Nie ma w nim świeżości, jest wujkowaty, ugrzeczniony, jego żarty są przewidywalne. Zmienił się on, czy jego widownia? – zastanawia się w nowej „Polityce” Aneta Kyzioł. Analizując przypadek Szymona Majewskiego, redaktorka pisze o ogólnej tendencji telewizyjnych programów do utraty publiczności.
Nowy program Majewskiego („Szymon na żywo”) nadawany w TVN stracił od debiutu w wiosennej ramówce pół miliona widzów. W tym samym czasie na internetowych forach pojawiało się coraz więcej wpisów z apelami, żeby showman zniknął z anteny radia Eska („Szymorning”) i oddał mikrofon poprzednim prowadzącym poranną audycję. Majewski się skończył? – zastanawia się Aneta Kyzioł. I sugeruje, że jako telewizyjny satyryk może i tak, ale na pewno nie jako twarz reklamowa. „Tej wiosny w mediach i przestrzeni publicznej Majewski z reklam >>Szymornigu<< śmieje się do Majewskiego reklamującego kredyt hipoteczny i puszcza oko do Majewskiego promującego show >>Szymon na żywo<<” – czytamy w „Polityce”.
Kyzioł przypomina w tygodniku lata, kiedy Szymon Majewski przeżywał w mediach swój złoty czas – począwszy od audycji Radia Zet „Transmisje z Denver”, gdzie komentował na gorąco kolejne odcinki kultowej „Dynastii”, przez Szymona-wynalazcę, po jego programy emitowane na antenie TVN, z których największą furorę robił – zwłaszcza na początku – „Szymon Majewski Show”. „Z czasem formuła programu się wyczerpała, przebieranki Szymona zaczęły nużyć, żarty stawały się coraz bardziej koszarowe, barwnych postaci do parodiowania (…) ubyło” – wylicza Kyzioł.
Showman w nowym wydaniu, jako gospodarz bardziej familijnego programu „Szymon na żywo” nie naprawia póki co błędów z poprzednich wcieleń i konsekwentnie traci widzów. W czym problem? „Majewski (…) zaczął być postrzegany jako wujek, który robi kawał na imieninach. W czasach, gdy jedną z najważniejszych wartości jest kontrowersyjność, letni, sympatyczny, wujkowaty Majewski musiał stracić widzów” – twierdzi publicystka „Polityki”. Na spadkowej tendencji satyryka korzystają za to inne kanały, które na fali „niekończącej się defilady kabaretów” produkują swoje własne programy i angażując ostrzejszych, bardziej wyrazistych niż Majewski prowadzących, formują swoją stałą publiczność („N jak Neo-Nówka”, „Kabaretowy Klub Dwójki”).
Nie zmienia to jednak faktu, że polska widownia generalnie się kurczy. Dlaczego coraz mniej z nas ogląda telewizję? „Telewizor jest największym ekranem w domu, ale to, co się na nim ogląda, to już zupełnie inna sprawa” – wyjaśnia w tygodniku Mirosław Filiciak, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. „Młodzi migrują w stronę Internetu. Sami decydują, co i kiedy będą oglądać. Nie zamierzają się dostosowywać do dnia i godziny emisji” – dodaje. Aneta Kyzioł dopowiada, że dzisiejszy widz spragniony jest nowości i kontrowersji, dlatego w telewizji nie ma miejsca dla ugrzecznionych postaci, takich, w jakie wciela się obecnie Szymon Majewski.
Więcej w tekście Anety Kyzioł „Dlaczego Majewskiemu leci” na str. 86-88 najnowszego wydania tygodnika „Polityka”.
Opr. OG
