Co jakiś czas wraca na łamy polskiej prasy sprawa krzyży i innych symboli religijnych zawieszanych w miejscach publicznych. W lutym powrót do tej dyskusji sprowokowała wypowiedź wojewody opolskiego Ryszarda Wilczyckiego, który skrytykował tajne głosowanie Rady Miejskiej nad ponownym powieszeniem krzyża w sali obrad Urzędu Miasta w Kędzierzynie-Koźlu.
Największym agitatorem usunięcia krzyża z przestrzeni publicznej, poczynając od sali obrad Sejmu RP na klasach szkolnych kończąc jest od pewnego czasu poseł Janusz Palikot, przywódca niewielkiego ugrupowania składającego się z różnej maści lewaków, fanatycznych feministek i histerycznych antyklerykałów.
Jeszcze 6 grudnia 2009 roku pisał on na swoim blogu słowa, które można było odbierać jako potępienie programowej laicyzacji państwa polskiego: ,,Nie przeszkadzają mi krzyże w szkołach czy innych miejscach publicznych. Krzyż jest w takim samym stopniu w Polsce symbolem religijnym, co narodowym. Jeśli komuś przeszkadza symbol religijny niech odczytuje to w sposób narodowy właśnie. … Krzyż nie powinien dzielić Polaków!”
Taka postawa nie przyniosła Palikotowi żadnych zysków politycznych. Wpisała go wręcz w szarą masę milionów podobnie myślących Polaków. Trzeba było się więć wybić, zdradzić własne poglądy, ujawnić schizofreniczne podejście do światopoglądu religijnego i politycznego, żeby zbudować własny klubik w Sejmie. Dzisiaj świeżo nawrócony prozelita lewicowy uważa wbrew własnym poglądom sprzed 6 lat, że po 10 kwietnia 2010 roku krzyż jako jedyny symbol religijny stał się również "symbolem partyjnym", a ściślej mówiąc "symbolem Prawa i Sprawiedliwości".
Aż dziwi bierze, że do tego egzotycznego ensemblu biłgorajskiego szpenia nie dołączyła jeszcze czołowa agitatorka antyklerylakizmu i aborcjonizmu w iście czekistycznym stylu - europosłanka Joanna Senyszyn.
Owa ,,profesożka” - jak zapewne sama życzyłaby się nazywać w nowomowie wściekłego feminizmu - widzi w krzyżu jedynie ,,instrument klerykalizacji” społeczeństwa polskiego. Tak jakby ponad 1000 lat historii tolerancji polskich katolików wobec innowierców stanowiło zaledwie niewiele znaczący epizod w dziejach rozdartego schizmą i reformacją starego kontynentu.
Dla krańcowo nawiedzonych i patologicznie chorych z nienawiści antyklerykałów zachętą do dalszego działania było orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wydane w 2009 roku. Większość z 47 sędziów tego europejskiego organu sądownictwa międzynarodowego powołanego do przestrzegania praw człowieka uznało, że symbol religijny w postaci krzyża nie może wisieć w szkolnej klasie, ponieważ jest naruszeniem ,,prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” oraz “wolności religijnej uczniów”.
Znamienne, że skargę do trybunału wniosła Finka mieszkająca we Włoszech, która twierdziła, że poniosła ,,głębokie straty moralne” ze względu na krzyż zawieszony w klasie szkolnej, w której uczy się jej córka. Siedmiu sędziów z Belgii, Portugalii, Włoch, Litwy Serbii, Węgier i Turcji przyznało jej 5 tysięcy euro odszkodowania za „straty moralne”.
Zdumiewające jest rozumowanie wspomnianych sędziów. Czyżby pani Albertini nie odczuwała ,,upokorzenia moralnego”, kiedy jeszcze jako panna mieszkała w swojej ojczyźnie? A przecież Finlandia jest jednym z tych krajów europejskich, które dawno temu pomieszały symbole państwowe z symbolami religijnymi. Jest to jeden z tych nielicznych krajów europejskich, który ma wpisaną do konstytucji religię państwową (w wypadku Finlandii jest to luteranizm i prawosławie). Na fladze tego państwa jest niebieski krzyż skandynawski na białym tle. Krzyż skandynawski jest poziomo ułożonym krzyżem łacińskim, takim samym jak ten, który uraził uczucia religijne pani Soile Lautsi Albertini we włoskiej szkole.
Zresztą wbrew bredniom wygadywanym przez lewaków symbol krzyża jest wszechobecny w Europie. Widzimy go nie tylko w salach parlamentu, sądów, szkół czy szpitali, ale przede wszystkim na flagach państwowych i w godłach narodowych. Szukasz krzyża w przestrzeni publicznej? Znajdziesz go na flagach Norwegii, Szwecji, Islandii, Danii, Estonii, Wysp Owczych, Szetlandów i kilku innych pomniejszych regionów Europy.
Cóż może też być bardziej chrześcijańskiego w swojej symbolice niż Union Jack – flaga Wielkiej Brytanii, która składa się z nałożonych na siebie krzyży: św. Jerzego - symbolu Anglii,św. Patryka -patrona Irlandii i białego krzyża św. Andrzeja -patrona Szkocji? Jeżeli przyjrzymy się większości herbów europejskich to odkryjemy, że tylko nieliczne nie posiadają symboli chrześcijańskich. Na przykład herby Węgier i Słowacji zawierają podwójny krzyż patriarszy, zwany też lotaryńskim. Na tarczy trzymanej przez dwugłowego orła Serbii umieszczony jest równoramienny krzyż grecki, który znajduje się także na fladze Republiki Grecji.
Na flagach i godłach narodów europejskich występuje krzyż: maltański, jerozolimski, kawalerski, łaciński, patriarszy, saltire, strzałkowy, papieski czy półlistny. Większość najwyższych odznaczeń państwowych jest medalami w kształcie krzyża. Pisałem o tym już kilka lat temu w felietonie do tygodnika Najwyższy CZAS i nowojorskiego Nowego Dziennika. Pani ,,profesożka” Joanna Senyszyn nie raczyła jednak zapoznać się z tym tekstem. A szkoda bo może zarówno ona jak i przedstawiciel biłgorajskiej inteligencji nie wygłaszaliby publicznie bredni o ,,europejskim” laicyzmie.
Europa wcale nie jest zlaicyzowana! Europa nie jest tożsama ze środowiskiem wzajemnej adoracji wycierającym drogie gabinety w Brukseli.
Na Starym Kontynencie są kraje, takie jak Finlandia, które są jedynie połowicznie laickie. Wielka Brytania, symbol europejskiej sekularyzacji i ,,otwartości na inne kultury”, uznaje za suwerena monarchinię, która dumnie nosi tytuł obrończyni wiary chrześcijańskiej i jest najwyższym zwierzchnikiem Kościoła Anglii i protektorem Szkockiego Kościoła Prezbiteriańskiego. Konstytucja Szwecji - kraju zawsze stawianego przez europejską lewicę jako wzór postępu społecznego - przewiduje, że na tronie szwedzkim może zasiąść jedynie osoba należąca do wspólnoty Kościoła Ewangelicko- Augsburskiego. Czy ktokolwiek podważa zasadność tego prawa? Czy ktokolwiek uważa, że jest ono niesprawiedliwe, obrażające uczucia religijne lub dyskryminujące wyznawców innych religii? Zapewne gdyby grupa sprytnych prawników umiała wyłudzić na tej podstawie odszkodowania, to chętnych znalazłoby się bardzo wielu. Szwedzi jednak szanują swoją historię, kulturę, tradycję i monarchię. I nikt im nie zamknie ust ,,wzorcami europejskimi” czy ,,wstępowaniem do Europy”. Oni podobnie tak jak my Polacy są mieszkańcami tego kontynentu od czasu, kiedy pierwszy człowiek postawił na tej ziemi swoją stopę.
Czy potrafimy sobie wyobrazić wrzask całej tej marksistowskiej hałastry, gdyby w polskiej konstytucji wpisano katolicyzm jako religię państwową lub gdyby Konstytucja RP dopuszczała do urzędu prezydenta jedynie osobę wyznania rzymsko-katolickiego? Wówczas nie nazwano by nas nawet Azjatami, ale w ogóle wyrzucono poza nawias gatunku homo sapiens.
Sprytna Finka Soile Lautsi Albertini, zarobiła na krzyżu szkolnym 5 tys. euro. Za równowartość używanego kilkuletniego samochodu odzyskała ,,straty moralne” jakie odcisnął na niej widok ukrzyżowanego Chrystusa . Zastanawiać może, czy kiedy wybierała Włochy na swoją nową ojczyznę, miała świadomość, że kraj ten jest europejską kolebką cywilizacji chrześcijańskiej, miejscem śmierci pierwszych męczenników, siedzibą Stolicy Apostolskiej i papieża?
Czy nie wiedziała, że w stolicy tego kraju są pochowani apostołowie Piotr i Paweł, a w stolicy Piemontu przechowywany jest Całun Turyński.
Jeżeli tego nie wiedziała to możemy przypuszczać, że jest niedokształcona, jak inaczej nazywa się skrajną głupotę.
Dlatego nie postawa niedouczonej kobiety jest w tej całej sprawie najsmutniejsza, ale stanowisko siedmiu sędziów Trybunału, które daje dużo do myślenia o przyszłości zjednoczonej Europy – forum publicznego eksponowania własnej głupoty i hucpy - miejsca wymarzonego dla współczesnych Herostratesów, osobników pokroju Janusza Palikota i Joanny Senyszyn.
