Pamiętam noce spędzane przed radiem, by z biciem serca wysłuchać listy przebojów Radia Luxembourg. To był inny świat, inny styl, inna muzyka i nadzieja, że kiedyś ten świat do nas przyjdzie.

I kiedy w Trójce pojawiła się audycja "60 minut na godzinę" Marcina Wolskiego j Jacka Federowicza, kiedy zaczął grać "Mini-max" Piotra Kaczkowskiego, kiedy można było posłuchać muzyki country prezentowanej przez Korneliusza Pacudę, czy rocka przez Wojciecha Manna, to wiedziałem, że prędzej czy później mury runą. Bo Trójka robiła wyłom w oficjalnej, urzędowej kulturze i pozwalała cieszyć się namiastką Zachodu. Szara rzeczywistość wokół nas stawała się do zniesienia za sprawą rycerzy trzech, Kmicica, Wołodyjowskiego i Zagłoby, którym podobała się Oleńka, i wtedy, kiedy o swoich losach opowiadała Młoda Lekarka, a Pani Eliza kochała Pana Sułka Kochanego.

Idą święta, więc warto też przypomnieć cykl wykładów Jana Tadeusza Stanisławskiego o wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia i jego słynne zdanie, wypowiedziane w czasie, gdy niemal cały naród pytał w latach 1980-1981 "wejdą - nie wejdą" (Ruscy): "nie będę zastanawiał się czy cham przyłoży mi z prawej czy z lewej ręki". Taka postawa nawet dziś pozwala przetrwać trudne momenty i zachować godność wobec chamskich zaczepek.

To wszystko zawdzięczamy Trójce. Za te 50 lat dziękuję. Za kolejne 50 podziękują moje wnuki.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl