O MEDIACH I DZIENNIKARZACH W TYGODNIKACH OPINII W KWIETNIU 2011 ROKU

Marek Palczewski


Analizie poddano zawartość kwietniowych numerów „Newsweeka” (4) , „Polityki” (5), „Uważam Rze” (4) i „Wprost” (4). O zakwalifikowaniu do numerów kwietniowych decydowała data ukazania się danego numeru na rynku, a nie data znajdująca się na okładce tytułu.

W badaniu brano pod uwagę wyłącznie artykuły publicystyczne lub informacje koncentrujące się na tematyce głównie związanej z mediami, dziennikarstwem i dziennikarzami, lub też takie, w których ta tematyka stanowiła jeden z ważnych aspektów poruszanych zagadnień.

W sumie przeanalizowano 17 numerów czterech wymienionych tygodników z kwietnia b.r.


 

Wnioski.


Na 1918 stronach analizowanych numerów tygodników znalazło się łącznie 49 artykułów poświęconych mediom, gatunkom medialnym, dziennikarstwu lub dziennikarzom (szczegółowe dane zob. tabela nr 1 w aneksie).

W rozkładzie tygodniowym nie widać jakichś znaczących różnic, albowiem każdego tygodnia ukazywało się średnio około 12 artykułów. Najwięcej artykułów o wybranej tematyce opublikowanych zostało w „Uważam Rze”, bo aż 25, co stanowi ponad 50 procent wszystkich tego rodzaju artykułów w analizowanych czasopismach. Na drugim miejscu pod względem ilości publikacji znalazły się ex-aequo „Newsweek” i „Polityka” (po 9 publikacji). Ze względu jednak na fakt, że rozpatrywano w badaniu pięć numerów „Polityki” wobec czterech „Newsweeka”, należy uznać, że więcej publikacji było w „Newsweeku”. Najmniej – we „Wprost”, bo tylko pięć.

Porównana została także powierzchnia jaką zajmowały wyodrębnione artykuły w poszczególnych gazetach. Również w tej kategorii pierwszeństwo przypadło tygodnikowi „Uważam Rze”, w którym zajęły one 4,7 proc. całej powierzchni pisma. Przewaga nad pozostałymi tytułami jest widoczna. W „Newsweeku” artykuły z omawianej kategorii zajmowały 2,74 proc. powierzchni, w „Polityce” – 1,8 proc., a we „Wprost” – 1,66 proc.

Jakie tematy dominowały w tych tygodnikach w omawianym okresie?

Przede wszystkim były to tematy związane z bieżącymi sprawami, monitorowaniem programów telewizyjnych, informacjami czy plotkami o dziennikarzach (niekiedy o dziennikarzach-celebrytach), sprawy światopoglądowe, warsztatowe i etyczne (np. zagadnienia kłamstwa i manipulacji w mediach - zob. tabela nr 2 w aneksie).

Dwanaście razy artykuły omawiały postawę lub/i poglądy poszczególnych dziennikarzy. Trzykrotnie bohaterem tekstów był Jan Pospieszalski ( w tym dwa razy w „Uważam Rze” i raz we „Wprost”), dwa razy Roman Graczyk (obydwa przypadki w „Polityce”), dwa razy Adam Michnik (w „Uważam Rze”). Jednak najczęściej, co nie powinno dziwić, zważywszy, że prasa dużo miejsca poświęcała ostatnio celebrytom, w tekstach o dziennikarzach występował Marcin Meller, który stał się „ulubionym” obiektem felietonowo-satyrycznych analiz Krzysztofa Fuesette w „Uważam Rze”, a dodatkowo również sam siebie uczynił przedmiotem refleksji snutej na łamach tygodnika „Wprost”. Przy Mellerze zupełnie w cieniu pozostał drugi dziennikarz-celebryta, mianowicie Zbigniew Hołdys, którym zainteresowano się tylko jeden raz (ponownie uczynił to Krzysztof Fuesette). Ponadto dziennikarze pisali o: Cezarym Michalskim, Tomaszu Jastrunie, Tomaszu Lisie, Tomaszu Wołku, Jacku Żakowskim (Bronisław Wildstein w „Nowym Alfabecie” na łamach URZE), Stanisławie Janeckim ((Igor Ryciak w „Newsweeku”), Ewie Stankiewicz ( Wojciech Cieśla i Grzegorz Łakomski we „Wprost”), Witoldzie Gadowskim (Szymon Hołownia w „Newsweeku”) i Janinie Paradowskiej (w URZE).

Ogromna większość tekstów miała negatywny wydźwięk; tylko dwa teksty o Janie Pospieszalskim z URZE zawierały pozytywną ocenę prezentowanej postaci. Nawet tekst Mellera z „Wprost” pisany przez niego o sobie samym zawierał autoironiczne wątki (być może znalazły się one tam przypadkowo albo autor nie całkiem zdawał sobie sprawę z różnorakich możliwości odczytania tekstu). Można zatem z pełnym przekonaniem powiedzieć, że dziennikarze źle piszą o dziennikarzach, negatywnie i krytycznie oceniają działalność swoich kolegów z innych gazet, a pochwały są raczej wyjątkiem potwierdzającym tą regułę.

Szeroko komentowaną sprawą w mediach w kwietniu były wybory do Rady Nadzorczej i zarządu TVP oraz rozgrywki polityczne, jakie toczyły się wokół tych zabiegów. O tym pisały prawie wszystkie tygodniki, z wyjątkiem „Wprost”. „Polityka” nazwała te wydarzenia „walką o prezesurę TVP”, „Newsweek” trzy razy zajął się Telewizją Publiczną, najpierw w komentarzu Piotra Śmiłowicza domagając się jednoosobowego zarządu TVP (bo taki zarząd będzie apolityczny i w miarę samodzielny), następnie pisząc o pożegnaniu się Juliusza Brauna z doradcami, którzy byli na garnuszku Telewizji Publicznej, a ostatnio zwracając uwagę na niejasności prawne związane z wyborem Juliusza Brauna na członka Rady Nadzorczej (trafił tam bez wymaganych egzaminów obowiązujących kandydatów do RN). Wreszcie, w „Uważam Rze” Janusz Rolicki poświęcił fragment swojego felietonu rozgrywce SLD o media, a Igor Janke, podobnie jak Piotr Śmiłowicz w „Newsweeku” wzywał do wyboru jednoosobowego zarządu TVP, wskazując na zalety takiego rozwiązania (odpartyjnienie, łatwiejsza droga do reform TV). Stało się – jak wiemy – inaczej, i wybrano zarząd trzyosobowy (ostatecznie decyzja Rady Nadzorczej została potwierdzona wyborem dokonanym przez KRRiT), co Dominik Zdort na łamach tego samego tygodnika skomentował: „Tradycji stało się dość. Prezesem TVP znów został polityk”.

Sporo miejsca w kwietniowych przekazach medialnych zajęły również analizy i recenzje polskich seriali historycznych i telenowel. Szczególnie płodnym komentatorem okazał się Piotr Zaremba („Zaremba przed telewizorem”), który wystawił polskim produkcjom pozytywną ocenę, zupełnie różniąc się od Cezarego Michalskiego, który z kolei napisał w „Newsweeku”, że polskie seriale o historii to „wojna i nuda”. Skrytykowała też polskie telenowele autorka tekstu „Telerodzinka.pl” w „Polityce”, Aneta Kyzioł.

Kilkakrotnie autorzy tekstów w omawianych tygodnikach skupili się na kwestii nierzetelności, a nawet kłamstw i manipulacji w mediach. Szymon Hołownia zwrócił uwagę, że media rzucają czasami oskarżenia na osoby, które potem okazują się niewinne. Przykładem był przypadek księdza Marcina Strachanowskiego, który był najpierw skazany za rzekomy gwałt na ministrantach w Brazylii, a później uniewinniony. Niestety, polskie media, które relacjonowały tę sprawę, tej drugiej informacji już nie podały.

O kłamstwach w mediach pisał Krzysztof Czabański w „Uważam Rze”, pokazując mechanizm manipulacji medialnej i podkreślając, że fakt medialny powtarzany przez wszystkie media staje się faktem rzeczywistym, niezależnie od tego czy jest prawdziwy czy nie.

Ciekawy problem zaniku różnorodności dyskusji medialnych poruszył Piotr Zaremba, który „przejechał się” zarówno po „posmoleńskim” programie Tomasza Lisa, do którego autor zaprosił czterech dyskutantów reprezentujących tę samą opcję, naprzeciwko sadzając jedynie Czesława Bieleckiego. Dostało się też Janowi Pospieszalskiemu za program z kwietnia 2010 roku, kiedy po katastrofie smoleńskiej zaprosił do studia Andrzeja Gwiazdę i Zdzisława Krasnodębskiego, nie równoważąc ich głosu w dyskusji odmiennymi od ich wypowiedziami.

W kwietniowych tygodnikach, tutaj omawianych, pojawiły się ponadto tematy:

- nękania w sądach dziennikarzy śledczych

- filmów drugiego obiegu o Smoleńsku

- o problemach powodowanych szybkością przekazywanych informacji, przez co widz jest pozbawiony głębi i szerszej analizy (Marcin Król we „Wprost”)

- o procesie zaniku prasy i rugowaniu z przestrzeni medialnej tradycyjnej telewizji (Eryk Mistewicz w URZE)

- zmian powodowanych ekspansją Twittera i Facebooka (E. Mistewicz)

- mediokracji (Adam Krzemiński w „Polityce”)

- wyborów delegatów warszawskiego oddziału na zjazd ogólnopolski Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Jak widać z powyższej prezentacji tygodniki podejmowały przede wszystkim tematy bieżące wywoływane przez samych dziennikarzy lub kształtowane przez wcześniej założone harmonogramy (wybory do Rad Nadzorczych publicznych mediów, wybory do zarządu TVP i rutynowe działania KRRiT). Rzadziej poruszano sprawy związane z polityką mediów czy kwestie o charakterze warsztatowym i etycznym. Wyraźnie widać, iż wymienione wyżej tygodniki nie uznają tych zagadnień za priorytetowe, aczkolwiek wszystkie tygodniki zamieściły artykuły, mieszczące się w tej problematyce.

Jeżeli chodzi o autorów publikacji, to przodują pod tym względem dziennikarze i publicyści tygodnika „Uważam Rze” – Krzysztof Feusette (5 artykułów), Piotr Zaremba (4), Eryk Mistewicz i Bronisław Wildstein (po 3), Janusz Rolicki (2). Z innych po dwa artykuły na swoim koncie mają Szymon Hołownia („Newsweek”), Daniel Passent i Ludwik Stomma („Polityka”).


 

 

Marek Palczewski

autor jest dziennikarzem i medioznawcą, adiunktem w SWPS w Warszawie
 

 

ANEKS nr 1. Krótki przegląd wybranych publikacji.


 

„UWAŻAM RZE”

4 kwietnia

Bronisław Wildstein w artykule „W gabinecie osobliwości”: „Coraz częściej polityka redukowana zostaje do teatru, który kreują dla nas media, w jego głównych rolach obsadzając celebrytów”.

„Jeśli wierzyć mediom – pisze Wildstein – najważniejszym wydarzeniem politycznym minionego tygodnia był półtoragodzinny występ premiera w ‘Drugim śniadaniu mistrzów’, programie Marcina Mellera, zwykle gromadzącym celebrytów dowcipkujących na temat spraw, o których nie mają pojęcia”.

Tym razem, według Wildsteina, celebryci na tle dziennikarzy III RP zadających pytania Tuskowi, „wykazali się wręcz dociekliwością i reporterskim instynktem”.

W rubryce „Co dalej…” Michał Karnowski zastanawia się co dalej z „Warto rozmawiać”? I odpowiada, że długie rozmowy w telewizji nt. przyszłości tego programu okazały się klasycznym zagraniem na czas. Karnowski krytycznie ocenia programy, które pojawiły się zamiast audycji Pospieszalskiego: „Pustka po ‘Warto rozmawiać' razi tym bardziej, że przy całym szacunku dla autorów nowych propozycji publicystycznych, nie potrafią oni złapać tego tonu poważnej rozmowy, umiejętności dostrzeżenia ważnego tematu, które cechowały zarzuconą audycję”.


11 kwietnia

Krzysztof Feusette zajmuje się sylwetką Marcina Mellera, który ze zwolennika PO, stał się krytykiem Tuska, by następnie złagodzić swoją negatywną ocenę. Feusette pisze, że Meller wykonał salto w tył, „po którym ląduje …jako felietonista tygodnika ‘Wprost’”. Dla autora tekstu w URZE Meller przestał być dziennikarzem, a stał się celebrytą.

W dziale „Co dalej…" z telewizją publiczną? - odpowiada Igor Janke i zauważa, że Rada Nadzorcza TVP będzie musiała wybrać albo jednoosobowy zarząd, albo wieloosobowy; jego zdaniem jednoosobowy zarząd usprawni podejmowanie decyzji. „TVP-poza odpartyjnieniem- wymaga reformy”.

Krzysztof Czabański analizuje „Mechanizmy przecieku kłamstw”. Autor pisze: „Lwia część naszych mediów charakteryzuje się obecnie trzema cechami: pychą , pogardą i prowokacją”.

Czabański pisze o kłamstwach mediów: w sprawie smoleńskiej – zawinili piloci, prezydent naciskał na lądowanie, były przecieki do prasy o kłótni gen. Błasika z kapitanem samolotu, o wizytach urzędników w kokpicie, rozmowie telefonicznej braci Kaczyńskich. Za każdym razem mechanizm był identyczny: „’Przeciek’ do mediów, parę dni gorączkowego szumu medialnego, wreszcie jest jasne dla wszystkich – także dla mediów - że przeciek to czystej wody kłamstwo” .

Czabański następnie charakteryzuje pseudo-dziennikarstwo, które każdą dysputę polityczną przekształca w pyskówkę: „chodzi o to, żeby kogoś przedstawić w złym świetle, a kogoś w dobrym. A siebie w jak najlepszym”. Media ukazują polityków jako „złych i głupich”, a siebie jako „bezstronny trybunał” - „Tyle tylko, że to media właśnie gorliwie stronią od wszelkiej rozmowy merytorycznej o problemach Polski, Europy, świata. Obywatelem dobrze poinformowanym trudniej manipulować, to może być powód takiego zachowania. Ale myślę, że jest i inny. Poważna rozmowa wymaga przygotowania i kwalifikacji umysłowych.”


18 kwietnia

„Zaremba przed telewizorem”

Autor zatytułował swój artykuł „Głos przyszłości: u Lisa dobre walczy z jeszcze lepszym”, a w lidzie sygnalizuje problem: „w mediach tak prywatnych, jak i publicznych, znikają spory zróżnicowanych ideowo komentatorów”. To zdanie odnosi się do „posmoleńskiego” programu Tomasza Lisa.

Zaremba uważa, że dyskusja, w której czterech rozmówców jest przeciwko jednemu, to nie jest dyskusja . Krytykuje też Jana Pospieszalskiego za debatę z Andrzejem Gwiazdą i Zdzisławem Krasnodębskim po katastrofie smoleńskiej – nie było drugiej strony „ i to zgrzytało”.

Zarazem stwierdza, że „Dyktat Lisa najbardziej razi nie dlatego, że robi on rzeczy straszniejsze od innych, ale że zbiega się to z ogólną tendencją do ‘porządkowania’ mediów w liberalno-lewicowym duchu. Z wielu spory zróżnicowanych ideowo komentatorów po prostu znikają”. Według Zaremby dotyczy to zarówno stacji prywatnych, jak i publicznych.


26 kwietnia

Eryk Mistewicz - „Opowiedz albo nie przeszkadzaj” .

O Twitterze, facebooku i youtube. Szkoda czasu na kartkowanie gazet. Czyta się po rekomendacji na twitterze i w serwisach społecznościowych - „Już nie czytamy, raczej przebiegamy przez tekst. Nie analizujemy, lecz szukamy coraz silniejszych bodźców. Naszą uwagę organizują dobre narracje”.

 

 

„WPROST”

4 kwietnia

Nowy felietonista „Wprost”, Marcin Meller pisze: „ Nawet najbardziej dociekliwi prawicowi bloggerzy nie odkryli pełni mej diabolicznej przewrotności. Teraz przedstawię całą prawdę nagą w swej bezwstydności prawdziwuchę”. I przedstawia: „Zawód? Niby dziennikarz, ale umówmy się – tak naprawdę to celebryta. Moja śmierć dziennikarska i narodziny poreinkarnacyjne w wersji celebryty nastąpiły dokładnie 9 lutego tego roku. Wtedy to, postradawszy zmysły, zamieściłem na Facebooku niezbyt przychylny dla miłościwie nam panującej Platformy wpis”. Ale „oto stałem się dla dziennikarzy prawicowych bardzo opiniotwórczym dziennikarzem. Może i stworzyłem akurat jedną opinię, ale jaką ważką! Tym istotniejszą , im bardziej zgodną z ich opiniami”.


18 kwietnia

Aleksandra Pawlicka – artykuł „Ich Polska”.

Pisze o Pospieszalskim: „Jan Pospieszalski gwiazda telewizyjna, a właściwie telewizyjny męczennik. Pospieszalski prawie siedem lat robił swój program „Warto rozmawiać”, ale wartość tego programu dla prawdziwej Polski z całą mocą ujawniła się gdy program zniknął z anteny”.

W tym samym numerze Wojciech Cieśla i Grzegorz Łakomski w artykule „Ewa z Solidarnych” omawiają sylwetkę Ewy Stankiewicz, autorki m.in. filmu „Solidarni 2010”. Artykuł o tym jak Ewa Stankiewicz „przeszła” do drugiego obiegu i zrobiła film o ludziach, którzy bronili krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

 

26 kwietnia

Marcin Król w Ad Rem: „Dziennikarze, chcemy wiedzieć!”

Król błaga: „ więcej analiz, mniej sensacji”. Powinno być i dziennikarstwo śledcze i dziennikarstwo monitorujące. „Dziennikarstwo śledcze ogranicza się do szukania haków na polityków, a dziennikarstwa monitorującego w ogóle nie ma […] dziennikarze (czasem bardzo sympatyczni) urośli do roli mędrców i muszą codziennie mieć coś do powiedzenia (tu wyróżniają się na niekorzyść trzy telewizyjne stacje informacyjne, chociaż to szczęście, że istnieją) na zupełnie różne tematy; a to o papieżu, a to o sytuacji na Węgrzech, a to o Ślązakach. Informacje – rozumiem, ale własne zdanie ważne jeden dzień – to nonsens”. Dziś dominuje – według Króla – sieczka informacyjna, fachowość nie jest w cenie.


 

„NEWSWEEK”

10 kwietnia

Piotr Śmiłowicz - „Potrzebny dyktator”

„Jednoosobowy zarząd to ostatnia deska ratunku dla TVP” - pisze, i dalej stawia diagnozę: „W Telewizji Polskiej od dawna dzieje się bardzo źle. Od kilku lat przechodzi z rąk do rąk niczym średniowieczna twierdza […] przejmują ją załogi polityczne związane z głównymi partiami – PiS, SLD, PO, PSL. W ciągu ostatnich pięciu lat TVP kierowało dziesięciu prezesów. Przed upolitycznieniem nie uchroniła telewizji także nowa ustawa, na podstawie której wybrano nową Krajową Radę Radiofonii i telewizji”. Skład RN TVP jest owocem czysto politycznego kompromisu. Rada Nadzorcza uratuje resztki honoru mediów publicznych jeśli wyłoni jednoosobowy zarząd – pisze Śmiłowicz.

Z jego analizy wynika, że: „Taki prezes TVP, jeśli nawet będzie miał jakieś związki polityczne, będzie rządzić przede wszystkim na własny rachunek. Poza tym silną przesłanką jego apolityczności będzie sam fakt, iż znalazła się w radzie większość gotowa go zaakceptować”.


17 kwietnia

Szymon Hołownia w rubryce „Sądy Ostateczne” surowo wypowiada się o mediach: „Dlaczego nikt nie przeprosił księdza za fałszywe oskarżenia?” Chodzi o ks. Marcina Strachanowskiego, który rzekomo szantażem miał zmuszać do seksu ministrantów. Pisały o tym polskie media, powołując się na brazylijskie organy ścigania. Po kilku miesiącach aresztu sąd brazylijski oczyścił go z zarzutów. Media w większości przemilczały ten fakt.

Tytuł felietonu: „Pomyśl zanim zdemaskujesz”


 

„POLITYKA”

16 kwietnia 2011

O mediokracji, czyli o tym, co media - zwłaszcza telewizja – robią z politykami, pisze Adam Krzemiński.

Jego zdaniem „politycy w wielu krajach próbują wydostać się z telewizora, przełamać obowiązujące dotychczas schematy medialnych pseudodebat”. Wystraszyli się tego, co z nimi zrobiła telewizja? – pyta autor. Media spłycają dyskusje, narzucają tempo, poważną debatę zamieniają w rozrywkę, w politainment.

„Łatwo budują bezpośredni stosunek zaufania między wyborcą a liderem, pokazując, że to swój chłop, opiekun, a trochę może ojciec chrzestny. Reagan zasiadający w klasie szkolnej z zatroskaną miną zaraz po uchwaleniu drastycznych cięć w szkolnictwie; Putin z osmalonymi brwiami wydający polecenia, jak gasić pożar lasu. Inscenizacja wydarzeń politycznych zbliża się do reality show, w której fikcja jest bardziej realna niż rzeczywistość” – pisze Adam Krzemiński.


30 kwietnia

Miłość Graczyka

To tytuł felietonu Ludwika Stommy. Autor pisze oczywiście o głośnej książce Romana Graczyka „Cena przetrwania? SB wobec Tygodnika Powszechnego”. Pisze o swoim wstydzie za Graczyka, niesmaku i obrzydzeniu. Zarzuca autorowi książki, że niewiele rozumie z czasów, o których pisze - „Mleko pod nosem nie całkiem jeszcze wyschło, więc nie pamięta, nie widział, nie zna proporcji i peerelowskich uwarunkowań”. W artykule Stomma przypomina o kłopotach z paszportami dla wyjeżdżających i wizach dla cudzoziemców (sic! M.P.). By zaprosić cudzoziemca trzeba było pójść na rozmowę z urzędnikiem MSW. Dla Graczyka to jest kolaboracja – pisze Stomma – ale była to konieczność, żeby wzbogacić życie intelektualne polskich uczelni. Autor przytacza osobistą anegdotę z generałem Kuropieską w roli głównej, któremu Stomma pomógł w przerzucie 30 kg bibuły z Paryża do Polski przy użyciu poczty dyplomatycznej. A był rok 1983.

Obrzydliwość książki Graczyka – czytamy w felietonie – zasadza się na dwóch rzeczach: jezuickiej hipokryzji i wyciąganiu wniosków z niepewnych przesłanek. Wniosków – jak pisze Stomma – konsekwentnie niekorzystnych dla postaci oskarżanych przez Romana Graczyka: „Co do Marka Skwarnickiego znalazł (sic!) dwa tylko zdania, które przy maksimum zlej woli uznać można za niewłaściwe. Rzuca się na nie jak sęp na padło”.

Według Stommy postępowanie Graczyka motywowane jest frustracją autora książki o „Tygodniku Powszechnym” (mści się on za to, że nie został odpowiednio doceniony). Felietonista stawia znak równości pomiędzy donoszeniem do SB, a „donoszeniem” do IPN.


 


 

ANEKS nr 2. Tabele.


 


 

NAZWA


 


 

Numery z 04.2011

UWAŻAM RZE

WPROST

NEWSWEEK

POLITYKA

OGÓŁEM

1

6

1

2

1

10

2

7

1

4

2

14

3

5

2

0

3

10

4

7

1

3

2

13

5

 

 

 

2

2

Razem

25

5

9

9

49

Procent powierzchni

4,7

1,66

2,74

1,8

2,55


 

  1. Tabela nr 1.  Częstotliwość występowania tematów o mediach i dziennikarzach


 

 

Główne tematy pojawiające się w tygodnikach

ilość

1.

Dziennikarze

12

2.

Telewizja Polska TVP

7

3

Telenowele i seriale

5

4.

Kłamstwo i manipulacja w mediach

4

5.

Celebryci - dziennikarze

3


 

  1. Tabela nr 2. Główne tematy poruszane w kwietniu 2011 roku w „Newsweeku”,„Polityce”, „Uważam Rze” i „Wprost”.

    1.  

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl