach jedynie kilka gazetek o niczym, nastawionych na rozrywkę.

 

Więcej w komentarzu Jerzego Baczyńskiego „Precz z prasą” na str. 6 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.

 

Opr. OG 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl