Marek Palczewski

O pracy kominiarza czyli refleksje na marginesie książki Agnieszki Wójcińskiej „Reporterzy bez fikcji”*.

Agnieszka Wójcińska napisała książkę, która jest zbiorem wywiadów z polskimi reportażystkami i reportażystami. Kolejno pojawiają się: Małgorzata Szejnert, Magdalena Grochowska, Angelika Kuźniak, Wojciech Tochman, Wojciech Jagielski, Krystyna Kurczab-Redlich, Barbara Pietkiewicz, Włodzimierz Nowak, Anna Bikont, Joanna Szczęsna, Mariusz Szczygieł, Irena Morawska, Lidia Ostałowska, Katarzyna Surmiak-Domańska, Jacek Hugo-Bader, Paweł Smoleński i Witold Szabłowski. Dostojne grono złożone z wielu sław polskiego reportażu. Cechą charakterystyczną doboru rozmówców jest to, że prawie wszyscy zajmują się wyłącznie reportażem prasowym. Wyjątkiem jest Irena Morawska, autorka seriali dokumentalnych i scenarzystka filmowa. Wymienieni twórcy związani są głównie z „Gazetą Wyborczą”, „Polityką”,  Instytutem Reportażu, Polską szkoła Reportażu i kawiarnią Wrzenie świata. Spośród największych twórców polskiego reportażu ostatnich lat zabrało jednak utytułowanych reportażystek radiowych, a także chociażby Hanny Krall czy Ewy Winnickiej. Z pewnością rozszerzenie zakresu rozmówców o twórców telewizyjnych czy radiowych wzbogaciłoby książkę o istotne elementy warsztatu reportera mediów elektronicznych.

Autorka książki, psycholożka i dziennikarka – jak sama o sobie pisze – podawała do stołu w restauracji; sprzedawała plecaki i namioty w sklepie turystycznym, wykładała na uczelni i badała rynek. Jako wolny strzelec pisała do „Polityki”, „Przekroju”, „Gazety Wyborczej”, „Zwierciadła” i „Midraszu”. Uwielbia „wielkomiejskość, kino i jazz”, i oczywiście, rozmowy.

Każda rozmowa, zamieszczona w książce, poprzedzona jest notką biograficzną i fragmentem reportażu, do którego odnosi się początek wywiadu. W przypadku Małgorzaty Szejnert jest to Wyspa klucz, u Krystyny Kurczab-Redlich - Głową o mur Kremla, a w rozmowie z Mariuszem Szczygłem - Łowca tragedii. Nie znaczy to, że Agnieszka Wójcińska nie porusza tematyki innych reportaży. Tyle tylko, że wstępniaki określają charakter rozmowy, wskazują na leitmotywy czy główne wątki oraz wartości, których będzie ona dotykać.

Często zdarza się, że rozmówcy prowadzą ze sobą „telepatyczny” dyskurs, nawiązując do wcześniejszych wypowiedzi innych reportażystów. Na przykład Mariusz Szczygieł polemizuje z Małgorzatą Szejnert . Szejnert  nie chce – stwierdza Szczygieł – w ogóle mówić o formie, bo „co można powiedzieć o formie?”. Dla niej liczy się treść. Z kolei Szczygieł godzinami rozprawiałby właśnie o formie.  Polifoniczność dyskusji przypomina hiperteksty w internecie. Możemy dowolnie przeskakiwać z rozmowy na rozmowę, znajdując wiele wątków wspólnych i kontynuowanych. Jednak nieprawdziwe byłoby stwierdzenie, że każda rozmowa ma taki sam rytm, zestaw pytań, czy cel i środki do niego prowadzące. Nic z tych rzeczy. Autorka, jak wytrwany psycholog, odkrywa indywidualne jaźnie w całym ich bogactwie i kolorycie. Bo to w zasadzie nie jest książka tylko o reportażach, ich treści, czy o warsztacie reportera. To również książka, a może przede wszystkim, o twórcach i bohaterach tych reportaży, o ich mękach i radościach, o ich zachwytach i nadziejach, wspólnych przeżyciach i odkrywaniu świata. By dostrzec ich wnętrze, trzeba przejść na drugą stronę lustra i uchwycić to, co w pierwszej chwili niedostrzegalne, głęboko ukryte. Trzeba poczuć emocje i pasje towarzyszące pracy reportera.

Małgorzatę Szejnert Wójcińska pyta o warsztat, o bohaterów, wrażliwość na losy ludzi biednych, ale zdeterminowanych, by wylądować jako emigranci w Ameryce na Ellis Island. Szejnert sięga do historii, opowiada o cierpliwości, ciężkiej pracy i przebiegłości dziennikarskiej. Z kolei rozmowę z Angeliką Kuźniak autorka opisuje jako traktat przy obieraniu ziemniaków. Proza obieranego zimniaka wymieszana jest tu z poezją ucieczki pani Anastazji zza Buga, samotnością i śmiercią. Co miała jednak zrobić reporterka, by sprawić, żeby pani Anastazja zechciała opowiedzieć o czekaniu na własną śmierć? Razem z nią obrać ziemniaki. Prosta czynność otworzyła serce, przywołała wspomnienia i skłoniła do wyznań.

Skąd reportażyści biorą tematy? „Z rozmów z ludźmi. Z ciekawości. Czasem przychodzą same, nieproszone zupełnie” – mówi Angelika Kuźniak, a Wojciech Tochman dodaje: „Reporter zbiera fakty, całym sobą chłonie kolory, wrażenia, smaki, zapachy, ale przede wszystkim emocje: ludzi lęk, niepokój, żal, wściekłość, obrzydzenie.” Barbara Pietkiewicz kieruje się intuicją, wybiera tematy, w których coś ją pociąga.

Wielu reportażystów wciąż i na nowo dyskutuje o tym, co w reportażu subiektywne, a co obiektywne. Gdzie jest ta granica, i na co może sobie pozwolić? Dla Tochmana fakty są święte. Czasem konkretem jest tylko przydrożna kapliczka, a cała reszta, wrażeniem. A wiadomo, że wrażenia są subiektywne.

Najbardziej gorące wrażenia dotyczą strachu. Strach może całkiem sparaliżować. O strachu pisał Kapuściński , kiedy jechał ciężarówką – jak się mu wydawało – na pewną śmierć. O strachu, który towarzyszył jej w Moskwie i w Czeczenii mówi Krystyna Kurczab-Redlich: Nie śpię spokojnie. Bo jakże spać, gdy się pamięta łapę w rękawiczce należącą do zapijaczonego żołnierza, wyciągniętą po dokumenty, których nie miała…

W książce Wójcińskiej dotykamy i spraw wielkich dla całych narodów i wielkich dla pojedynczych ludzi. Jest rozmowa  o chłopcach z warszawskiego powstania, którzy walczyli mając po kilkanaście lat. „Gdy się zacinał i nie mógł opowiedzieć jakiejś strasznej sceny”, Włodzimierz Nowak proponował wątek inny, łatwiejszy. Do tamtego wracał po wielu godzinach. Rozmowy, wielogodzinne rozmowy, o których wie każdy dobry reportażysta. Nie mogą trwać krótko. Krótko można zbierać informację,  ale nie pisać reportaż.

Wójcińska pyta o sprawy trudne również dla samych autorów reportaży. Annę Bikont o to jak szukała swoich bohaterów w Jedwabnem. Tam rana wciąż była żywa. Ludzie bili się ze sobą i nikt z nią nie chciał rozmawiać w ciągu dnia. Rozmowy toczyły się więc po zmierzchu – Bikont: „Ryszard Kapuściński mówił, że reporter powinien być dobrym człowiekiem, który słucha z empatią innych ludzi i stara się uruchomić w nich dobro, żeby chcieli się podzielić swoimi doświadczeniami.” Ten model w pracy przy reportażu o Jedwabnem nie sprawdził się. Bikont podpuszczała ludzi, żeby cokolwiek z nich wydobyć. Zło triumfowało i otwierało ludzi.

Jacek Hugo-Bader mówi o samotności reportera, której do końca nie rozumie: „Nie proś, żebym ci to wytłumaczył. Bo nie potrafię”. Jeśli on nie potrafi, a przemierzył samotnie pół świata, to kto potrafi? Ale wie jakim trzeba być w stosunku do bohaterów swoich opowiadań: nigdy ich nie oszukiwać. To najświętsza zasada – dodaje.

Pytaniem podstawowym, nie tylko w wywiadzie, ale i w reportażu, bo czymże jakże w dużej mierze nie sumą wywiadów jest reportaż, jest pytanie „dlaczego?” Tak przynajmniej uważa Barbara Pietkiewicz, autorka reportażu o trzech takich co zabili staruszkę. Historia a la Raskolnikow. Pietkiewicz pyta: „dlaczego ta młoda morderczyni zrobiła to, co zrobiła, skoro rujnuje jej to życie?” Pytanie fundamentalne. Ale na takie najtrudniej się odpowiada. Z takich pytań składa się reportaż.
I dobijamy powoli do przystani, czyli do końca książki. Jeszcze tylko rozmowa z Pawłem Smoleńskim o docieraniu do zwykłych ludzi, o nawiązywaniu relacji i trudnej sztuce zapamiętywania rozmów, których nie notuje na bieżąco. A z Witoldem Szabłowskim powracamy do tematu pod tytułem Kapuściński. I jak się z niego ( z Kapuścińskiego) wyzwolić, by nie osiąść w jego cieniu?

Teksty z misją i bez misji, z mentorem i bez, z dobroci serca i na przekór. Wszystko, co można znaleźć w polskim współczesnym reportażu, znaleźć można też w wywiadach Agnieszki Wójcińskiej z jej bohaterami. Właściwie jest to wielogłos a nie rozmowa. Polifonia wrażeń, refleksji, na kilku poziomach: rzeczywistości zewnętrznej, rzeczywistości uchwyconej w reportażu, więc bardziej prawdziwej niż świat zewnętrzny, opowieści utkanej z przeżyć reporterów i meta-refleksji dodanej przez autorkę spisującą rozmowy. Piętrowa konstrukcja, wznosząca się jak komin do góry. Jak praca reportażysty – o której tak mówi Jacek Hugo-Bader: „To jest praca kominiarza. On też może spaść z komina, ale wspina się wysoko i patrzy na świat z góry. To kapitalne”.

To kapitalne.


*Agnieszka Wójcińska, Reporterzy bez fikcji. Rozmowy z polskimi reporterami, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec , 2011.




 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor recenzji jest dziennikarzem i medioznawcą, adiunktem w SWPS w Warszawie

Spisane dnia 29 lutego 2012.
 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl