„Weryfikacja” w Łodzi ponownie umorzona

 

 

Sąd Rejonowy w Łodzi  ponownie umorzył toczące się przed tym sądem od 2007 r. postępowanie karne przeciwko  sprawcom  weryfikacji politycznej dziennikarzy dokonanej na początku stanu wojennego. Tak jak poprzednio powołał się na przedawnienie ścigalności tej zbrodni komunistycznej.

Jestem zawiedziony - powiedział Gustaw Romanowski, jeden z dziennikarzy wyrzuconych z pracy w stanie wojennym, obecnie oskarżyciel weryfikatorów - ale nie poddamy się i nadal będziemy walczyć o osądzenie winnych.

Poszkodowani dziennikarze już zapowiedzieli wystąpienie z zażaleniem na orzeczenie Sądu Rejonowego w Łodzi.

Trochę historii. Weryfikacja polityczna dziennikarzy w Łodzi, Piotrkowie Trybunalskim, Skierniewicach i Sieradzu  miała miejsce w styczniu 1982 r. W jej wyniku straciło pracę w lokalnej prasie, radiu i telewizji  51 osób. W stosunku do  24 dziennikarzy  komisja weryfikacyjna orzekła bezwzględny i bezterminowy zakaz wykonywania zawodu dziennikarskiego. W tej ostatniej grupie 11 dziennikarzom zakaz ten rozszerzono,  uniemożliwiając także pracę w zawodach inteligenckich  ( kulturze, nauce, oświacie). W odróżnieniu od innych ośrodków specyfiką Łodzi był sposób działania komisji weryfikacyjnej. Ta funkcjonowała jak klasyczny sąd kapturowy. O jej istnieniu nie wiedzieli nawet dotknięci  werdyktami weryfikacyjnymi dziennikarze. Nie byli także w inny sposób informowani o treści „wyroków”, a z ich bezwzględnymi skutkami mieli się spotykać aż do 1990 r. przy każdej próbie podjęcia „zakazanej” pracy.

Wojewódzką komisję weryfikacyjna w Łodzi tworzyli : przysłany z Warszawy docent     Mieczysław K. - specjalny pełnomocnik KC PZPR, Andrzej H. - komisaryczny sekretarz propagandy KŁ PZPR, dwaj oficerowie polityczni LWP - podpułkownicy  Mieczysław K. i Kazimierz  G., Zdzisław K. - oficer SB, Maria  M. - dyrektor Delegatury Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk oraz Piotr S. - dyrektor Łódzkiego Wydawnictwa Prasowego RSW „Prasa - Książka – Ruch”.

W grudniu 2004 roku Zarząd Główny SDP oraz  kilkoro dziennikarzy z Łodzi złożyli wniosek do  IPN – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu o wszczęcie śledztwa  w tej sprawie. W 2005 r.  prokurator Oddziałowej Komisji IPN w Łodzi Jacek Kozłowski postawił zarzuty popełnienia zbrodni komunistycznej  pięciu członkom komisji weryfikacyjnej. Tylko pięciu, ponieważ  Maria  M. zmarła jeszcze w latach 80., natomiast  Kazimierza G. nie mógł znaleźć prokurator, chociaż ten były wykładowca Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych mieszkał cały czas w Łodzi. W 2007 r. prokurator  sformułował akt oskarżenia  przeciwko tej piątce,  uznając, że dopuścili się jedynie przestępstwa  mobbingowania,  czyli „ naruszania w sposób złośliwy praw pracowniczych dziennikarzy”, a więc czynu zagrożonego karą do 2 lat pozbawienia wolności. Tym się kierując prokurator wnioskował o umorzenie postępowania na podstawie amnestii. Mimo protestów pokrzywdzonych dziennikarzy wskazujących, że weryfikatorzy pozbawiając ich  prawa wykonywania zawodu dopuścili się jako funkcjonariusze państwa komunistycznego znacznie poważniejszego przestępstwa, sąd  w grudniu 2007 r. przychylił się do wniosku oskarżyciela. Dziennikarze zaś konsekwentnie wskazywali, że przestępstwo weryfikatorów polegało na uzurpacji funkcji sądu, gdyż tylko sąd powszechny ma prawo orzekać o zakazie wykonywania określonego zawodu  W wyniku tych zarzutów podniesionych przez czworo łódzkich dziennikarzy ten sam sąd rozpoczął w 2008 r. proces.  Ujawnił on  wiele nowych wątków związanych z inwigilacją środowiska dziennikarskiego przez SB  oraz metody i rozmiary  represji wymierzone i stosowane wobec „niezweryfikowanych”  przez cały okres lat 80. W ich wyniku   niektórzy dziennikarze zostali zmuszeni do emigracji, inni utracili na wiele lat uprawnienia pracownicze, ciężko rozchorowali się. Doszło także do tragicznego i  do dziś niewyjaśnionego zaginięcia w 1986 r. represjonowanej dziennikarki telewizji Barbary Chrzczonowicz.

W październiku 2010 r. prokurator ponownie wniósł o umorzenie postępowania,  tym razem na podstawie przedawnienia. Sąd  przychylił się niezwłocznie do tego wniosku. Wyrok umarzający  zaskarżyli  pokrzywdzeni dziennikarze Iwona Śledzińska - Katarasińska, Jacek Indelak, Gustaw Romanowski. Sąd Okręgowy w Łodzi  wyrokiem z dnia 24 października  2011 r. uwzględnił ich apelację, uchylając  wyrok do ponownego  rozpoznania. SO stwierdził m.in. że „ zaskarżony wyrok jawi się jako rozstrzygniecie, którego podstawy nie stanowiły jakiekolwiek ustalenia faktyczne, bowiem samodzielny wkład intelektualny w rozpoznanie sprawy przez sąd rejonowy, był w istocie żaden”. W tej sytuacji  pełnomocnik pokrzywdzonych  adw. Mariusz Mazepus złożył wniosek, aby sprawę do rozstrzygnięcia w pierwszej instancji przejął Sąd Okręgowy w Łodzi.

Dzisiaj Sąd Rejonowy odrzucił ten wniosek. Sędzia  Sebastian Mihuniewicz stwierdził, że sprawa nie jest wcale skomplikowana i może być prawidłowo rozstrzygnięta przez sąd niższej instancji. Uzasadniąjąc umorzenie tego wszczętego  w 2004 r.  postępowania już po raz trzeci, stwierdził, że choć nie można wykluczyć, iż oskarżeni  przekraczając swoje uprawnienia mogli mieć w intencji jakieś korzyści, to brak jest podstaw, aby wychodzić poza zarzuty prokuratorskie. Prokurator zaś nie przychylił się do wniosku  pełnomocnika pokrzywdzonych o zmianę kwalifikacji prawnej przestępstwa popełnionego przez weryfikatorów.

 

inf. własna

mp

 


 

                                                                                            Komentarz

Wiadomo, że o przedawnieniu nie mogłoby być mowy, gdyby sąd  przyjął, że  oskarżeni działali także z pobudek osiągnięcia korzyści osobistej lub majątkowej. Ale, żeby to móc wykazać, powinno być przeprowadzone postępowanie dowodowe. Z akt  sprawy wynika, że oskarżeni mogli odnieść pewne wymierne korzyści jak awanse na wyższy stopień wojskowy, odznaczenia,  skierowanie na intratny kurs doszkalający za granicę, czy  włączenie do korpusu dyplomatycznego i wyjazd na intratną placówkę zagraniczną. Trudno więc przyjąć – a takie można odnieść wrażenie  po dzisiejszym werdykcie sądu - że działali wyłącznie z pobudek ideowych.

Na marginesie: prokurator Kozłowski  wyraźnie izolował się od pokrzywdzonych dziennikarzy. Na sądowym korytarzu przebywał wyłącznie w towarzystwie oskarżonych.    

                                                                                                                                                                                               


 

zob. video TUTAJ


 

Wybrano Dziennikarza Roku 2010 w Łodzi

 

 

Joanna Leszczyńska z „Dziennika Łódzkiego” zdobyła tytuł Dziennikarza Roku 2010 w Łodzi w konkursie organizowanym przez łódzki oddział Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Drugą nagrodę otrzymała Joanna Blewąska (b. dziennikarka łódzkiej „Gazety Wyborczej”), a trzecią Piotr Owczarski (współpracownik TVP Łódź).

Zwyciężczyni uhonorowana została również nagrodą pieniężną w wysokości 3 000 złotych.

W uzasadnieniu werdyktu jury czytamy, iż autorka otrzymała nagrodę „za poruszanie trudnych tematów o relacjach pomiędzy władzą a mediami, uprawianie dziennikarstwa uwzgledniającego konteksty i szerszą perspektywę, dociekliwość w sprawach historycznych, odwagę i otwartość, wszechstronność oraz umiejętność nawiązywania kontaktu z rozmówcami.”

W konkursie przyznano również trzy wyróżnienia: Dorocie Matyjasik z „Radia Łódź”, Sławomirowi Sowie z „Dziennika Łódzkiego” i Aleksandrze Taladze z „Kalejdoskopu”

Do konkursu zgłoszono 13 autorów i 32 materiały prasowe, radiowe i telewizyjne.

W tym roku była to II edycja Konkursu. W pierwszej, w 2010 roku, I nagrodę i tytuł Dziennikarza Roku 2009 w Łodzi otrzymała Magdalena Hodak, b. dziennikarka „Dziennika Łódzkiego”.

 

Opr. mp

 


 


 

Bal karnawałowy (26 lutego 2011)

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl