Marek Palczewski
Nowy tygodnik opinii „Uważam Rze. Inaczej pisane” ukazał się po raz pierwszy w druku 7 lutego bieżącego roku. Do tej pory ukazało się 5 wydań tygodnika. Zbiorczej analizie zostaną poddane wszystkie numery tygodnika w okresie od 7 lutego do 7 marca.
W rozmowie z portalem sdp.pl z-ca redaktora naczelnego „Uważam Rze” Michał Karnowski podkreślał, że nowy tygodnik wypełni puste miejsce na mapie tygodników, uzupełniając ofertę merytoryczną i ideową. Miał być pismem o charakterze konserwatywnym, opartym na tekstach „Rzeczpospolitej” oraz autorów publikujących w „Rzepie” i spoza tej gazety. Zobaczmy jak wyglądała realizacja tej zapowiedzi w praktyce. Niniejsze omówienie nie rości sobie pretensji do naukowej analizy. Stanowi jedynie szkic, wstęp do dalszych badań i opiera się na subiektywnych ocenach i odczuciach autora niniejszego artykułu.
Pierwszy numer spotkał się z dość chłodnym przyjęciem i został oceniony przez fachowców z branży na trójkę z plusem (www.wirtualnemedia.pl/artykul/uwazam-rze-oceniane-na-3). Dziś po 5 tygodniach obecności na rynku można pokusić się o szersze i bardziej precyzyjne wnioski. Będą one formułowane w kontekście i na tle innych tygodników, popularnych na naszym rynku („Polityka”, „Wprost”, „Newsweek”), których nakład waha się w granicach 100 – 150 tysięcy egzemplarzy i może być porównywany z prawdopodobnym nakładem nowego tygodnika (nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nakład „Uważam Rze” wynosi ponad 100 tys. tygodniowo).
Analiza treści czterech wyżej wymienionych tygodników wskazuje na przewagę tematów politycznych nad innymi. W niektórych tygodnikach tematy polityczne wyraźnie dominują nad pozostałymi, w innych ta przewaga nie jest zbyt widoczna. Najbardziej rzuca się w oczy w „Uważam Rze” , gdzie treści polityczne stanowią 42,7 procent zawartości pisma (autor brał pod uwagę całościową objętość artykułów w gazecie, traktujących o polityce). We „Wprost” treści polityczne stanowią 27, 5 proc., w „Polityce” – 16, 4 proc., a w „Newsweeku” – 14 procent.
Zachodzi ciekawa korelacja między ilością treści o charakterze politycznym a powierzchnią reklam. Jest to zależność odwrotnie proporcjonalna: im więcej polityki, tym mniej reklam, i im więcej reklam, tym mniej polityki. Wskaźnik nasycenia reklamami poszczególnych pism wynosi (od największego do najmniejszego): „Newsweek” – 19, 6 proc., „Polityka” – 18, 1 proc., „Wprost” – 14,4 proc. i „Uważam Rze” – 5,8 procent.
Najważniejsze tematy poruszane w omawianym okresie to:
7-13 lutego
Konflikt Schetyna – Tusk („Uważam Rze” – dalej URZ)
Koalicje po wyborach („Polityka” – dalej P)
Tusk na wirażu („Wprost” – dalej W)
Alkoholizm Polek („Newsweek” – dalej N)
14-20 lutego:
Rozmowa z Martą Kaczyńską (URZ)
Bunt elit przeciwko PO (P)
Seksapil Napieralskiego (W)
Bolid Kubicy (N)
21-27 lutego:
Szpieg w Smoleńsku (o Tomaszu Turowskim – URZ)
O rosnących cenach (P)
O kardynale Dziwiszu i papieskiej krwi (W)
Seksturystyka po polsku (N)
28 lutego-6 marca
Rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim (URZ)
Rozmowa z Donaldem Tuskiem (P)
Rozmowa z Grzegorzem Napieralskim (W)
Rozmowy o miłości i umieraniu (N)
7-13 marca
Koniec romansu artystów z politykami (URZ)
O prezesach TVP i sytuacji w telewizji (P)
Małysz kończy karierę (W)
Rozmowa z Bronisławem Komorowskim (N)
Główne tematy wyznaczają agendę medialną pism. Nie zawsze jednak uznawałem tak zwane cover story za najważniejszy temat, albowiem zdarzało się, że temat z okładki znajdował się na dalszym miejscu w tygodniku, a jego pojawienie się na pierwszej stronie mogło być spowodowane wyjątkowością czy atrakcyjnością samego zdjęcia.
W analizowanym okresie 12 razy na 20 głównym tematem była polityka, co stanowiło 6o procent wszystkich najważniejszych tematów. Zdecydowanie dominowała ona w przekazie „Uważam Rze” (100 procent tematów), a tylko raz pojawiła się na pierwszym miejscu w „Newsweeku” (rozmowa z prezydentem), mimo, że na okładce pojawiła się zapowiedź rozmowy (i fotografia) z Jerzym Stuhrem. Taki rozkład zainteresowań potwierdza wcześniej zaprezentowane dane o nasyceniu treści tygodników polityką, która – jak pamiętamy – najczęściej eksponowana jest w „Uważam Rze”, a najrzadziej właśnie w „Newsweeku”.
Zwraca uwagę rywalizacja pomiędzy tygodnikami o rozmówców; w jednym tygodniu w każdym z nich ukazały się interesujące i ekskluzywne rozmowy z Kaczyńskim, Tuskiem i Napieralskim, a jeden z tygodników brak znaczącej rozmowy „nadrobił” w kolejnym numerze wywiadem z Komorowskim.
Można też wyodrębnić wspólne zainteresowanie opisywanych mediów następującymi tematami: buntem elit (artystyczno-kulturalnych) przeciwko Platformie, rozważaniami na temat przyszłych koalicji, sytuacją wewnętrzną w PO, PiS i SLD, OFE, aferą z Dubienieckim, telewizją publiczną , książkami Graczyka o „Tygodniku Powszechnym” i Grossa „Złote żniwa”, a ze spraw światowych m.in. Egiptem, Libią, czy reakcją Obamy na rewolucje w Afryce Północnej.
„UWAŻAM RZE” – specyfika.
Krótka charakterystyka wybranych artykułów.
Pierwszy numer ukazał się 7 lutego. Tematem Tygodnia był artykuł Piotra Zaremby „Schetyna na celowniku Tuska”. Autor pisał o napięciu pomiędzy Tuskiem a Schetyną: „Powiedzmy to wprost – nigdy jeszcze Platforma Obywatelska nie była tak pęknięta, tak podzielona, jak dzisiaj. Konflikt dwóch liderów rozsadza partię”. Naturalnym dopełnieniem artykułu wydawała się rozmowa braci Jacka i Michała Karnowskich z Grzegorzem Schetyną. W rozmowie tej marszałek Sejmu i druga osoba w PO nie dał się postawić w roli antagonisty premiera i nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytania, które w domyśle postawił Zaremba: jakie są naprawdę i jakie będą relacje sił pomiędzy premierem a marszałkiem?
W numerze znalazło się jeszcze kilka interesujących artykułów, min. analiza Bronisława Wildsteina porównawczych skutków jakie przyniosła dla Francji afera Dreyfusa i ewentualnych konsekwencji dla Polski niewyjaśnienia do końca przyczyn i przebiegu katastrofy smoleńskiej, a także opis śledztwa tropem fotografii, która stała się motywem przewodnim najnowszej książki Tomasza Grossa, przeprowadzonego przez Michała Majewskiego i Pawła Reszkę.
W drugim numerze z 14 lutego szlagierem był niewątpliwie wywiad braci Karnowskich z Martą Kaczyńską, często cytowany przez inne media . Marta Kaczyńska powiedziała w nim m.in., że członkowie PJN nie mają prawa powoływania się na dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego. Chciałbym zwrócić uwagę na jeden cytat, który nabrał nowego znaczeniu wskutek późniejszych zaprzeczeń składanych również przez Martę Kaczyńską i bliskie jej osoby. Na pytanie dziennikarzy czy „Możliwe jest pani wejście w politykę?” – odpowiedziała: „Możliwe, ale dziś za wcześnie o tym mówić”. Wydaje się, że ta wypowiedź nie została prawidłowo zinterpretowana przez wielu obserwatorów, a przecież wcale nie zamyka ona ostatecznie drogi do polityki. Jak zwykle, i jak zwykle ostro, potraktował elity Rafał Ziemkiewicz. Posługując się ulubionymi przez siebie figurami „lumpa", „inteligenta” i „autorytetu” nakreślił obraz upadku polskich elit. Nie wszystkim musi odpowiadać styl Ziemkiewicza - „brzytwą po oczach” - ale trzeba przyznać, że jest to autor wzbudzający emocje i kwestionujący powszechnie akceptowane prawdy.
Trzeci numer z 21 lutego przyniósł okładkową cover story o superszpiegu Tomaszu Turowskim, który przygotowywał polskie wizyty prezydenta i premiera w Katyniu. Była to kontynuacja, a zarazem rozszerzenie problematyki poruszanej wcześniej na łamach „Rzeczpospolitej”. Publikacja artykułu zbiegła się z procesem Turowskiego przed sądem o kłamstwo lustracyjne. Przeprowadzona przez portal sdp.pl rozmowa z autorem artykułu, Cezarym Gmyzem, rzuciła dodatkowe światło na poszukiwania dziennikarskie związane z tą historią, a zarazem ujawniła ocenę autora na temat materiałów dowodowych, jakie mogły być zaprezentowane przed Sądem. Szkoda, że ten watek został pominięty w treści artykułu opublikowanego na łamach „Uważam Rze”. W środku numeru czytelnik mógł znaleźć rozmowę Małgorzaty Subotic z politologiem i historykiem, Antonim Dudkiem. Koresponduje ona z rozmową z pierwszego numeru (z G. Schetyną – M.P.) Dudek zauważa, ze w polskiej polityce zmiana lidera nie przynosi partii profitów, co oznacza, ze „na razie Platforma jest skazana na Tuska”. Było to jak gdyby swojego rodzaju zamknięciem dyskusji toczonej na łamach tygodnika o tym, czy Schetyna może zastąpić Tuska.
Kolejny numer – czwarty, z datą 28 lutego – nawiązuje z kolei do wcześniejszej rozmowy z Martą Kaczyńską, bo jakże inaczej potraktować wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, jeżeli głównym cytatem pojawiającym się w formie lidu jest zdanie: „Marta Kaczyńska nie chce kandydować do Sejmu, nie zabiega o to. Mówiła mi to osobiście. I nie będzie kandydować – mówi Jarosław Kaczyński”. Wydaje się, że w trakcie tego wywiadu padają bardziej znaczące deklaracje. Otóż Kaczyński mówi, ze nie wyklucza możliwości współpracy z Platformą, ale na pewno nie będzie koalicji z SLD Napieralskiego. Na marginesie tej wypowiedzi czytelnik mógłby zapytać o wcześniejsze deklaracje prezesa PiS, a zwolennik tej partii mieć nadzieję, że historia a la sojusz z Samoobroną na pewno się nie powtórzy. Wewnątrz numeru Marzena Nykiel analizuje fenomen „Krytyki Politycznej” Sławomira Sierakowskiego. Autorka stawia w nim tezę, że lewicowe postulaty nie pociągną za sobą tłumów, zwłaszcza w Polsce. Nie krytykując tej tezy można by wszakże zapytać: a jakie pociągną, i czy w ogóle ktokolwiek ma szanse porwać dziś młodych ludzi za sobą? Chyba tylko facebook lub twitter.
Ostatni z dotychczasowych numerów, z dnia 7 marca, obwieszcza koniec romansu, opisywanego przez niemal wszystkie liczące się media – romansu celebrytów, artystów z partią rządząca. Ci celebryci, to – według autora artykułu, Krzysztofa Feusette – ludzie z plasteliny. Autor przytacza wypowiedzi aktorów rozczarowanych polityką PO, którzy już zapowiadają , że nie pójdą do wyborów. A na następnej stronie Wiktor Świetlik dodaje w komentarzu, że w tych relacjach chodziło o szczere uczucie artystów, którzy zapałali miłością do Platformy. Na kolejnych stronach tygodnika wraca, wydawałoby się już zamknięta, „sprawa Schetyny” - w rozmowie braci Karnowskich z prof. Jadwigą Staniszkis, która mówi, że „dużo lepszym premierem z PO byłby Schetyna”. W tym samym numerze Piotr Legutko zastanawia się nad przyszłością prasy. Robi to na marginesie inspirującej książki francuskiego, doświadczonego dziennikarza, Bernarda Pouleta „Śmierć gazet i przyszłość informacji” (wyd. 2011). Zdaniem Pouleta prasa umiera i w najbliższej przyszłości za dobrą informację trzeba będzie słono płacić, a dla ubogich pozostanie informacyjny fast food.
Ogólne omówienie zawartości „Uważam Rze”.
Tygodnik składa się z 72 stron. Dzieli się na 13 podstawowych rubryk: PERYSKOP, TEMAT TYGODNIA, KRAJ, KULTURA, OPINIE,CO DALEJ, HISTORIA, ŚWIAT, BIZNES, ŻYCIE I NAUKA,MEDIA, SPOJRZENIA, PODWIECZOREK. W czwartym numerze doszła POLITYKA, a w piątym – SPORT. Wątpliwe wydaje się wyodrębnienie rubryki POLITYKA, skoro połowa zawartości pisma odnosi się do polityki jako takiej.
W tygodniku dominują – o czym już mowa wyżej – treści związane z polityką (jest ich ponad 40 proc.). Dużo jest również artykułów w działach „Życie i nauka”, „Biznes” i „Kultura” (średnio w numerze każda z tych rubryk zapełnia po ok. 10 procent objętości gazety). Mocnym punktem są również rubryki PERYSKOP, SPOJRZENIA I HISTORIA.
Atutem tygodnika jest silna kadra dziennikarska. Piszą tu m.in. Jacek i Michał Karnowski, Robert Mazurek i Igor Zalewski, Piotr Zaremba, Krzysztof Feusette, Bronisław Wildstein, Wiktor Świetlik, Michał Majewski, Paweł Reszka, Igor Janke, Eryk Mistewicz, Janusz Rolicki, czy Jerzy Jachowicz.
Zespół kierowany jest przez Pawła Lisickiego (red. nacz) i Michała Karnowskiego (z-ca red. nacz.). Ten symbiotyczny związek z „Rzeczpospolitą” jest zaletą, gdyż pozwala korzystać z zasobów osobowych i tekstowych „Rzepy”, ale z drugiej strony może grozić brakiem usamodzielnienia i w dłuższej perspektywie może sprawić, że czytelnik poszukujący odmienności pomiędzy treściami „Rz” a „Uważam Rze” (i mając jeszcze do wyboru kilka „skoligaconych” portali internetowych) ograniczy swoje potrzeby do jednej z tych gazet.
Jeśli chodzi o ogólną charakterystykę wybranych rubryk, to trzeba zauważyć, ze wiele z nich wyróżnia się na tle konkurencyjnej prasy. PERYSKOP prowadzony jest przez znaną parę dziennikarzy - satyryków, którzy wciąż prezentują wysoką formę, dzięki czemu pismo jawiące się jako bardzo poważne, pismo, w którym przeważa twarda treść, nabiera – przynajmniej w tym miejscu – lekkości, humoru i swobody. TEMATY TYGODNIA i skojarzone z nimi rozmowy stanowią wizytówkę tygodnika, i choć nie zawsze bywają bardziej przyciągające niż u konkurencji (szczególnie wywiady we „Wprost” Tomasza Machały i Piotra Najsztuba, a w „Polityce” Jacka Żakowskiego), to jednak często wyznaczają tematy publicznego dyskursu (rozmowy z Martą Kaczyńską i Jarosławem Kaczyńskim) i są niewątpliwie silną stroną tygodnika. W rubryce KULTURA gazeta przywróciła znaczenie pisaniu o teatrze, co pozytywnie ją wyróżnia na tle konkurencji. Nie można tego samego powiedzieć o podrubryce filmowej, gdyż dłuższe recenzje poświęcone są tylko filmom z wątkami politycznymi, cieszącymi się powodzeniem głównie wśród starszej widowni. Generalnie brakuje pełniejszej oferty dla młodych ludzi – w dziedzinie filmu, literatury i muzyki, nie wspominając już o całkowitym braku internetu (facebooka, youtube) na łamach tygodnika. Jeszcze dwa słowa o nowatorskiej formule zderzenia całkowicie odmiennych światów i punktów widzenia w SPOJRZENIACH, gdzie swoje felietony prezentują Janusz Rolicki i Jerzy Jachowicz. Ich współpraca, a zarazem swego rodzaju rywalizacja światopoglądowa sprawiają, ze czytelnik wreszcie otrzymuje bardziej urozmaicony obraz politycznego świata. Chciałbym jednak doczekać chwili, gdy Rolicki ciepło napisze o PiS, a Jachowicz – na odwrót – tę partię skrytykuje.
I uwaga z prośbą o staranność w redagowaniu. W drugim numerze zabrakło informacji na stronie 26 z kim został przeprowadzony wywiad. Z kontekstu i ze zdjęcia (ale z trudem) można się domyślać, że z Katarzyną Figurą. Tylko czy naprawdę musimy zgadywać?
Jak zatem ocenić nowy tygodnik? Czy jest nową ofertą na rynku? Czy tylko powieleniem i rozszerzenie treści i formuły „Rzeczpospolitej”?
Orientacja pisma jako prawicowego, konserwatywnego nie podlega dyskusji, mimo takich czy innych ustępstw światopoglądowych. W tym sensie wydaje się, ze pismo jest jednorodne i adresowane do konkretnego odbiorcy, który oczekuje takiej, a nie innej (czyli krytycznej) postawy wobec rządu, propagowania konserwatywnych wartości i podejmowania tematów poważnych i związanych z polityką. Tygodnik wychodzi naprzeciwko tym oczekiwaniom. Zapewnia to zarówno przez dobór treści, jak i wybór autorów, piszących na łamach tygodnika.
Z drugiej strony, przez nagromadzenie i zwielokrotnienie treści politycznych, a w dużo mniejszym stopniu – ekonomicznych, rozrywkowych, czy po prostu lekkich, tygodnik redukuje możliwość przejęcia młodszego i słabiej wyrobionego światopoglądowo odbiorcy. Przypuszczam, że „Uważam Rze” nie znajdzie czytelników wśród osób, które poszukują artykułów zróżnicowanych ideowo w ramach jednego pisma. Z trudnością też będzie pozyskiwać młodych ludzi, którzy wychowani na internecie spodziewają się po środkach przekazu większej interaktywności.
Co jest zatem wartością pisma (oczywiście jest to moja subiektywna ocena)?
- interesujące analizy procesów politycznych i historycznych
- aktualne i ekskluzywne rozmowy
- felietony
- rubryki dotyczące mediów
- autorzy tekstów
- niska cena
- element nowości na rynku
Co natomiast jest w moim odczuciu wadą tygodnika:
- na ogół nieprzykuwające uwagi okładki (najlepsza jest ta z Martą Kaczyńską)
- kiepska szata graficzna
- brzydki papier
- kolorystyka (wyblakłe kolory)
- przeciążenie treściami politycznymi, jednorodność przekazu
- zbieżność z treściami „Rzeczpospolitej” (choć to może być zarazem zaletą tygodnika)
- mała różnorodność i mały wybór treści o charakterze relaksacyjno – rozrywkowym (motoryzacja, turystyka, usługi, moda, plotki, itp.)
Cechy neutralne:
- niewielkie zróżnicowanie stanowisk ideowych (ale też trudno oczekiwać, żeby było inaczej, przy założeniu, ze jest to pismo o charakterze konserwatywnym z elementami liberalizmu)
- samo-referencja (odniesienie do treści wcześniej eksponowanych, kontynuacja wątków, wewnętrzne polemiki)
- czytelna, widoczna czcionka, mała ilość reklam.
Podsumowując, gazeta jest nową i odmienną od pozostałych tygodników ofertą na rynku medialnym. Gdybym miał oceniać tę propozycję w skali od 1 do 5, to za pierwsze pięć numerów wystawiłbym czwórkę. Za pomysł - 5, za tytuł – 3,5, za zawartość – 4,5, za cenę i szanse na sukces – 4, za szatę – 2,5. Dobre wrażenie, wynikające z lektury interesujących tekstów, a interesujących nie tylko dla zwolennika opcji konserwatywnej, jest przytłumione przez niskie walory estetyczne gazety. Dziś gazeta przyciąga czytelników zarówno treścią, jak i ceną. W przyszłości jednak, gdy minie efekt nowości, i gdy upłynie okres próbny, czytelnicy mogą domagać się produktu o podwyższonym standardzie estetycznym. Czy tak się stanie, przekonamy się już niebawem.
Marek Palczewski
autor jest dziennikarzem i medioznawcą, adiunktem w SWPS w Warszawie
