Takie pytanie stawia w „Uważam Rze” Piotr Zaremba, opisując reakcje w mediach na katastrofę smoleńską. – Symbolem roli mediów we wszystkich tych wydarzeniach mogłaby być zapłakana twarz Moniki Olejnik, która przez pierwsze dni zmieniła swój program „Kropka nad i” w TVN24 oraz poranne rozmowy z politykami w Radiu Zet w wielkie seanse zaduszkowych emocji.



Zaremba pisze, że czuł się lepiej, widząc na ekranie żywych ludzi, a nie automaty, i bronił takich zachowań dziennikarzy. Jednakże Olejnik wkrótce zmieniła się „ i przypuściła szturm na pomysł pochowania Lecha Kaczyńskiego na Wawelu”.  Zdaniem Zaremby „Olejnik dobrze reprezentowała typowy dla mainstreamowego świata zwrot”.

W kolejnych odsłonach tekstu autor krytykuje postawę Cezarego Michalskiego, Katarzynę Janowską, Jarosława Kurskiego, Tomasza Sekielskiego, Tomasza Lisa, Janinę Paradowską i Teresę Torańską, zarzucając im manipulacje i uczestnictwo  w hucpie, w której – co podkreśla – nie wszyscy dziennikarze liberalno – lewicowych mediów wzięli udział, i w tym kontekście wymienia Andrzeja Stankiewicza, wtedy z „Newsweeka”.

Idea tekstu znajduje wyraz w jednym z ostatnich akapitów, kiedy Zaremba pisze: „Częściowe wyłomy w spójnej początkowo, częściowo rosyjskiej, a częściowo rządowej narracji zawdzięczamy także innym, pozostającym mniejszością mediom. Tym, które nie poddały się dyktatowi swoistej antysmoleńskiej poprawności”.

Piotr Zaremba, jak długo płakała Monika Olejnik?, „Uważam Rze”, nr 15 (62)/2012, s. 32-35.

opr. mp

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl