W dzisiejszym porannym przeglądzie prasy w Radiu TOK Jacek Zakowski zadał pytanie: wybitny naukowiec, członek Polskiej Akademii Nauk, powiedział, że homoseksualizm jest chory. Inaczej twierdzi WHO. To mam pytanie o PAN: Instytucja dla której wiedza naukowa jest tak istotna czy tez jest to kółko maryjne, dla którego istotne są inne przekonania, mające inne źródła, niż nauka.
Do 1973 roku homoseksualizm był traktowany przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne jako zaburzenie psychiczne DSM, a więc utrudniające sprawność funkcjonowania w zakresie życia psychicznego, społecznego i zawodowego. Mimo apeli Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego z 1973 roku, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych dopiero 17 maja 1990 roku. Dlaczego WHO czekała aż 17 lat, żeby przyjąć pogląd amerykańskich psychologów? Ponieważ wiele badań niezależnych wskazuje, że homoseksualizm jest jednostką chorobową wynikającą chociażby z niepełnego rozwoju osobowości lub psychopatologii.
Pamiętajmy, że to silne środowisko homoseksualnych polityków, dziennikarzy, artystów, ludzi świata mody, a także duchowieństwa wpłynęło na zmianę stanowiska środowiska psychiatrów i WHO.
To nie badania i naukowe analizy mają w tym przypadku głos decydujący, ale nastroje i postawy społeczeństw, nacisk środowisk politycznych i określonych grup wyborców, obawy przed homofobią i co najważniejsze poprawność polityczna!
Podobnie rzecz się ma ze stosunkiem współczesnej psychiatrii do transseksualistów i transwestytów.
W Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych WHO wpisuje się transseksualizm jako zaburzenie tożsamości płciowej z listy zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania.
Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne – APA klasyfikuje transseksualizm jako chorobę psychiczną umieszczoną na liście Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders.
Dlaczego uważa się, że osoby transseksualne mogą stanowić potencjalne zagrożenie dla swoich bliskich, otoczenia lub dla samych siebie? Odpowiedź na to pytanie daje nam definicja umieszczona choćby na stronie Wikipedii:
,,Transseksualizm charakteryzuje się trwałym dyskomfortem psychicznym, aż do stanów depresyjnych i myśli samobójczych z powodu posiadanych cech płciowych, odczuwanych jako nieodpowiednie, trwałym zaabsorbowaniem chęcią pozbycia się posiadanych cech płciowych i nabycia w ich miejsce cech płci odmiennej”.
Czy stany depresyjne i falowo nachodzące myśli samobójcze są niebezpieczne dla otoczenia. Sięgnijmy na chwilę do książki Rafała Skowrona pt. ,,Charakterystyczne cechy w działaniu wielokrotnych zabójców” – materiału naukowego zaprezentowanego podczas konferencji kryminalistyki zorganizowanej przez Wydział Prawa Uniwersytetu Rzeszowskiego.
,,Zabójcy spontaniczni (the spree killers) to najtrudniejsza do opisania grupa zabójców wielokrotnych. Czyny popełniane przez takich sprawców mają charakter sytuacyjny. Są one uwarunkowane stanem psychicznym oraz
aktualnym nastrojem przestępcy”. Ostatnie zdanie może odnosić się do omawianego zjawiska.
W Polsce i Europie rozpoczyna się spontaniczny i nieprzemyślany proces ,,otwarcia i akceptowania” osób o zaburzeniach osobowości, kwestionujących własną płeć. Przykładem tego może wybór osoby przedstawiającej się w polskim parlamencie jako Anna Grodzka.
Pragnę jednak przypomnieć, że jedynym krajem na świecie, w którym transseksualizm przestał być zaliczany do zaburzeń psychicznych jest tylko Francja.
Rzeczpospolita Polska ma obowiązek uznawać osoby transseksualne za chore psychicznie. Jak to się ma do powierzonego p. Annie Grodzkiej mandatu posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej? Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego z dnia 19 sierpnia 1994 r. w art.2 p.1/1 wskazuje, że ,, osobom z zaburzeniami psychicznymi (przysługuje dostęp do) wielostronnej i powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej oraz innych form opieki i pomocy niezbędnych do życia w środowisku rodzinnym i społecznym”. W zasadzie każdy jawny transseksualista w tym poseł Grodzka powinien w Polsce ex officio być uznany za osobę chorą psychicznie. Dlaczego? Ponieważ zaburzenie osobowości u transseksualistów jest stałe i nieodwracalne. W miarę wieku u ludzi tych nasilają się stany depresyjne, skłonności do samookaleczeń, agresji wobec otoczenia oraz samobójstw. Dlatego potrzebna jest im stała, całodobowa pomoc specjalistyczna.
Co prawda polskie prawo nie zabrania osobom transseksualnym wyboru do parlamentu, ale czy nie jest to prawdziwym kuriozum? Przecież nasze ustawodawstwo dopuszcza ludzi uznanych z definicji za chorych psychicznie do stanowienia prawa!
